artykuły

Samsung Galaxy S5 – test najnowszego „flagowca” Samsunga

Galaktyka do potęgi piątej

99
24 kwietnia 2014, 14:46 Mieszko Krzykowski

Szybki internet, szybszy internet, Galaxy S5?

Już myśleliśmy, że w najbliższym czasie w artykułach o smartfonach nie będzie za bardzo o czym pisać na temat zaimplementowanych w nich technik związanych z szeroko pojętą łącznością ze światem. Obecnie wszyscy powoli się przyzwyczajają do LTE-A, Wi-Fi ac czy portu podczerwieni i na coś szybszego i ciekawszego będzie trzeba trochę poczekać. Ale Samsung i tak znalazł sposób, by wyróżnić pod tym względem swój sprzęt z tłumu podobnych smartfonów.

Telefony obsługujące Wi-Fi ac mają już rok, ale Galaxy S5 jest pierwszym z obsługą MIMO. Zamontowano w nim dwie anteny Wi-Fi, które mogą wysyłać i odbierać dane jednocześnie, więc w teorii można osiągnąć dwa razy większą przepustowość (aż do 866 Mb/sek.), o ile jest się połączonym z odpowiednim routerem. Jednak w rzeczywistych zastosowaniach takie parametry transmisji są właściwie niemożliwe, a nawet gdyby było inaczej, to mało kto ma dostęp do tak szybkiego łącza internetowego, aby nie wystarczała szybkość zapewniana przez pojedynczą antenę (czyli teoretycznie do 433 Mb/sek.). Zresztą ani pamięć systemowa tego smartfona, ani większość kart pamięci nie zdołałyby zapisywać pobieranych danych w takim tempie, ale już o tym w instrukcji nikt nie wspomina.

Z jednej strony ciekawą, a z drugiej dziwną funkcją jest Download Booster. Po jej włączeniu pliki o rozmiarze większym od 30 MB mogą być pobierane przez Wi-Fi i LTE jednocześnie, czyli przepustowość obu tych łączy jest sumowana. Pomysł interesujący i faktycznie działa, więc jeśli na przykład smartfon ma dostęp do 10-megabitowego standardowego łącza i 10-megabitowego LTE, pliki będą pobierane z szybkością 20 Mb/sek. Z drugiej strony skorzystają z tego tylko posiadacze bardzo dużych, albo wręcz nielimitowanych pakietów transmisji danych przez sieć komórkową, którzy mogą sobie pozwolić na korzystanie z nich nawet wtedy, gdy są w zasięgu Wi-Fi, dlatego nie mamy pojęcia, jak dużym zainteresowaniem będzie się cieszyła ta opcja.

Za to znacznie mniej wątpliwości wzbudza port mikro-USB 3.0. No może poza tym, że w zestawie nie ma kabla, który pozwoliłby wykorzystać pełnię jego potencjału (pewnie wynikało to z chęci obniżenia ceny telefonu ;)), ale na szczęście nie jest on drogi. O ile szybciej można dzięki temu kopiować dane z urządzenia i do niego? Przeprowadziliśmy proste testy:

Gdy dane są przenoszone z pamięci telefonu albo do pamięci, skorzystanie z USB 3.0 pozwala nawet dwukrotnie przyspieszyć ten proces. Trochę martwi to, jak małą prędkość transferu pozwala osiągnąć karta SD. Model wykorzystany przez nas do testów teoretycznie powinien zapewniać nawet 80 MB/sek., a w Galaxy S5 jest jakieś wąskie gardło, bo różnice między USB 2.0 a 3.0 są bardzo niewielkie. Szkoda, bo najprawdopodobniej większość użytkowników będzie kopiowała duże pliki i filmy właśnie na dodatkowy nośnik, a nie do stosunkowo niewielkiej pamięci wbudowanej, ale użycie kabla USB 3.0 i tak daje wymierne korzyści i mamy nadzieję, że coraz więcej producentów smartfonów pójdzie w ślady Samsunga.

Na koniec tej sekcji pozostał nam bardziej przyziemny temat, czyli rozmowy telefoniczne. Tutaj nie mamy zbyt wiele do powiedzenia poza tym, że sprzęt sprawuje się poprawnie. Słuchawka nie jest nadzwyczajnie duża i głośna, lecz jakość dźwięku jest wysoka i łatwo zrozumieć rozmówcę.

Multimedia

Smartfony Samsunga prawie od zawsze kojarzą się z czymś, co świetnie się nadaje do odtwarzania filmów i muzyki. Nie inaczej jest tym razem, lecz w obecnej sytuacji rynkowej i sprzętowej trudno się mocno wyróżnić na tle rywali o niemal takich samych możliwościach, a pod pewnymi względami – nawet odrobinę większych. Jeśli chodzi o odtwarzanie plików wideo, dostajemy dokładnie to, czego można się spodziewać po sprzęcie tej klasy, czyli obsługę filmów Ultra HD oraz dużej liczby kodeków i kontenerów, choć czasem można się natknąć na problemy (na przykład z wymierającymi już DivX-ami czy niektórymi kodekami audio). Samsungowy odtwarzacz wideo jest też jedynym „nakładkowym”, który pozwala wybrać i wczytać napisy z pliku, co jest dużą zaletą i sprawia, że wielu użytkowników nie będzie musiało szukać alternatywnej opcji w Google Play Store. Bardzo sensowną funkcją odtwarzacza jest możliwość „szczypania” filmów i powiększania wybranych fragmentów, szczególnie przydatna w przypadku nagrań o bardzo wysokiej rozdzielczości.

  

Jakość smartfonowych wyjść audio od pewnego czasu stoi w miejscu, co nie jest wielkim zaskoczeniem, bo powoli dochodzimy do momentu, w którym ewentualną poprawę jakości dźwięku będą mogli docenić jedynie posiadacze drogich słuchawek, uznający wyłącznie bezstratne formaty plików. Ten przydługi wstęp prowadzi do stwierdzenia, że muzyka brzmi prawie tak samo jak w wykonaniu Galaxy S4, a to z kolei oznacza, że dla przeciętnego użytkownika różnice między najnowszym modelem Samsunga a najnowszymi konstrukcjami Sony i HTC będą niemal niedostrzegalne. Krótko mówiąc, piąta „galaktynka” gra dynamicznie, przyjemnie i po prostu dobrze.

    

Natomiast trochę nas rozczarowało to, że Samsung pozostaje przy obecnie już przestarzałym rozmieszczeniu głośników o już przestarzałej budowie. Zarówno w Xperii Z2, jak i w HTC One przetworniki stereo znajdują się z przodu obudowy, a dźwięk z Galaxy S5 wydobywa się z jednego punktu z tyłu. Co prawda brzmienie nie jest najgorsze i dla wielu będzie wystarczające do typowych zastosowań, ale jednak multimedia i „poważniejsze” gry mogłyby sporo zyskać, gdyby odświeżono ten element.

4