Sieczka pierścienia
Twórcy nie chcieli wynajdywać koła na nowo, zamiast tego postanowili zaimplementować w grze te rozwiązania, które się sprawdziły u konkurencji. Już po kilku minutach większość poczuje się w skórze Taliona jak w domu, bo gra pod wieloma względami przypomina to, czego już doświadczyliśmy w seriach Batman oraz Assassin's Creed. W Cieniu Mordoru bohater jest ukazany z perspektywy trzecioosobowej. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że biega, skacze, wspina się i skrada, lecz w odróżnieniu od Batmana czy któregokolwiek z asasynów z gier Ubisoftu to prawdziwy rzeźnik. Nie mam pojęcia, czy Tolkienowi spodobałaby się ta postać. Wielu miłośników wykreowanego przez niego świata może też kręcić nosem na to, że nie ma jej w żadnej z książek. Ale to, co wyprawia, przechodzi ludzkie pojęcie. Nie sądziłem, że doczekam się aż tak brutalnej gry w nieco przecież baśniowym, ugrzecznionym uniwersum.
System walki w Cieniu Mordoru to dobrze znany mechanizm, który wymaga opanowania dwóch kluczowych przycisków: kontry i ataku. Często Taliona będzie atakować kilkunastu wrogów naraz. Ten jednak upora się z nimi bez jakichkolwiek obrażeń, o ile tylko gracz będzie w odpowiednim czasie blokował ciosy, by po chwili samemu przejść do ofensywy. W ten sposób może on wykonać wyjątkowo efektowną serię następujących po sobie nieprzerwanie cięć i kontr. W praktyce jest to dość proste, bo łatwo przyswoić podstawy umożliwiające przyjemną i dość płynną grę. Z drugiej strony nabycie wprawy do tego stopnia, aby się uporać z kilkudziesięcioma przeciwnikami, to zupełnie inna para kaloszy. Tu potrzeba treningu. A satysfakcja po rozprawieniu się z hordą rezydentów Mordoru jest naprawdę duża.
Cień Mordoru to gra z elementami rozwoju postaci. Talionowi pomaga duch jednego ze znanych elfów i widać to podczas potyczek. Gracz zdobywa jeden punkt doświadczenia po przejściu na każdy kolejny poziom, a następnie inwestuje go w drzewku rozwoju postaci. To zaś jest podzielone na dwie gałęzie: jedna dotyczy umiejętności strażnika Gondoru, a druga – tych pozyskanych dzięki upiornemu sojusznikowi. W praktyce podczas tradycyjnej walki Talion może się wspomagać zdolnościami widma. Są jeszcze tak zwane miriany, elficka waluta, która też pozwala rozwijać postać. Oprócz tego, że standardowo dla gatunku zwiększamy liczbę punktów życia postaci i jej duchową energię, Talion może się nauczyć teleportowania do przeciwnika, jazdy na mordorskich bestiach czy rzucania sztyletami. Jest też kilka zdolności, które umożliwią odblokowanie miejsca na runy w broniach, skrócenie czasu potrzebnego do naciągnięcia cięciwy w łuku czy zmniejszenie liczby ciosów, po których można wykonać efektownego finiszera. Jest tego całkiem sporo, a nowe umiejętności faktycznie sprawiają, że główny bohater zauważalnie rośnie w siłę. Co więcej, walka robi się z czasem coraz bardziej zróżnicowana, bo jest więcej środków, z których można korzystać. Staje się też przez to krótsza, a przy tym bardziej widowiskowa.
Talion korzysta z trzech rodzajów broni. Podstawową jest miecz, który służy do bezpośredniej walki na bliskim dystansie. Sztyletem bohater będzie likwidował orki od tyłu – to ukłon w stronę tych, którzy wolą pozostać niezauważeni tak długo, jak tylko się da. Ostatnie narzędzie mordu to łuk z dodatkowym atrybutem skupienia. Dzięki niemu czas zwalnia i droga do licznych headshotów stoi otworem.
Wielu przeciwników po śmierci pozostawia runy, które gracz z poziomu menu może zastosować w każdej z broni. Mają różne, choć oczywiste działanie: pozwalają kraść życie, zadawać większe obrażenia i tak dalej. Te wszystkie elementy sprawiają, że pomimo pozornej prostoty cały mechanizm walki jest naprawdę rozbudowany, a gracz ma spore pole do popisu w doborze środków do likwidowania mordorskiego tałatajstwa.
Dodatkowej pikanterii walce dodaje to, że Talion z wrogiem się nie patyczkuje. Standardowe ataki to jedynie przerywniki pomiędzy efektownymi ciosami kończącymi. Po zadaniu kilku trafień miecz Gondorczyka zaczyna płonąć, a wówczas za pomocą jednego przycisku może on wykonać akrobację, która momentalnie pozbawi orka głowy, nogi, oka i innych części ciała. Kończyny latają w fontannie krwi, a stosowne animacje są, oczywiście, odpowiednio spowolnione, coby oczy mogły się nacieszyć tym widokiem. Nie brak też w tym różnorodności: zależnie od położenia przeciwnika Talion obejdzie się z nim w adekwatny sposób. Nadzianie na miecz aż po jelec lub przecięcie ciała od obojczyka do pasa to tylko jeden przykład z wielu. To samo tyczy się walki nożem. W pewnym momencie postać zyskuje umiejętność na tyle brutalnego uśmiercania wroga, by jego kompani na ten widok rozbiegali się w popłochu. Orki nigdy nie były znane z mocnej psychiki...




