artykuły

Huawei Ascend Mate7 – test 6-calowca z wyższych sfer

Nie taki 6-calowiec duży, jak go malują

24
1 października 2014, 18:59 Mieszko Krzykowski

Dużo rdzeni i stosunkowo słaby układ graficzny

Inżynierowie Huawei sami tworzą procesory montowane w gadżetach tej marki (przynajmniej tych ważniejszych), a dokładniej: składają je z gotowych klocków przygotowanych przez ARM ;) Tak jest i tym razem. W phablecie Huawei Ascend Mate7 znajdują się cztery rdzenie ARM Cortex-A15 i cztery rdzenie ARM Cortex-A7. System przełącza się między nimi w zależności od tego, na ile wymagające jest właśnie wykonywane zadanie. Układ graficzny to ARM Mali-T628. Cały czip, o nazwie Kirin 925, robi spore wrażenie na papierze (aż osiem rdzeni!), a w praktyce... wygląda dość „ubiegłorocznie”. Wielowątkowa wydajność procesora jest bardzo dobra i świetnie radzi on sobie z szybkim ładowaniem stron internetowych i przełączaniem się między programami, lecz nie widzieliśmy żadnych fajerwerków ani wyników, do których nie zdążylibyśmy się już przyzwyczaić.

Natomiast stanowczo zawodzi wydajność GPU, której dużo brakuje nawet do osiągów przecież całkiem już leciwego Snapdragona 800, nie wspominając o Snapdragonie 801, nieograniczanym przez temperaturę. Wygląda na to, że nie jest to sprzęt tworzony z myślą o zagorzałych graczach. Sytuację ratuje to, że nawet w czasie długich sesji w ulubionej grze 3D wydajność będzie stała, ale wiąże się to z pewnym nieprzyjemnym efektem ubocznym. Otóż po pewnym czasie obudowa Ascenda Mate7 zaczyna parzyć i nie da się jej utrzymać w rękach. Ogólnie phablet ten działa sprawnie i ma wystarczającą wydajność w większości sytuacji, lecz kolejny raz musimy zadać pytanie, czy to wystarcza w sprzęcie za ponad 2000 zł.

6