Podsumowanie
Żadnym zaskoczeniem nie jest to, że The Elder Scrolls Online rewolucji w gatunku nie przynosi. Owszem, pojawiło się kilka innowacji, ale gra jest oparta w znakomitej większości na sprawdzonych schematach i tak naprawdę w ostatecznym rozrachunku liczy się to, jak zostały wdrożone. Nie bez znaczenia jest też stosunek gracza do świata Tamriel.
Choć nie miałem za dużo czasu na dokładne poznanie miejsc w grze – ba, odkryłem zaledwie niewielki jej fragment – spodobały mi się te, które widziałem. Wirtualny świat jest po prostu gigantyczny. W połączeniu z mnogością zadań, ciekawym wątkiem fabularnym i znajomą, choć wymagającą praktyki i umiejętności mechaniką sprawia to, że w The Elder Scrolls Online gra się przyjemnie. Zdecydowanie jest tam co robić. Jednakże podkreślam, to w znakomitej części end-game świadczy o tym, jak dobra jest MMO, a na to, by dotrzeć do tego etapu, potrzebowałbym pewnie tygodni. Nie sposób nie docenić dość swobodnego podejścia do rozwoju postaci – to zawsze była jedna z wizytówek gier z serii The Elder Scrolls. Tryb PvP też nie budzi większych zastrzeżeń.
Jednakże pierwsze MMO studia ZeniMax Online ma też kilka słabych ogniw. Chyba najsłabszym, przynajmniej dla niektórych, jest miesięczny abonament. Od takiej formy się odchodzi. Owszem, ona ma swoje plusy. Stały dopływ gotówki pozwala twórcom gry regularnie ją udoskonalać, dodawać nową zawartość i tak dalej, ale praktyka pokazuje, że liczba graczy, jeśli wymaga się od nich comiesięcznej daniny, szybko spada. Przejście na model F2P (free to play) wielu tytułom wyszło na zdrowie. Strzelam, że ci, którzy stoją za The Elder Scrolls Online, po prostu chcą spróbować z abonamentem, w końcu zainteresowanie grą jest bardzo duże, a jeśli się nie uda, wówczas pewnie pojawią się mikropłatności. Pożyjemy, zobaczymy.
Grafika też nie zachwyca. Świat jest dość statyczny i choć daleko mu do martwego, jest taki jakiś plastikowy. Owszem, szczegółowość niektórych elementów potrafi zaskoczyć, podobnie jak efekty graficzne, ale całość wygląda mało współcześnie. Należy mieć też na uwadze, że gry MMO muszą działać nawet na słabszych komputerach, dlatego przeciętność grafiki w The Elder Scrolls Online jest w dużej części usprawiedliwiona, wspominam o tym niejako z obowiązku. Nie ukrywam, że w maksymalnych ustawieniach spodziewałem się czegoś więcej, zwłaszcza po rozdzielczości tekstur.
Inne kwestia to brak większych innowacji. Kto szuka jakiegoś oryginalnego MMO... cóż, nie tędy droga. Tak po prostu. Choć nie wykluczam, że niejeden zwolennik oryginalności, gdy już spróbuje The Elder Scrolls Online, poczuje się w świecie Tamriel jak w domu. Ze względu na rozliczne zalety nawet wtórność wielu pomysłów nie przeszkadza za bardzo. W każdym razie miłośników serii nie powstrzyma ona przed tym, by spędzić w Tamriel najbliższe miesiące, dla nich jest to pozycja obowiązkowa. A później – zobaczymy.

- MMO w świecie TES
- grywalność
- bardzo duże możliwości dostosowania postaci
- duża liczba misji pobocznych
- ogromny świat
- niezły system walki
- ogólnie mechanika
- niezłe PvP
- fabuła
- przeciętna grafika
- Niezbyt innowacyjna
- Dla niektórych – The Elder Scrolls :)
- Dla niektórych – abonament

Też szukałem, i aby pograć wydałem w sumie 200 zł.
Jest MASAKRA !!!
Nie da się wbić na server, jeżeli coś się zacznie robić to zaraz wywala z niego.
Dopiero jak po 23 się usiądzie to zaczyna się 'w miarę grać'.
Za to, że płacę i nie mogę grać to ja dziękuję TESO - nie mówiąc już o ilości błędów itp...
Jeśli powstanie The Elder Scrolls 6, to będzie nad nią pracował zespół Howarda i nie będzie to MMO.
Licze na to, ze tak bedzie
Od dawna to robimy. W artykule stoi też, czego potrzeba do pełnej oceny gry MMO. Sęk w tym, że za dwa miesiące nikogo nie będzie interesował artykuł o TESO. A po kilku dniach zabawy już można pewne rzeczy ocenić.
Gwóźdź do trumny całej serii to nie będzie.
Todd Howard kilkukrotnie już wypowiadał się, że on i jego zespół nie mają nic wspólnego z TESO.
Jeśli ZenimaxOnline o coś pytało, on podpowiadał nic więcej, bo to oddzielna ekipa która tworzyła TESO wiele lat, w tym czasie on kończył Obliviona i pracował nad Skyrimem.
Jeśli powstanie The Elder Scrolls 6, to będzie nad nią pracował zespół Howarda i nie będzie to MMO.
Cena gry u polskich sprzedawców wcale nie odstaje od innych tytułów. WoW ze wszystkimi dodatkami pewnie kosztuje też coś koło tego. Abonament w chwili obecnej to 42pln na miesiąc (równiez patrząc po cenach w naszych sklepach) więc to też nie jest jakiś majątek.
W ESO gram codziennie po 2-3h i jak narazie bawię się miodnie i nie mogę się doczekać kiedy wrócę po pracy do Tamriel. Nie zgodzę się, że w tej grze nie czuć klimatu TESów. Moim zdaniem ten klimat jest - poprostu przyzwyczajeni jesteśmy, że w Świecie Skroli byliśmy zawsze sami przeciwko reszcie, a tutaj pałęta nam się pod nogami cała masa innych wybrańców.
Chyba najlepiej rozwiązany crafting jaki do tej pory widziałem, a grałem w większość MMO na rynku. Zadania ciekawe, exploracja też. Grafika jak na MMO też bardzo dobra. Nie wiem jak duży wpływ na grę mogą wywierać addony, czy będzie można robić za pomocą nich paczki z teksturami wyższych rozdzielczości, ale jeżeli tak - to szybko będzie jeszcze lepsza.
Nie rozumiem narzekania na naprowdzane pociski u łucznika/maga. Gdyby tego nie było opóźnienie względem serwera uniemożliwiało by praktycznie grę tymi klasami.
A co mi się w tej grze marzy? Jak wiemy TES od Morrowinda po Skyrim miało życie wieczne dzięki moderom i dodatkowym zadaniom wykonanym przez nich. Mam nadzieję, że w ESO ujrzymy coś na kształt Foundry z Neverwintera. Tylko oczywiście rozbudowanym do maksimum możliwości.
TES był jest i będzie zawsze offline.