Monitory o wysokiej częstotliwości odświeżania obrazu nadal są uznawane za luksus lub nikomu niepotrzebny bajer. Po części dlatego, że wciąż pokutują mity, jakoby wymagały stałych 120 kl./s, by animacja pozostała płynna, i że tyle zapewnią jedynie dwie najmocniejsze karty graficzne. Sprawdziliśmy to z użyciem czterech konfiguracji średniej klasy, których ceny wynoszą 1600–2100 zł za procesor i kartę. Na ile klatek pozwalają liczyć w popularnych grach w różnych ustawieniach obrazu? Oto test, w którym porównaliśmy dwie karty graficzne: GeForce GTX 760 oraz Radeon R9 280X, współpracujące z procesorem Core i5‑4690K i Core i7-4770K.
Spis treści
Granie na monitorze 120–144-hercowym
Monitory o wysokiej częstotliwości odświeżania ekranu mają wielu zwolenników, ale wciąż równie dużo przeciwników. Niechęć często wynika z tego, że jak mantra powtarzane są pewne nieprawdziwe twierdzenia o nich.
Nie będziemy walczyć z argumentem, że 99% tego typu monitorów jest wyposażonych w matrycę TN (ze względu na to, że IPS czy VA są po prostu za wolne), bo to po prostu prawda. Jakość odwzorowania kolorów, którą zapewniają, sprawia, że nie nadają się do profesjonalnej edycji grafiki, ale warto przy tym zaznaczyć, że tak samo nie nadają się do tego „tanie IPS-y” za 1000–1500 zł.
„Chcesz monitor 120-hercowy? To kup sobie jeszcze dwa titany”
Znacznie częściej można się spotkać z opinią, że do monitora 120–144-hercowego potrzeba dwóch najdroższych kart graficznych, aby w pełni wykorzystać dostępne odświeżanie. Prawdopodobnie wynika to z kultowego wręcz podejścia do najwyższych możliwych ustawień szczegółowości obrazu, a przecież nie od dzisiaj wiadomo, że zazwyczaj zmiana położenia suwaków w menu gry o stopień nie zmienia wiele w postrzeganym obrazie i jednocześnie pozwala sporo zwiększyć liczbę klatek generowanych w ciągu sekundy. Aby ocenić jakość oprawy graficznej w różnych grach, zrobiliśmy kilkanaście porównań poszczególnych ustawień na zrzutach ekranu.
Postanowiliśmy zweryfikować wspomniane twierdzenie za pomocą względnie tanich, jak na komputer do gier, rozwiązań i wcale nie wzięliśmy najdroższych kart. Zdecydowaliśmy się na dwa rozsądnie wycenione modele, a mianowicie GeForce'a GTX 760 oraz Radeona R9 280X. Oba można kupić za 800–1000 zł. Postanowiliśmy przetestować je w połączeniu z dwoma popularnymi procesorami przeznaczonymi dla nieco bardziej wymagających graczy: Core i5-4690K (w domyślnych ustawieniach) oraz Core i7-4770K (podkręconym do 4,5 GHz).
Tego typu podzespoły można kupić już za 1600 zł (procesor plus karta graficzna).

Liczba klatek na sekundę a odświeżanie
Drugą kwestią, również dla nas niezrozumiałą, jest rzekome wymaganie, aby na ekranie 120-hercowego monitora stale utrzymywać 120 kl./s. A my pytamy: kto to wymyślił? Średnio rozgarnięty człowiek zdoła przecież stwierdzić, że 100, 90 czy nawet 80 klatek wyświetlanych w ciągu sekundy na 120-hercowym wyświetlaczu i tak będzie skutkować płynniejszą animacją niż 60 na standardowym ekranie odświeżanym z częstotliwością zaledwie 60 Hz. Wydaje się to logiczne...
Testy przedstawione na dalszych stronach wykonaliśmy z ciekawości, aby się przekonać na własne oczy, ile konkretnie klatek na sekundę można oczekiwać od sprzętu średniej klasy w popularnych grach w różnych ustawieniach szczegółowości grafiki. Skłoniło nas do tego również to, że w naszym harmonogramie widnieje już kilka publikacji na temat monitorów o szybkim odświeżaniu (choćby o modelu Asus ROG Swift PG278Q) czy w końcu praktyczny test techniki G-Sync.

Zwlaszcza low BOLI, jakosc jest tragiczna w wiekszosci gier.
Przecież jest napisane, że nie ! Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
Magia sterowników Intela. Radeon jeszcze sporo musi nad nimi popracować, aby przegonić Intela. Niestety sam mam Radeona i w niektórych grach nawet w 60 FPS nie chodzą płynnie - pewnie to wina mikrozacięć, spowodowanych masą pustych klatek.
750 i lecimy: lol, osu i wiele innych, byle input lag zminimalizować, ale to już kwestia samego monitora