Podsumowanie
Nie da się ukryć, że trzecia część serii Sacred jest zupełnie różna od poprzednich. Jej twórcy za wszelką cenę chcieli dopasować rozgrywkę do dzisiejszych realiów – i spłycili ją tak, jak tylko się dało. Można też odnieść wrażenie, że postawili wszystko na jedną kartę. Zdecydowali się na wyjątkowo ryzykowną, pod wieloma względami kontrowersyjną drogę, której z pewnością nie zrozumie spora liczba miłośników świata Sacred.
Wielu spodziewało się gry podobnej do poprzednich, jednak lepszej pod każdym względem. W dużej części otwarty świat, masa epickiego łupu, kombinowanie z ekwipunkiem, niezapomniane walki... To, co ostatecznie dostaliśmy, to ułamek tego, czego można było oczekiwać – zabrakło wielu kluczowych dla gatunku elementów. Rozgrywka jest szybka i siłą rzeczy mocno uproszczona, bo przystosowana bardziej do pada aniżeli jakiegokolwiek innego kontrolera. Sprowadza się do pokonywania migiem jednej instancji i mknięcia do drugiej, najlepiej w towarzystwie znajomych. Właśnie dlatego można ją albo polubić, albo głęboko znienawidzić.
Mechanika i uproszczenia w Sacred 3 sprawiają, że zabawa nie przynosi wiele satysfakcji i jest płytka, a w efekcie – krótka. Nie ma tego klimatu, którym ociekały poprzednie części serii, i to jedna z największych bolączek. Jednakże sama walka jest płynna i daje frajdę. Do tego stopnia, że grę ukończyłem, bawiąc się przy tym lepiej, niż się początkowo spodziewałem, mimo że oczekiwałem czegoś zupełnie innego.
Sacred 3 nie jest grą, która ma zrewolucjonizować gatunek. Jej zadaniem jest zapewnić dużą dawkę odmóżdżającej i niezobowiązującej zabawy. Jeżeli ktoś chce pograć półtorej godziny wieczorem z takim właśnie nastawieniem, najlepiej ze znajomymi... cóż, jest szansa, że będzie się nieźle bawił. Natomiast ci, którzy chcieliby ponownie dać się porwać światu Ankarii... Niestety, nie tym razem.

- grafika
- Przyjemna naparzanka
- wyśmiewanie stereotypów
- Płytka
- Uproszczona do granic
- brak łupu
- brak klimatu
- brak endgame'u

T akurat jest wielki plus, ale ... jak mogli zrobić grę bez pauzy ? Bez kitu, grałem w miliony gier, ale czegoś takiego w swojej karierze nie widziałem
Sama gra bardzo przyjemna, wreszcie mogę skupić się na rozgrywce zamiast odciągać się jakimiś statystykami, skillami, pierdołami. Fabułą tez jest, tylko trzeba oglądać scenki 'obrazkowe' o czym autor recki chyba zapomniał wspomnieć, bo można się na prawdę w to wczuć, ale:
1) grałem w wiele gier, ale jak do cholery można nie dać ..... opcji pauzy ? Przecież to podstawa, szczególnie, że ja gram na padzie (nie gram na myszcie jak chyba każdy z Was, w ogóle jej nie używam w grach) i na HMZ'cie i jak sięgam po piwo to w ostrych momentach czasem muszę zapauzować grę, bo ... nie widzę piwa
2) czasem zbyt dużo przeciwników i nie to, by byli jacyś trudni, ale po prostu za długo trwa zabijanie z 'wczesną' postacią.
Poza tym fajna gra i nawet 3d nieźle działa, można grać we dwóch na jednym PC (polecam) a najważniejsze to fakt, że można grać padem zamiast myszką czyli jak na konsoli a HMZ dodatkowo pomaga na wczutkę (jeśli nie gram w coopa). Dlatego też z racji całości (ten pierwszy punkt szczególnie zaważa na spadku oceny) oceniam tą grę na 7/10
Fabułę? O_o
No tak, przecież to iście singlowa gra
To gram dalej w Van Helsinga(1) za niecałe 3 dyszki, a hack hack hack z niego jest bardzo dobry slash też