Błędy mniejsze, większe i gigantyczne
Rozgrywka jest toporna. Postacie poruszają się ociężale i wolno, nie można przyspieszyć akcji, a to by się bardzo przydało podczas turowych elementów. Brak w tym wszystkim płynności i lekkości. Co więcej, kamera nie podąża za bohaterami, tylko stoi w miejscu. Niektórym nie spodoba się też to, że nie ma wielkiego, czerwonego wykrzyknika z informacją: „Tu iść!”. To akurat nie jest dla mnie wada, takie rozwiązanie promuje nieliniowość. Niemniej jest to dla wielu osób zbyt duże utrudnienie, zwłaszcza tych, które nie przepadają za backtrackingiem. Nie brak też problemów z ukończeniem niektórych zadań, do tego stopnia, że dalsza rozgrywka może być niemożliwa. Mnie przytrafił się kilka razy ten sam błąd: po wejściu na piętro budynku ekran pociemniał i zaczęły się wyświetlać fragmenty... kodu! Jedynym remedium było zamknięcie procesu gry w systemie.
Wprowadzona do Grzechu pierworodnego rozgrywka „papier, nożyce, kamień”, za której pomocą jeden z prowadzonych bohaterów próbuje przekonać drugiego do swoich racji, to głupota. Przez to o sile argumentów decyduje czynnik losowy...
Walka też ma swoje przywary, głównie jeśli chodzi o celność, bo łatwo trafić sojusznika. Jest jeszcze cała masa niedoróbek interfejsu, na przykład niemożność przełączenia okna ekwipunku z jednego bohatera na drugiego po kliknięciu w jego portret, co przecież wydaje się ze wszech miar intuicyjne. Zamiast tego trzeba wycelować w strzałkę obok pseudonimu. Alternatywnie można jeszcze zamknąć okno, wybrać drugiego herosa i otworzyć jego menu, ale to droga naokoło. Nawet przeciąganie wyposażenia z jednej kratki do drugiej odbywa się mało płynnie.
Sporo tego. Pod względem czysto technicznym gra jest wyjątkowo nierówna. Na jej usprawiedliwienie powiem, że potraktowałem ją jak późną wersję beta. Ale niektóre wpadki naprawdę rażą. Dobra wiadomość jest taka, że uaktualnienia wychodzą regularnie, więc z czasem powinno być coraz lepiej.
