Krzyżowiec i mistyk
Doszła nowa klasa postaci, święty wojownik – krzyżowiec. Widać, że „niebiescy” wzorowali się na znanym z drugiej części Diablo paladynie. Grunt, że krzyżowiec jest grywalny, i to bardzo. Jego cechą bazową jest siła. Korzysta on z kilku umiejętności, którymi posługiwał się paladyn. Powróciły błogosławiony młot i pięść niebios – i działają znakomicie. Nowej klasie nie brak też nowych umiejętności: można pogalopować na przywołanym rumaku albo spaść z nieba na wybrany obszar i zadać tak zadziwiająco duże obrażenia, że to aż zabawne. Nowy heros może też przyzwać trzech wojaków, którzy w zależności od użytej runy będą strzelali, blokowali lub siekali mieczami. Jego główną bronią są cepy bojowe; jest to też klasa, którą stworzono z myślą o wykorzystaniu tarczy. W końcu się ona przydaje: nie wiem, czy choć raz miałem ją w ręku podczas tych setek godzin, które spędziłem w świecie Diablo III. Jedna z umiejętności pasywnych pozwala krzyżowcowi dzierżyć w jednej dłoni broń dwuręczną. To kolejny ukłon w stronę miłośników Diablo 2 – tam barbarzyńca też to umiał. Ale nie jedyny, bo na przykład czarodziejka otrzymała zamarzniętą kulę. Krzyżowiec ma też swój odpowiednik gniewu berserkera, może się zmienić w czempiona Akaratu. To przerośnięty opancerzony jegomość, który atakuje ze zwiększoną szybkością i którego gniew, czyli zasób nowej klasy, uzupełnia się dwukrotnie szybciej.
Krzyżowcem gra się bardzo przyjemnie, rozgrywka jest szybka. To klasa jak najbardziej nadająca się do walki w zwarciu. Już niektóre umiejętności na to wskazują, chociażby potępienie – potężny wybuch, którego centrum to bohater. Nie brak też aur wspomagających: leczących, zwiększających zdolności bojowe i tym podobnych. Jednakże siłą nowej klasy zdecydowanie są umiejętności oparte na atakach na odległość. Rozumiecie, palące słupy światła, runięcie z nieboskłonu na obszar wrogów, porażająca pięść niebios. Wszystkie te ataki są obszarowe, co sprawia, że krzyżowiec przedziera się przez zwykłych wrogów bez najmniejszych problemów. Już teraz wiem, że będę nim grał do upadłego.
Każda klasa ma teraz zestaw nowych umiejętności; sporo jest zmienionych, a niektóre usunięto. To mnie odrobinę niepokoi, bo wszystkie fajne buildy postaci już nie działają i nie wiadomo, co będzie z nimi dalej. Przykładowo czarodziej CM już nie ma racji bytu, bo z gry usunięto pasywną runę masy krytycznej. W klasie barbarzyńcy też nastąpiła jedna, z pozoru drobna zmiana: już nie da się stworzyć buildu opartego na trąbie powietrznej, a więc postaci białowłosego, przesadzonego typa. Mnich jeszcze się dzwonami broni, ale cyklonów jest zauważalnie mniej. Łowca demonów i tak nie miał lekko i tu się nic nie zmieniło. Szaman na nietoperze też chyba działa, ale nieskończony archon – już nie. Szkoda, chociaż było do przewidzenia, że w końcu przesadzone umiejętności czy runy zostaną poprawione.
Inną nowością jest mistyk. To postać niezależna, u której gracz może robić dokładnie to, czego mnie w podstawowym Diablo III bardzo brakowało: zmieniać wygląd przedmiotów. Proces ten nazywa się transmogryfikacją. Za niewielką opłatą mistyk dostosuje wygląd każdego widocznego na bohaterze elementu, czyli pancerza, butów, hełmu, spodni, rękawic oraz naramienników, a także broni. Jestem estetą i bardzo przeszkadzało mi to, jak się prezentują raki na moim barbarzyńcy albo plugawa osłona na mojej czarodziejce. Teraz wreszcie będzie można coś z tym zrobić. Podobnie jest z narzędziami mordu. Zawsze lubiłem młoty, ale topory – już nie, tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jeden wyglądał jak drugi. Z tego, co udało mi się zauważyć, wynika, że jeżeli w grze bohater znajdzie jakiś nietypowo wyglądający legendarny przedmiot, jest on automatycznie dodawany do „bazy” mistyka. Zmiana wyglądu zwykłego przedmiotu na jeden z unikatów jest dość droga, kosztuje pół miliona. Nowa postać niezależna może też zmienić jedną właściwość na każdym przedmiocie, ale to ruletka, bo nigdy nie wiadomo, co się wylosuje. Operację można jednak powtarzać, dopóki ma się odpowiednie środki. Znalazłem pierścień, który miał świetne statystyki oprócz pożądanej przeze mnie siły, a zamiast niej była inteligencja. Po kilku próbach i wydaniu sporej sumy w końcu trafiłem. Nawet legendarny ekwipunek da się przerabiać. Płaci się złotem i tymi samymi surowcami, z których u kowala wytwarza się nowe rzeczy. Ale te negatywne właściwości, na przykład większa podatność na obrażenia od ognia, nie mogą zostać usunięte. Na początku myślałem, że cały system zmiany wybranego atrybutu to przesadne uproszczenie, ale skoro wszystkie przedmioty są przypisane do konta i nie można się nimi dzielić nawet z kumplem... Cóż, dobrze jest tak jak teraz.



