artykuły

Risen 3: Władcy tytanów – recenzja

Pirat bezduszny

42
12 sierpnia 2014, 15:01 Dawid Grzyb

Grafika i dźwięk

W najnowszej części serii Risen wykorzystano silnik graficzny Genome. Twórcy gry cały czas modyfikują własne narzędzie pod kątem bieżących potrzeb, usprawniają je, dodają nowe funkcje. Genome pierwszy raz został użyty w grze Gothic III. Do tego dochodzi model fizyki PhysX oraz odpowiedzialny za roślinność SDK SpeedTree. Te narzędzia były podstawą już pierwszego Risen. Jednakże z pewnością łatwiej jest modyfikować własne techniki, niż się uczyć nowych. Ale rezultat jest nierówny i niedzisiejszy.

Grafika momentami wygląda dobrze. Niektóre tereny w oddali wyglądają ciekawie i realistycznie, nieco komiksowo i surrealistycznie, zresztą cała gra jest mocno kolorowa. To subiektywne, ale moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Są jednak miejsca, w których wieje pustką i po których widać, że komuś albo się nie chciało, albo talentu zabrakło. Gdy do tego doda się tekstury w niezbyt dużej rozdzielczości oraz niewielką liczbę wielokątów, która przypada na poszczególne obiekty w grze... Cóż, okazjonalna porażka wizualna gwarantowana. Żeby daleko nie szukać: plaże są świetne, natomiast większość jaskiń – wprost przeciwnie. Nie zabrakło najważniejszych efektów przetwarzania końcowego, w tym należycie wyglądającej głębi ostrości. Jednak liczba wielokątów momentami drażni, podobnie jak toporne animacje.

To wszystko oznacza, że Risen 3 to gra, która wyglądałaby znakomicie... kilka lat temu. Teraz to po prostu za mało, by na kimkolwiek zrobić wrażenie.

Inna kwestia to płynność ruchu istot w świecie gry: toporne to wszystko, mało realistyczne, niedopracowane. Często widać, że przeciwnik wykonujący długi skok w stronę bohatera znajduje się przy nim dosłownie w ułamku sekundy, zupełnie tak, jak gdyby się teleportował. Animacje postaci głównego bohatera również mogłyby być płynniejsze, bo daleko im do poziomu choćby ostatniej części Assassin's Creed.

Zapewne za tymi wszystkimi przywarami stoi to, że Risen 3: Władcy tytanów to gra zoptymalizowana pod kątem wielu platform. Zazwyczaj tytuły wieloplatformowe na wszystkich wyglądają podobnie, a to oznacza, że cierpi na tym wersja pecetowa. Są chlubne wyjątki, niemniej ogólnie jest, jak jest.

Co innego oprawa dźwiękowa – nie mam co do niej zastrzeżeń. Głosy aktorów są zróżnicowane i dobrze dobrane, podobnie muzyka.   

4