artykuły

Huawei Ascend Mate7 – test 6-calowca z wyższych sfer

Nie taki 6-calowiec duży, jak go malują

24
1 października 2014, 18:59 Mieszko Krzykowski

Aparat i kamera bez szaleństw

Aparat najlepszego phabletu Huawei jest oparty na sprawdzonych rozwiązaniach, czyli bardzo popularnej i zapewniającej dobre rezultaty 13-megapikselowej matrycy Sony IMX214, wykorzystywanej chociażby w smartfonie Ascend P7 (ten telefon ma właściwie ten sam aparat, więc w jego recenzji można znaleźć więcej zdjęć przykładowych) i wielu innych modelach konkurencji (na przykład w OnePlus One), więc ci bardziej zorientowani zapewne już wiedzą, czego mogą się spodziewać po zdjęciach.

Zanim dojdziemy do tego tematu, kilka zdań o szoku, jaki można przeżyć po uruchomieniu oprogramowania aparatu. Już pierwszy rzut oka na interfejs każe sądzić, że coś tu jest nie tak, bo choć ikonki się obracają, gdy obraca się ekran, to napisy – nie. Z kolei po wejściu do ustawień aparatu już nic się nie obraca. Najwyraźniej projektanci nie wzięli pod uwagę tego, że niektórzy chcieliby fotografować w poziomie.


  

Wbrew pozorom, nie zapomnieliśmy obrócić zrzutów ekranu...


Drobnych dziwactw jest więcej. Na przykład w ustawieniach jest przełącznik trybu HDR, ale szybko się okazuje, że dotyczy on tylko zdjęć, więc żeby nagrywać wideo HDR, trzeba się przekopać do niższego poziomu menu i skorzystać z opcji HDR Video. Na szczęście automatyka działa całkiem porządnie i można zmieniać ekspozycję w czasie fotografowania i nagrywania przez dotykanie ekranu w miejscu, które ma być poprawnie naświetlone, ale i tak mamy nadzieję, że ktoś kiedyś porządnie przysiądzie fałdów nad interfejsem i zrobi z nim porządek.

Po przyzwyczajeniu się do czasem osobliwych kontrolek można wreszcie docenić to, że autofokus jest bardzo sprawny, tryb HDR daje bardzo dobre rezultaty i działa błyskawicznie, automatyka radzi sobie w różnych warunkach, a co najważniejsze, jakość zdjęć jest przyzwoita. Szkoda, że jest to „zaledwie” przyzwoity poziom. Naszym zdaniem największym problemem aparatu jest to, że w sprzęcie za ponad 2000 zł, który ma rywalizować z Lumią 1520, zdecydowanie chciałoby się czegoś więcej.

To samo tyczy się trybów wideo: do wyboru jest tylko Full HD @ 30 kl./sek. i 720p @ 30 kl./sek. Nie ma tu żadnych trybów o zwiększonej płynności, 4K (który niedługo trafi do Lumii 1520), trybów spowalnianych, HDR działa tylko w rozdzielczości HD itd. Jakość obrazu jest niezła i wielu pewnie wystarczy, lecz trudno nam się oprzeć wrażeniu, że w smartfonie tej klasy tego wszystkiego jest zbyt mało.

Na oddzielny akapit zasługuje przedni aparat. Huawei od pewnego czasu kładzie mocny nacisk na ten element, głównie ze względu na popularność tak zwanych selfies. Może nie jest tak dobry jak w Ascendzie P7 (bo ma „tylko” 5 MP, a nie 8 MP), lecz i tak potrafi całkiem dużo. Optyka ma krótką ogniskową, więc obejmuje spory obszar i nie trzeba się przejmować długością swoich rąk. A jeśli kadr i tak okaże się zbyt ciasny (bo na przykład ma objąć kilka osób), będzie można skorzystać z zaskakująco sprawnie działającego trybu panoramy.

Reasumując, jeśli nie jesteś zbyt wymagającym użytkownikiem smartfonowych kamer i aparatów, Ascend Mate7 może się okazać wystarczający. Jeśli jednak szukasz dodatkowych funkcji, możliwości konfiguracji i ogólnie pojętego „czegoś więcej”, wiedz, że się rozczarujesz.

 


 

Przykładowe zdjęcia

   


Przykładowe zdjęcia HDR

 


Przedni aparat

 


Przykładowe nagrania Full HD


Oryginały

 

 Scena 1Scena 2
Full HD Klik Klik
5