artykuły

Samsung Galaxy S5 – test najnowszego „flagowca” Samsunga

Galaktyka do potęgi piątej

99
24 kwietnia 2014, 14:46 Mieszko Krzykowski

Testy kamery

Kamera Galaxy S5 przynosi niewiele nowego, jeśli porównać ją z kamerą w... Galaxy Note 3. Nowa „eska” dołącza do „elitarnej” grupy smartfonów nagrywających w rozdzielczości Ultra HD (3840 × 2160), w której wcześniej znalazła się wspomniana przed chwilą trzecia generacja. I robi to z klasą, bo jakość nagrań przewyższa wszystko, co do tej pory widzieliśmy w urządzeniach tego typu (a widzieliśmy między innymi Xperię Z2). Już zwykłe nagrania Full HD wyglądają świetnie, a 4K (nawet oglądane na ekranie 1080p) zachwycają szczegółowością. Jedynym efektem ubocznym jest to, że miejsce na karcie pamięci znika jak ciepłe bułki z piekarni rano: każda sekunda klipu pochłania około 6 MB (a więc każde 3 minuty to 1 GB mniej). 

  

Obsługa rozdzielczości Ultra HD to niejedyna zaleta. Domyślamy się, że znacznie więcej osób doceni świetną jakość cyfrowego zoomu, który nie robi z obrazu paskudnej „paćki”, a działa bardziej w stylu PureView znanego z najważniejszych Lumii, co dobrze widać na zamieszczonych poniżej przykładowych nagraniach. W tym momencie jedynie Samsung i Nokia mają tak dobry zoom cyfrowy i uważamy, że jest to bardzo istotna zaleta kamer w ich smartfonach.

Z innych rzeczy należy wymienić sprawnie działający tryb wideo HDR, bardzo dobry ciągły autofokus (w razie czego w trakcie nagrywania można ręcznie wskazać punkt, w którym ma być ustawiana ostrość), możliwość nagrywania filmów Full HD w 60 kl./sek. i różnego rodzaju tryby spowalniania obrazu (czas da się „rozciągnąć” dwu-, cztero- lub ośmiokrotnie), choć te ostatnie potraktowano mocno po macoszemu, bo wprawdzie wynikowe klipy mają rozdzielczość 720p, to jest ona efektem skalowania obrazu z jeszcze niższych rozdzielczości, a spowolnienie ośmiokrotne oznacza zaledwie 15 kl./sek.

Zastrzeżenia? W sumie trzy: jakość dźwięku, brak stabilizacji obrazu i brak możliwości wyboru punktu pomiaru ekspozycji w trakcie nagrywania. Jeśli chodzi o tę pierwszą, bardziej mamy na myśli porównanie z tym, co zapewniają Lumie i modele HTC One z mikrofonami HAAC. Gdy już się doceni, o ile lepiej radzą sobie one z wiatrem i zapisywaniem głośnych dźwięków, szybko dochodzi się do wniosku, że to powinien być standard. Brak stabilizacji obrazu mówi sam za siebie i wprawdzie jest tu jakaś cyfrowa proteza, to jest ona fatalna. Nie twierdzimy, że każdy smartfon wyższej klasy musi mieć optyczną stabilizację podobnej klasy jak w Lumiach Nokii czy G2 LG (choć nie mielibyśmy nic przeciwko), a jedynie to, że jeśli już się wprowadza rozwiązanie programowe, to niech ono przynajmniej coś daje, tak jak w nowych Xperiach. Ma to szczególne znaczenie, gdy urządzenie zapewnia tak dobry zoom: mimo że sam w sobie jest świetny, niemiłosiernie eksponuje drganie rąk. Trzecie zastrzeżenie – wiadomo. Co prawda automatyka przeważnie dobiera odpowiednią ekspozycję, ale czasem przydałoby się dać jej kilka wskazówek.

Reasumując, pod względem jakości wideo Samsung Galaxy S5 nie ma sobie równych, co nie znaczy, że nie ma tu czego poprawiać.

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

 Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

 

Oryginał można pobrać stąd.

7