artykuły

Nokia X – test pierwszego smartfona Nokii z Androidem

Android jak Windows Phone

71 16 kwietnia 2014, 19:19 Mieszko Krzykowski

Zapowiedź serii smartfonów Nokii z Androidem wywołała spore zamieszanie i zainteresowanie, a po kilku chwilach, gdy już było wiadomo, co to będą za urządzenia i gdzie głównie będą sprzedawane, wywołała u wielu równie duże rozczarowanie. Dlaczego? Ponieważ się okazało, że na odpowiednika Lumii 1520 z zielonym robocikiem raczej nie ma co liczyć, a zamiast niego dostaniemy rodzinę tańszych gadżetów. Jednak informacja o modelu Nokia X mogła wzbudzić spore nadzieje u osób szukających taniego, ale porządnego smartfona. Czy one też powinny czuć się rozczarowane, czy raczej mogą odetchnąć z ulgą?

Spis treści

Co to jest Nokia X?

Nokia X to nazwa nie tylko smartfona, będącego głównym bohaterem dzisiejszego artykułu, ale też całej rodziny telefonów, składającej się na razie z trzech modeli: X, X+ i XL (w Polsce obecnie jest dostępny tylko ten pierwszy). „Iksy” mają w teorii (bo w praktyce chyba nie do końca to wyszło, ale o tym za chwilę) zająć w katalogu tej firmy miejsce pomiędzy konstrukcjami z serii Asha a Lumiami opartymi na platformie Windows Phone i są tworzone głównie z myślą o rynku dalekowschodnim. Ich charakterystycznymi cechami mają być względnie niskie ceny, duża wytrzymałość obudowy, miejsce na dwie karty SIM oraz Android mocno zmodyfikowany przez programistów Nokii. Jak mocno zmodyfikowany? Chyba większy sens jest mówić o systemie operacyjnym Nokii opartym na Androidzie niż Androidzie z nakładką systemową, bo zmienił się tu nie tylko wygląd, ale w pewnym sensie także cała koncepcja działania.

Android według Nokii

Pierwsze różnice widać już w trakcie konfigurowania sprzętu po pierwszym włączeniu. „Tradycyjne” smartfony z Androidem pozwalają wtedy ustawić kilka rzeczy i przede wszystkim zachęcają do zalogowania się na swoje konto Google. Natomiast w Nokii X pojawia się prosty samouczek, po którym od razu zostaje wyświetlony ekran startowy systemu. Nie wynika to jednak z przeoczenia czy chęci przyspieszenia całego procesu, a z tego, że... konta Google i związanych z nim usług po prostu nie sposób tu dodać. Dla początkującego użytkownika smartfonów nie jest to duży problem, ale ktoś, kto przesiada się na Nokię X z bardziej standardowego gadżetu z systemem wyszukiwarkowego giganta, może przeżyć szok, gdy dotrze do niego, że nie da się skorzystać z pełnego klienta Gmaila, synchronizować kontaktów, pobrać narzędzi z Google Play Store czy użyć programu Google Maps. Wszystkie usługi i sztandarowe narzędzia Google zostały tu zastąpione ich odpowiednikami z obozu Microsoftu i Nokii. Czyli Google Maps wymieniono na HERE Maps, znane z Windows Phone, zamiast skrzynki Gmail system proponuje Outlook.com, sklep Google Play wymieniono na Nokia Store i tak dalej. Wszystko to sprawia, że z „iksami” szybciej dojdą do porozumienia wcześniejsi klienci Microsoftu niż użytkownicy „robocika”. Tym bardziej że interfejs Androida według Nokii nawet swoim wyglądem przypomina „okienka”. 

Ikonki jak kafelki

Pewnych nawiązań do systemu Windows Phone nie da się tu nie zauważyć. Androidowe ekrany z klasycznymi ikonkami zastąpiono przewijaną w pionie listą kwadratowych kuzynów kafelków. Kuzynów, ponieważ w praktyce ich funkcjonalność jest mniejsza i tylko niektóre są animowane (w tym momencie jedynie ten prowadzący do galerii) czy pokazują jakiekolwiek dodatkowe informacje. Na jednym ekranie mieści się 12 takich skrótów w normalnych rozmiarach, ale wybrane kafelki można powiększyć do formatu 2 × 2. Kafelki można, oczywiście, swobodnie przesuwać i usuwać, ale... to drugie działanie „przy okazji” odinstalowuje wybrane narzędzie, bo kafelkowy ekran jest też jedyną dostępną listą zainstalowanego oprogramowania. Na szczęście mogą one być organizowane w folderach, co ułatwia połapanie się w nich, ale i tak czasem rozwiązanie może być problematyczne. Co ciekawe, pomimo kompletnej zmiany wyglądu ekranu domowego i usunięcia standardowej dla Androida szufladki narzędzi nie zrezygnowano z możliwości dodawania widżetów, choć ze względu na wydajność telefonów z rodziny Nokia X nie zalecamy ich wstawiać...

   

Inspiracja systemem Microsoftu ujawnia się nie tylko w wyglądzie ikonek, ale też w kilku innych miejscach. Na przykład powiadomienia o nowych wiadomościach pojawiają się w górnej części ekranu jako prostokątne „dymki”, przychodzące połączenia telefoniczne odbiera się, przesuwając palcem do góry po „podskakującym” ekranie wypełnionym zdjęciem kontaktu itp. Wszystko to jeszcze bardziej potęguje nasze wrażenie, że na Nokię X łatwiej będzie się przestawić posiadaczom smartfonów z Windows Phone niż użytkownikom sprzętu z Androidem.

Nokia X robi pewne rzeczy po swojemu

Jednak nie wszystko w oprogramowaniu androidofonów Nokii wzięto z „okienek” Microsoftu, bo niektóre rozwiązania są tu naprawdę wyjątkowe/kontrowersyjne (niepotrzebne skreślić). Bardzo szybko zauważa się, że pod ekranem jest tylko jeden przycisk, a nie trzy lub cztery. Dotknięcie go wywołuje funkcję cofania, a dłuższe przytrzymanie prowadzi do ekranu Fastlane (więcej o nim za chwilę). Jest to zapewne kolejny ukłon w stronę początkującego i mniej wymagającego użytkownika smartfonów, bo przynajmniej zawsze wiadomo, co trzeba wcisnąć ;)

A co z resztą przycisków? Menu kontekstowe narzędzi wyświetlamy, przesuwając palcem od dolnej krawędzi wyświetlacza ku górze, a Fastlane w pewnym stopniu ma zastąpić ekran przełączania się między programami. W pewnym stopniu, ponieważ nie jest nim do końca: otóż na Fastlane pojawiają się też wszystkie powiadomienia i informacje o ostatnio wykonywanych czynnościach.

Z jednej strony ma to sens, bo przeciętny docelowy użytkownik Nokii X zapewne nigdy nie będzie się przełączał między więcej niż dwoma narzędziami i raczej woli mieć wszystko w jednym miejscu niż w kilku szufladkach i ekranach. Z drugiej zaś bardziej zaawansowani mogą się poczuć sfrustrowani. Tym bardziej że typowa dla Androida wielozadaniowość tu właściwie niemal nie istnieje. Najważniejsze funkcje działają w tle tak, jak powinny (odtwarzacz muzyki, radio, system nawigacji), ale wszystkie inne są bardzo szybko wyrzucane z pamięci (dzieje się tak nawet z HERE Maps, jeśli nie został uruchomiony tryb nawigacji). Zapewne jest to częściowo kwestia tego, że Nokia X ma tylko 512 MB pamięci operacyjnej, ale po części jest to też pewnie zamysł programistów Nokii, chcących ograniczyć liczbę procesów i programów podkradających energię akumulatora. I to jest kolejne obosieczne rozwiązanie: z jednej strony mniej zaawansowani nie dostrzegą różnicy i będą się cieszyli (nieświadomie) z tego, że mają mniej na głowie, a z drugiej ci bardziej zaawansowani będą kręcić nosem na brak kontroli.

 

Dwie inne ważne funkcje działające nieco odmiennie niż gdzie indziej (choć niektórym mogą się one kojarzyć z ostatnimi wersjami Symbiana) to szufladka powiadomień przełączników i systemowa wyszukiwarka. Szufladkę tę wysuwa się, pociągając palcem za górną belkę systemową, a wtedy można wykorzystać podstawowe przyciski służące do włączania/wyłączania Wi-Fi itp. Wygląda to jak szufladka powiadomień Androida, ale nią nie jest, bo... nie ma tu powiadomień. Ten drugi element ukazuje się oczom wówczas, gdy główny ekran z kafelkami zostanie przewinięty „ponad” pierwszy rząd ikonek. Wtedy wystarczy zacząć wpisywać jakieś słowo, a wyszukiwarka spróbuje znaleźć pasujące do niego kontakty, mejle i narzędzia. Szczególnie często wykorzystywaliśmy to właśnie do wyszukiwania kontaktów, bo to najszybsza i najłatwiejsza metoda.

 

Bardzo fajnym pomysłem są podłużne prostokąty z podglądem powiadomień (głównie tych związanych z nowymi wiadomościami i nieodebranymi połączeniami), umieszczane na ekranie blokady. Nie dość, że dzięki nim można szybko zobaczyć, o co chodzi, bez odblokowywania urządzenia i dodatkowych działań, to na dodatek wystarczy „przeciągnąć” taki informacyjny prostokąt w prawo, aby uruchomić związane z nim narzędzie, albo w lewo, aby go odrzucić i schować. Rozwiązanie bardzo proste, ale niesamowicie przydatne.

A co z programami?

Tutaj dochodzimy do prawdopodobnie najważniejszej różnicy między Androidem według Nokii a zwykłym Androidem. Już wcześniej wspominaliśmy o tym, że w Nokii X nie ma dostępu do Google Play Store, a programy instaluje się głównie przez Nokia Store i ewentualnie za pomocą alternatywnych marketów (takich jak SlideME) lub po prostu wczytując standardowy plik .apk z karty pamięci. Na ile duży jest to problem? W tym momencie jest on spory, bo szybki rzut oka na spis najpopularniejszych programów na Androida i porównanie go z tym, co da się teraz uruchomić na Nokii X, kończy się długą listą braków. Poza tym, jeśli już raz wcześniej kupiłeś jakiś program w Google Play Store, to wiedz, że pobrać go na „iksa” mógłbyś dopiero po zapłaceniu za niego drugi raz. To boli, ale z biegiem czasu sytuacja powinna się poprawiać, bo coraz więcej twórców oprogramowania zacznie umieszczać swoje dzieła w sklepie Nokii (ponoć 75% istniejących narzędzi da się przenieść na Nokię X bez jakichkolwiek modyfikacji kodu, a pozostałe 25% można przystosować do wymagań Nokii w mniej więcej dzień). Jednak to nie jest odpowiedź na najważniejsze pytanie: po co?

Stare jak świat przysłowie mówi, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Choć sam Android jest darmowy, to integracja z systemem usług wyszukiwarkowego giganta darmowa już nie jest. Poza tym prowizję ze sprzedaży oprogramowania w sklepie Google dostaje, oczywiście, Google, a w sklepie Nokii... sami zgadnijcie kto ;) Ale są jeszcze dwie istotne różnice. Po pierwsze, aby jakiś nowy program pojawił się w Nokia Store, musi on przejść proces certyfikacji, co czyni „iksową” platformę odrobinę bezpieczniejszą. A po drugie, żeby robić zakupy u Nokii, nie trzeba dodawać do systemowego profilu informacji o kartach płatniczych, a zamiast tego można zlecić operatorowi dopisywanie kosztu zakupu do comiesięcznego rachunku. Może w Polsce nie ma to aż tak dużego znaczenia, bo większość naszych kart debetowych i kredytowych pozwala na zakupy w internecie, ale są kraje (na przykład Indie), w których ta opcja może być niezwykle silną kartą przetargową Nokii i sprawić, że X stanie się kurą znoszącą złote jaja. No cóż, powodzenia :)

Strona:
Pentium DZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Pentium D2014.04.16, 19:30
39#1
Przykro to pisać, ale wygląda na to że wyszedł shit.
*Konto usunięte*2014.04.16, 19:36
51#2
Mam podejrzenia, że miał wyjść shit. Na zasadzie 'chcieliście Lumię z Androidem, to macie. Nie taka fajna? Kupcie z Windowsem'.
SebZMCZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
SebZMC2014.04.16, 19:38
10#3
Ten smartfon powinien kosztować połowę deklarowanej ceny, wtedy by był opłacalnym budżetowcem.
DjangoZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Django2014.04.16, 19:38
Dość kontrowersyjna strategia by wypuszczać taki produkt.
sprajt2Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
sprajt22014.04.16, 19:42
Matko boska, jedyny sens tego telefonu widzę po wgraniu (o ile się ukaże) CM
DjangoZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Django2014.04.16, 19:52
Sens posiadania a co z sensem zakupu ?
Za pincyt złotych można, no za 550 można kupić Lg f5 albo Samsunga galaxy Ace5 które zjadają tęNokią na śniadanie bez popity
3dmarkZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
3dmark2014.04.16, 19:58
Co za bzdurne ograniczenia. A mogło być tak dobrze......
GobliZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Gobli2014.04.16, 20:04
23#8
ludzie się na to rzucą, i powiedzą: android jest do d*py, wolę windowsa.
i o to Nokii chodzi :)
Pentium DZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Pentium D2014.04.16, 20:07
15#9
Gobli @ 2014.04.16 20:04  Post: 741014
ludzie się na to rzucą, i powiedzą: android jest do d*py, wolę windowsa.
i o to Nokii chodzi :)


Coś w tym jest.
wuzetkowiecZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
wuzetkowiec2014.04.16, 20:09
18#10
Gobli @ 2014.04.16 20:04  Post: 741014
ludzie się na to rzucą, i powiedzą: android jest do d*py, wolę windowsa.
i o to Nokii chodzi :)

Koń Trojański...
Zaloguj się, by móc komentować
1