Gry i konsole
Artykuł
M. Brzostek, R. Stanisławski, Ł. Marek, Środa, 24 grudnia 2014, 23:44

Graliśmy w: Infamous First Light (PS4), Black Mesa (PC) oraz D4: Dark Dreams Don't Die (XO)

Niedawno zaproponowaliśmy kilka gier, w które posiadacze konsol lub pecetów mogą zagrać za darmo. Całkowicie subiektywnie wybraliśmy po jednej na każdą platformę, nagraliśmy krótki zapis rozgrywki i spisaliśmy swoje całkowicie subiektywne wrażenia.

Uwaga: filmy należy oglądać w rozdzielczości 1920 × 1080 pikseli i w 60 kl./sek. (wybierz 1080p60 z menu ustawień jakości).

Infamous First Light to samodzielny dodatek fabularny do Infamous Second Son, dostępny – jak cała seria – wyłącznie na PlayStation. Rozgrywka kopiuje schematy z poprzednich gier i rodzaj wykonywanych zadań z czasem zaczyna nużyć. Również fabuła nie jest najwyższych lotów; na szczęście główne mechanizmy rozgrywki, czyli walka i śmiganie z zawrotną prędkością po dachach budynków, są bardzo satysfakcjonujące. Cyfrowe Seattle pozwala robić jedno i drugie nawet bez oglądania się na zadania posuwające naprzód główny wątek fabularny.

Black Mesy nie trzeba przedstawiać. Nawet nasz redaktor naczelny, przechodząc przypadkiem obok, stanął osłupiały na widok gry, przez którą w czasach studenckich zarywał noce. Black Mesa nie oszałamia techniczną stroną grafiki, bo pod tym względem jest na poziomie Half-Life 2: Episode Two. Za to klimatem i grywalnością nie ustępuje oryginalnemu Half-Life'owi. Niektóre remake'i po latach obnażają przeciętność oryginału, zatartą we wspomnieniach. W przypadku Half-Life'a nie może być o tym mowy i Black Mesa jedynie potwierdza klasę poprzednika. Brakuje tylko dokończenia historii: gra kończy się w takim momencie, że nie czuje się rozczarowania nagłym przerwaniem historii, ale chętnie byśmy zobaczyli także rozdziały rozgrywające się w Xen. No cóż, trzeba jeszcze poczekać – ciąg dalszy ma się pojawić niebawem.

Spośród wspomnianych gier D4: Dark Dreams Don't Die najmniej przypadła nam do gustu. To japońska przygodówka, której rodowód jest ewidentny. Abstrakcja, absurd i zawoalowana symbolika towarzyszą nam od pierwszej sceny, w której gracz poznaje schemat sterowania. Ten jest dość niewygodny, jeśli korzysta się z pada: jest wyraźnie lepiej przystosowany do sensora Kinect. Ruch przed telewizorem zdaje się jednak kłócić z formułą gry, w której głównie przyswajamy informacje z tekstów albo przerywników filmowych.

Zapraszamy do naszej ankiety, w której możecie zagłosować na Waszym zdaniem najlepszą grę w ramach styczniowego odcinka artykułu konsole kontra PC.

Komentarze dotyczące tego odcinka (od #1060)

Spis treści
Ocena artykułu:
Ocen: 97
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane