Podsumowanie
Thief to seria kultowa, nie dziwią zatem wręcz niebotyczne oczekiwania jej miłośników. Możecie być jednak spokojni, załoga studia Eidos Montreal odwaliła kawał porządnej roboty. Wcześniejsze części przygód Garreta polegały na pozostaniu niezauważonym, kluczem do sukcesu było omijanie wrogów. Stąd wiele osób nie było zadowolonych na wieść o tym, że czwarta część jego przygód będzie oparta na systemie punktów doświadczenia za widowiskowe akcje, między innymi likwidowanie wrogów strzałami w głowę. Twórcy najnowszego Thiefa pod wpływem lawiny krytyki poszli po rozum do głowy i zaserwowali graczom to, co do tej pory się sprawdzało i zapewniło serii niemałą popularność, ale odpowiednio dopasowane do dzisiejszych realiów.
Garret to mistrz złodziei, więc jest logiczne, że kluczowym elementem rozgrywki powinny być kradzieże drogocennych łupów, nie zaś trupy jak okiem sięgnąć. Właśnie to czyni najnowszego Thiefa tak dobrą grą. Zdecydowanie najmocniej promuje ona pozostawanie niewykrytym, skutecznie utrudniając graczowi życie, jeżeli mu się to nie uda. Walka to ostateczność i chwała za to twórcom, bo dzięki takiemu podejściu przez tych kilka godzin faktycznie czułem się jak wyszkolony złodziej. Kruchy do przesady, padający po dosłownie dwóch strzałach, ale złodziej. Jednak nie sposób nie docenić alternatywnych rozwiązań w grze. Jeżeli ktoś chce się przepychać ze strażą, droga wolna. Po kupieniu lepszego sprzętu jest to okazjonalnie sensowne wyjście.
Nie tylko mechanika i główny bohater gry zasługują na pochwałę. Atmosfera w Thiefie jest naprawdę znakomita. Widać doskonale rozmiary rozwarstwienia społecznego, wszechogarniającą niemoc, bezprawie i strach przed plagą. Gdy do tego wszystkiego doda się wiktoriańsko-steampunkowe, mroczne miasto oraz szczyptę mistycyzmu, łatwo sobie wyobrazić bardzo sugestywny, ciężki i złowrogi klimat, który zostaje w pamięci jeszcze długo po wyłączeniu komputera. To jest dla mnie wyznacznik gry dobrej, takiej, do której realiów chce się powrócić tak szybko, jak tylko się da.
Brak trybu gry wieloosobowej odrobinę boli (choć to akurat bardziej moja zachcianka niż faktyczna wada gry), nieco bardziej przeszkadza jakość tekstur w wersji pecetowej, no i niedopracowane przejścia z jednego obszaru gry do drugiego. Ale nawet pomimo tego restart serii Thief nastąpił w wielkim stylu i nie sądziłem, że będzie aż tak udany. To bardzo dobra gra, wciągająca niczym pląsanie po bagnach, wykonana ze smakiem, ze znakomitym głównym bohaterem. Dajcie jej szansę, bycie złodziejem jeszcze nigdy nie było tak wciągające.

dla gry Thief

- klimat!
- Garret!
- sporo złożonych zadań pobocznych
- grafika od artystycznej strony
- dźwięk
- grywalność
- fabuła
- niewygórowane wymagania sprzętowe
- miejscami niska jakość tekstur
- Mógłby to być pełnoprawny sandboks
- nie do końca przemyślana mapa
- brak trybu wieloosobowego
- niepotrzebny tryb skupienia

Bo to cena z fabryki kluczy a nie sklepowa. Wątpię by była to cena gry pudełkowej
Graficznie nie musi zachwycać, musi być klimat a ten jest
Żadna część thiefa nie wyróżniała się graficznie, to zawsze była generacja wstecz, chociaż pamiętam jak wyszedł thief 3, to pcty klękały z powodu bardzo zaawansowanego systemu cieni i oświetlenia, jak pierwszy raz przechodziłem tutorial i zobaczyłem to oświetlenie w piwnicy gospody, oniemiałem