artykuły

LG G3 – test smartfona z ekranem QHD

Jeszcze smartfon czy już phablet?

54
3 lipca 2014, 09:13 Mieszko Krzykowski

Smartfon gorący nie tylko w przenośni

Nadszedł czas na najbardziej niepochlebną część artykułu. Ktoś mógłby się zapytać: dlaczego, skoro smartfon ma w środku najwydajniejszy mobilny procesor? Dlatego, że same cyferki na pudełku jeszcze nic nie gwarantują i bardzo łatwo można się rozczarować, czego doskonałym przykładem jest właśnie najnowszy produkt LG.

Wystarczy rzut oka na poniższe wyniki w benchmarkach, aby stwierdzić, że coś jest nie w porządku. G3 ze swoim 2,5-gigahercowym procesorem powinien dominować w testach i zawsze być w czołówce pod względem wydajności. W niektórych wszystko wygląda tak, jak powinno, ale w innych sprzęt potrafi wypaść gorzej od swojego poprzednika. Co poszło nie tak?

Pierwszą poszlakę można znaleźć w testach wydajności pamięci operacyjnej. Pokazują one, że ktoś szukał oszczędności i w G3 zamontował wolniejsze kości niż w G2. Powinno być zupełnie na odwrót, bo wyższa rozdzielczość ekranu aż się prosi o większą sprawność podsystemu RAM. To przynajmniej częściowo tłumaczy niektóre wyniki (na przykład w 3DMarku), ale to dopiero początek.

Drugą poszlakę przynosi obserwacja zachowania procesora w różnych sytuacjach. Maksymalna częstotliwość taktowania jest ustawiana rzadko i przeważnie tylko dla jednego rdzenia. Systemowy zarządca procesora bardzo niechętnie udostępnia użytkownikowi pełną wydajność układu, a gdy są wykorzystywane wszystkie cztery rdzenie, nie robi tego prawie wcale (spójrzcie na wyniki w Geekbenchu, zobaczcie, jak wypada w nich G3 na tle G2, i wyciągnijcie odpowiednie wnioski). Ma to również negatywny wpływ na szybkość reakcji systemu operacyjnego tego smartfona, ale o tym za chwilę.

Po trzecie, temperatura. G3 ma bardzo duże problemy z utrzymaniem jej w ryzach. W czasie dłuższego obciążenia procesora jego taktowanie jest ograniczane do 1,5 GHz (co akurat nie jest małą wartością, bo w tych samych warunkach G2 zatrzymywał się na 1 GHz), ale to, co się dzieje z zegarami układu graficznego, woła o pomstę do nieba. Spójrzcie na ten wykres:

Powstaje on w ten sposób, że program GFXBench zapętla jeden ze swoich testów na kilkadziesiąt minut i zapisuje wyniki kolejnych jego przebiegów. Ma to pokazać, co się dzieje z telefonem i jego wydajnością w czasie dłuższego grania (w końcu nikt nie uruchamia gier tylko na kilkanaście–kilkadziesiąt sekund), a w tym przypadku dzieje się nie najlepiej. Wystarczy kilkanaście minut, aby G3 osiągał w tym teście średnio 12 kl./sek. zamiast początkowych 20 kl./sek., czyli taktowanie układu graficznego jest spowalniane o mniej więcej 40%! Oczywiście, niemal każdy nowy smartfon w jakimś stopniu się przegrzewa i w upalny dzień mało który zdoła wytrzymać dłuższą zabawę w zaawansowanej grze wyświetlanej na ekranie świecącym z maksymalną siłą. Ale G3 wypada pod tym względem najgorzej spośród dotąd przetestowanych przez nas smartfonów, bo kapituluje już w temperaturze otoczenia wynoszącej 20 stopni Celsjusza, wcale nie największej jasności podświetlenia i szybciej od rywali, a do tego zmiana jest bardziej bolesna. Jakby tego było mało, po kilku minutach grania, gdy sprzęt już się trochę rozgrzeje, niemożliwe staje się ustawienie maksymalnej jasności ekranu, a to sprawia, że w słoneczny dzień przestaje się na nim cokolwiek widzieć. Podsumujemy to jednym słowem: dramat.

Lecz to nie koniec naszej tyrady. Następnym grzeszkiem G3 w dziedzinie wydajności jest to, że jego systemowy nośnik danych nie jest trimowany (ani automatycznie w czasie kasowania plików, ani w jakichś ustalonych momentach, jak w Nexusach od czasu Androida 4.4)! Co prawda zastosowano pamięć eMMC dobrej jakości, więc nawet gdy jest „zaśmiecona”, to nie działa jakoś bardzo źle, ale ten brak zawsze będzie sprawiał, że w trakcie użytkowania systemu w pewnych sytuacjach będą się pojawiały zacięcia, których można było uniknąć w bardzo prosty sposób.

Na koniec jeszcze jedna przypadłość. Wyraźnie coś jest nie tak z nową nakładką systemową LG i tym, jak zarządza pamięcią. W pewnym momencie zauważyliśmy, że telefon zaczął działać bardzo wolno i gubić jeszcze więcej klatek niż zwykle (tak, dobrze widzicie, jeszcze więcej klatek niż zwykle). Dochodziło choćby do takiej irytującej sytuacji, że po wyjściu z przeglądarki internetowej do ekranu domowego trzeba było czekać kilka sekund, aż wszystkie ikony i widżety załadują się na nowo. Krótkie dochodzenie doprowadziło nas do sprawcy zamieszania:

Tylko 170 MB wolnej pamięci operacyjnej z niemal 2 GB! Nie pomagało zamykanie programów ani ich odinstalowywanie; poprawę przyniosło dopiero tradycyjne zrestartowanie sprzętu. Zapewne jest to jedna z chorób wieku dziecięcego nowego oprogramowania i da się to naprawić jakąś paczką aktualizacji, ale nie tak powinno być.

Powyższa ściana tekstu mnie przeraża i nic z niej nie rozumiem. Można jakoś krócej?

Można. LG G3 ma duże problemy z przegrzewaniem się i ma wolniejszą od poprzednika pamięć operacyjną. To wraz z ekranem o wysokiej rozdzielczości sprawia, że w wymagających grach nowość LG spisuje się wyraźnie gorzej od smartfonów wyposażonych w starsze i teoretycznie gorsze jednostki centralne (innymi słowy, jego superprocesor jest super jedynie na papierze). Poza tym kłopoty z zarządzaniem pamięcią operacyjną i taktowaniem procesora, a także problemy z (nie)czyszczeniem systemowego nośnika danych sprawiają, że sprzęt potrafi działać irytująco ślamazarnie. Może nie aż tak ślamazarnie jak niektóre najtańsze androidofony, ale wygoda użytkowania jest poniżej poziomu, który jest dla nas do przyjęcia w urządzeniu tej klasy. To właśnie jeden z tych smartfonów, przez które ludzie później mówią, że Android „muli”, bo w jego „mule” można się nieźle zakopać, a klatki animacji gubi on jak dzieci zęby mleczne. Krótko mówiąc, jesteśmy na nie, i to pisane wielkimi literami.

6