artykuły

Watch Dogs – recenzja

Hakerska piaskownica

43
27 maja 2014, 09:00 Dawid Grzyb

Grafika i dźwięk

Watch Dogs to gra aspirująca do miana wizualnie realistycznej. Ubisoft w swoich sandboksowych produkcjach takie podejście stosuje już od dawna, więc nie jest to żadnym zaskoczeniem. Nazwa silnika gry, Disrupt, może i nie jest najszczęśliwsza, ale pewnie jego twórcy mieli niejeden powód, aby tak go ochrzcić. Podobno został stworzony praktycznie od podstaw, bo zaimplementowano w nim jedynie niektóre spośród instrukcji narzędzi AnvilNext oraz Dunia. Choć widać gołym okiem, że Watch Dogs jest podobna chociażby do ostatnich części serii Assassin's Creed. Za fizykę w wirtualnym Chicago odpowiada Havok.

Gry sandboksowe są wymagające dla sprzętu. W tytułach „liniowych” generowany jest względnie mały teren przed graczem, a w tych z otwartym światem na bieżąco „liczona” jest masa rzeczy, których gracz nie widzi, na przykład sygnalizacja świetlna, sztuczna inteligencja, warunki pogodowe oraz cała gama różnych skryptów. Choć każdy przypadek jest inny, po grach sandboksowych nie należy się spodziewać wizualnych rewolucji. Ich twórcom zajmuje bardzo dużo czasu należyta optymalizacja, a rezultat bywa różny. Watch Dogs to nie wyjątek. Na maszynie z platformy testowej jak najbardziej da się grać w najwyższych możliwych ustawieniach graficznych, ale jest sporo miejsc, w których chwilowy spadek płynności jest bardzo odczuwalny. To przekleństwo sandboksów pisanych na pecety i to się chyba nigdy nie zmieni.

Jednakże najnowsza gra studia Ubisoft Montreal jest naprawdę ładna, momentami zaskakująca. Owszem, zdarzają się obiekty złożone z przesadnie małej liczby wielokątów lub pokryte teksturami w niższej rozdzielczości, ale nie spodziewaliśmy się aż tak dobrego efektu. Wirtualne Chicago przyszłości jest dopracowane w szczegółach. Na pochwałę zasługuje wysokiej jakości oświetlenie oraz należyte użycie efektów typowych dla najnowszych gier: HDR-u, cieniowania powierzchni HBAO+ oraz głębi ostrości, uznanie wzbudza również sposób, w jaki zmieniają się warunki pogodowe, i zachowanie fauny. Całość robi naprawdę spore wrażenie, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, że Watch Dogs to gra z dużym, otwartym światem.

Tak naprawdę oprócz spadków płynności zastrzeżenia może jedynie budzić miejscami uproszczony mocap. Niektórym nie spodoba się też sposób prowadzenia pojazdów, podobny jak w grach z serii Driver. Ale to rzecz gustu.

Jednakże w porównaniu ze starszą GTA IV nowa gra Ubisoftu jest niedopracowana na kilku płaszczyznach. W sieci jest już sporo materiałów porównawczych, na których widać, że samochody nie pozostawiają uszkodzeń na elewacji budynków, nie rzucają dynamicznych świateł, a po schodach jeździ się prawie tak łatwo jak po asfalcie. Inny przykład to naciągane odbicia terenu na szklanych powierzchniach oraz słupy wody z hydrantu, które przenikają przez pojazdy. To drobne niedopatrzenia, zaledwie programistyczne wpadki, nic, czego łatka nie mogłaby poprawić. Ale są, do tego jest ich całkiem dużo i można by stwierdzić, że ekipa Rockstara bardziej się przyłożyła do technicznych szczegółów niż ludzie z Ubisoft Montreal. Może to wynik różnic w dostępnych zasobach finansowych i ludzkich?

Oprawa dźwiękowa w Watch Dogs trzyma poziom, choć muzyka nie porywa, ale i to jest kwestia upodobań.

5