Warto czekać?
Idea Alien: Isolation jest prosta. Mogłoby się wydawać, że kolejne spotkania z praktycznie jednym przeciwnikiem w ciągle tym samym klaustrofobicznym otoczeniu szybko spowszednieją. Jednakże z tuneli wyskakuje ksenomorf, miejsce akcji jest jakby żywcem wyjęte z pierwszego filmu z jego udziałem, a z monitora wylewają się hektolitry grozy i klimatu. W tej prostocie drzemie geniusz. Przynajmniej tak stwierdzam po zapoznaniu się z niewielkim fragmentem gry. Dotąd niczego w grach komputerowych nie doświadczyłem tak intensywnie. Jeśli chodzi o zdolność straszenia, Dead Space i podobne tak się mają do Alien: Isolation jak spacer po parku w środku letniego, słonecznego dnia do wizyty na zamku w Niedzicy jesienną nocą.
Wydawało mi się, że doskonale znam dzieło H.R. Gigera. W końcu widywałem je w różnych, nawet komicznych sytuacjach. Jeszcze kilka dni temu do głowy by mi nie przyszło, że się go przestraszę. Wczesna wersja Alien: Isolation brutalnie sprowadziła mnie na ziemię, pokazała mi nowe oblicze ksenomorfa, zdecydowanie najbardziej przerażające spośród tych, które widziałem. Ale nie tylko przez nie siedzi się jak na szpilkach. Napięcie jest budowane po mistrzowsku za pomocą różnych środków: oświetlenia, oprawy dźwiękowej czy wreszcie notatek załogi. Sevastopol to przerażające miejsce; ani przez chwilę gracz nie czuje się w nim bezpiecznie, a uczynienie go niezdolnym do podjęcia jakiejkolwiek walki to strzał w dziesiątkę.
Jeżeli finalna wersja utrzyma tak wysoki poziom od początku do końca, bez mrugnięcia okiem napiszę, że to najlepsza gra z udziałem ksenomorfów. Na razie zapowiada się mocny pretendent do gry roku. Nie dość, że jest innowacyjna, wyłamuje się ze znanych kanonów, to jeszcze pomysł dobrze zrealizowano. Dlatego trzymam kciuki i zachęcam Czytelników, by też to robili. Jest na co czekać.

A w jakie grałeś.
Ostatni Colonial to nawet po refreshu grafiki nie wygląda jak powinien a co najgorsze - wcale nie straszy
Wszyscy obserwujemy że wraz z ewolucja graficzną gier nastąpiła degradacja jakościowa wynikająca z zachwiania równowagi między formą a treścią.
W przesycie zaciera się smak.
Prostota w parze z solidnością potrafią, na tle dzisiejszych trendów, na nowo rozbudzić zastygnięte zmysły.
Jak miło że developerzy zaczynają to dostrzegać. Trzymam kciuki za produkcje niezależne, klimatowe, odważne i trudne.
Ostatni Colonial to nawet po refreshu grafiki nie wygląda jak powinien a co najgorsze - wcale nie straszy
No tak, bo to z grafiką tam akurat był największy problem
Wszyscy obserwujemy że wraz z ewolucja graficzną gier nastąpiła degradacja jakościowa wynikająca z zachwiania równowagi między formą a treścią.
W przesycie zaciera się smak.
Prostota w parze z solidnością potrafią, na tle dzisiejszych trendów, na nowo rozbudzić zastygnięte zmysły.
Jak miło że developerzy zaczynają to dostrzegać. Trzymam kciuki za produkcje niezależne, klimatowe, odważne i trudne.
True... gra wygląda miejscami gdzie jest dużo światła i jasno dość plastikowo i nie umywa się do CE/UE4, jest w porządku, bo to bardzo mała część gry, a animacja jest ok...