artykuły

Huawei Ascend Mate7 – test 6-calowca z wyższych sfer

Nie taki 6-calowiec duży, jak go malują

24
1 października 2014, 18:59 Mieszko Krzykowski

Ekran duży, ale czy dobry?

Sprzęt tego typu kupuje się głównie dla bardzo dużego ekranu, więc jego jakość jest niezmiernie ważna. Ten w Ascendzie Mate7 nie zawodzi i zadowoli znaczną większość użytkowników. Nie zdecydowano się na rozdzielczość QHD, ale jakoś specjalnie za nią nie tęsknimy, bo „starą” Full HD uważamy za wystarczającą. Maksymalna jasność jest duża i choć fantastyczne warstwy polaryzacyjne Lumii 1520 sprawiają, że wyświetlany przez nią obraz jest trochę czytelniejszy w słoneczne dni, Huawei i tak radzi sobie wtedy bardzo dobrze. Odwzorowanie barw jest przyzwoite i jedyne, do czego możemy się przyczepić, to lekko zielonkawy zafarb bieli, pojawiający się po ustawieniu temperatury barwowej na docelową wartość 6500 K (w ustawieniach systemowych umieszczono suwak pozwalający zmieniać ten parametr). Zapewne nowa matryca Galaxy Note 4 będzie robić większe wrażenie, choćby bardzo intensywnymi kolorami (podobnie jak produkty Sony), lecz tak naprawdę Mate7 nie daje wielu powodów do narzekań. Szkolne cztery z plusem, w porywach do piątki z minusem.

Diagramy
(Kliknij na nazwę trybu w tabelce, aby otworzyć diagram)
CIE Gamma

Parametry ekranu mierzyliśmy kolorymetrem X-Rite i1Display Pro dostarczonym przez:

Czas płynie, a on działa i działa...

...choć nie zawsze. Pojemność akumulatora, 4100 mAh, jest duża, dużo większa niż w konkurencyjnych modelach. Gdyby ta energia została odpowiednio spożytkowana, Ascend Mate7 miałby szansę wyraźnie zdystansować inne phablety podobnej klasy. Udało się to połowicznie. Owszem, w typowych zastosowaniach smartfon ten potrafi wytrzymać naprawdę długo, lecz nie aż tak długo jak na przykład Lumia 1520. Wygląda na to, że głównym winowajcą jest tu specyficzny i niezbyt energooszczędny procesor, który pod obciążeniem zużywa znacznie więcej energii, niż powinien. Dlatego intensywnie użytkowany, Ascend Mate7 rozładowuje się szybciej, niżby wskazywała na to pojemność jego ogniw. Innymi słowy, dużo zależy od sposobu korzystania ze sprzętu. Lekko eksploatowany, działa i działa, i działa... i działa. W systemowych statystykach zużycia akumulatora przed podłączeniem ładowarki często widywaliśmy informację, że od ostatniego ładowania ekran był włączony przez ponad 10 godzin, co jest bardzo solidnym wynikiem. Jednak intensywniejsze użytkowanie może przynieść lekki zawód, bo sporo zabrakło do osiągów Lumii 1520.

 

Dodatkowe informacje o testach akumulatora

Test surfowania przez Wi-Fi: specjalny skrypt automatycznie ładuje kolejne strony internetowe, aż telefon się rozładuje. Ekran każdego smartfona ma jasność ustawioną na 100 nt.

Test akumulatora GFXBench: test w programie GFXBench 3.0. Narzędzie to zapętla intensywną scenę 3D, mającą symulować wymagającą grę. Jasność ekranu jest ustawiona na 300 nt, w tle są synchronizowane dane przez sieć komórkową. Test ma w założeniu pokazywać, ile czasu można grać na danym smartfonie w słoneczny dzień. Niestety, jeśli układ graficzny jest „zbyt wydajny” i może zapewnić stałe 60 kl./sek. w wyświetlanej scenie, może to zawyżyć wyniki testu.

Test akumulatora BaseMark OS II: test mocno obciąża procesor obliczeniami. Jasność ekranu jest ustawiona na 300 nt, w tle są synchronizowane dane przez sieć komórkową. Wynik może zostać zawyżony, gdy smartfon się przegrzewa i spowalnia taktowanie procesora, co zmniejsza jego zapotrzebowanie na energię.

4