artykuły

Test słuchawek dokanałowych za mniej więcej 100 zł

Tanie dokanałowe granie

69 17 grudnia 2013, 06:22 Dawid Grzyb

Odsłuch

Z większością słuchawek zaprezentowanych w niniejszej publikacji mieliśmy już do czynienia w przeszłości, wiemy, jak grają, mamy wyrobione zdanie na ich temat. Aby jednak nie odsyłać Was do wcześniejszych artykułów, poniżej przedstawiamy swoją opinię o brzmieniu poszczególnych modeli.

Brainwavz Delta

Model Delta gra dźwiękiem najbardziej zrównoważonym z całej stawki. Praktycznie wszyscy rywale faworyzują niskie częstotliwości, co ma zrobić wrażenie na słuchaczu, w końcu każdy lubi bas. Ale praktyka pokazuje, że na dłuższą metę więcej frajdy przynosi brzmienie, w którym poszczególne części odtwarzanego pasma są porównywalnie słyszalne. Brainwavz Delta tak właśnie grają: równo. Mają szybki bas, który co prawda nie schodzi za nisko, ale nie jest też napompowany i nie dudni. Ma dość twardą fakturę. Średnie części odtwarzanego pasma są naturalne i wyraźne, gitary mają dobry drajw, a partie wokalne nie syczą i brzmią wiarygodnie. Górne rejestry są czyste i dość długo wybrzmiewają – równowaga tonalna jest przesunięta nieco ku górze. Scena muzyczna jest umiarkowanie rozbudowana zarówno po bokach, jak i w głąb. To są jedne z nielicznych słuchawek, które brzmią zarówno szczegółowo, jak i nienapastliwie.

Creative EP-630

„Epki” grają metalicznie i faworyzują niskie częstotliwości. Bas brzmi miękko i ma podbite średnie rejestry, co często się objawia słyszalnym dudnieniem. Taki przekaz może się podobać, ale na dłuższą metę męczy. Średnie tony również są wyeksponowane, ich źródło jest blisko i także w nich słychać metaliczność i szorstkość, również w partiach wokalnych. Owszem, EP-630 są dość dynamiczne, słyszeliśmy już bardziej „powolne” konstrukcje, ale w obliczu mało muzykalnej barwy ta zaleta na niewiele się zdaje. Wysokie tony też są odtwarzane w sposób ostry, przy czym jest ich całkiem sporo. To wszystko w połączeniu z niezbyt rozbudowaną sceną dźwiękową oraz słabą rozdzielczością dźwięku sprawia, że całość wypada co najwyżej średnio. Słychać, że niegdyś najpopularniejszy model Creative'a już się zestarzał.

JAYS a-JAYS One

Model a-JAYS One to następne słuchawki, które faworyzują niskie częstotliwości. Basu jest sporo, jest podbity w jego słyszalnych rejestrach, choć nie jest to tak uporczywe jak w przypadku EP-630. Jednakże tego niskiego jest niewiele, chociaż nie oczekujemy pod tym względem zbyt dużo po tanich słuchawkach. Możemy go za to pochwalić za miękką, łatwo wpadającą w ucho barwę i przyzwoitą dynamikę. Partie wokalne są wyraźne, choć potrafią zabrzmieć nieco za ostro i syczące głoski to częste zjawisko. Gitary są wyraziste, ale też zdarza im się ostro zagrać, ponadto brakuje im dociążenia. Górne fragmenty pasma są odtwarzane wyraźnie, ale często iskrzą. Scena muzyczna jest umiarkowanie rozbudowana, lecz brzmieniu brakuje rozdzielczości.

Sennheiser CX-300 II

Produkt Sennheisera też faworyzuje niskie częstotliwości, choć robi to lepiej od większości rywali. Bas jest bardziej dynamiczny od tego, który dobywa się z przetworników PL 11, i nie aż tak ciepły; jest sztywniejszy, a przy tym nie schodzi równie nisko. Jest całkiem nieźle kontrolowany, jego wyższe fragmenty są umiarkowanie podbite. Zdarza im się zadudnić, ale nie jest to nagminne zjawisko. Średnie fragmenty są dobrze zaakcentowane – CX-300 II niezaprzeczalnie grają środkiem pasma. Partie wokalne są nieco oddalone od uszu, dzięki czemu scena jest przyzwoicie rozbudowana w głąb. Gitary grają dość jasno i żwawo, ale nie napastliwie; mogłyby mieć nieco bardziej miękką fakturę, lecz i tak jest nieźle. Wysokie tony są dobrze słyszalne, ale metaliczne i niekiedy ostre. Wirtualna scena jest dość rozbudowana, jednak głównie na wprost. Separacja instrumentów jest przeciętna. 

SoundMagic PL 11

Bas i ciepło są wizytówką także SoundMagic PL 11. Niskich tonów jest bardzo dużo. Mają bardzo miękką barwę, schodzą dość nisko, a ich wyższe rejestry są na tyle umiejętnie wyeksponowane, że nie irytują. Partie wokalne oraz gitarowe są ocieplone, pełne, podane wyjątkowo blisko. Nie grzeszą szczegółowością, ale dadzą się lubić. Natomiast gitarom zdecydowanie przydałoby się więcej werwy i jeśli nasze źródło i wzmacniacz odniesienia pozwoliły to ujawnić, to połączenie z innym sprzętem może być tylko gorsze. Wysokie tony – niespodzianka – są nieco za ostre, a zazwyczaj w przypadku ciepło brzmiących konstrukcji jest dokładnie odwrotnie: te fragmenty pasma są przygaszone i cofnięte. Syczenie głosek zdarza się za często. Scena muzyczna jest wąska i „intymna”, pasuje do charakterystyki brzmieniowej słuchawek. Rozdzielczością Jedenastki nie grzeszą.

Powyższe akapity pozwoliły Wam zapoznać się z charakterystyką brzmienia poszczególnych modeli. Na następnej stronie wybierzemy te najlepsze.

8