artykuły

iPad Air – test iPada piątej generacji

iPad Air, czyli najlepszy 10-calowy tablet

102
14 listopada 2013, 06:12 Mieszko Krzykowski

Wzorcowa wydajność

W ostatnich generacjach iPadów (przynajmniej tych większych) Apple montowało zupełnie inne procesory niż w iPhone'ach. Często miały one znacznie wydajniejszy układ graficzny i potężniejszy kontroler pamięci, zdolny zapewnić temu układowi napływ danych adekwatny do jego możliwości. Nie dało się im odmówić mocy obliczeniowej, lecz jak na standardy tabletowe, były to prawdziwe kolosy i wytwarzały sporo ciepła. Tym razem Apple podeszło do swojego sprzętu bardziej konserwatywnie i iPad Air otrzymał lekko przyspieszony czip wykorzystany wcześniej w iPhonie 5S. Czyli czasy „jabłkowej” dominacji na polu wydajności w przetwarzaniu obrazu dobiegły końca (przynajmniej na razie), ale stanowczo nie można powiedzieć, że najnowszemu iPadowi brakuje mocy.

W grach Air radzi sobie mniej więcej tak samo jak konkurencyjny GPU Qualcomma, montowany w najnowszych czołowych smartfonach. Haczyk? Na razie nie ma żadnego tabletu ze Snapdragonem 800. No i trzeba pamiętać, że znając życie, gry przeznaczone na platformę iOS zapewne będą bardziej dopracowane i ładniejsze, niż ich androidowe odpowiedniki (o ile w ogóle zostaną przeportowane do systemu Google...), ale to już temat do innej dyskusji.

Ocena wydajności procesora jest mniej jednoznaczna, bo przypomina technologiczną wersję bajki o wyścigu żółwia i zająca. Już w artykule o najnowszym telefonie Apple wspominaliśmy nieco o nowych, 64-bitowych rdzeniach Cyclone, będących podstawą czipów A7. Same w sobie nie są one jakoś nadzwyczaj wydajne i w starciu jeden na jeden z rdzeniami Snapdragonów 800 nie mają szans brylować. Jednak dzięki odpowiedniej optymalizacji oprogramowania dwa rdzenie Apple są zdolne zapewnić znacznie większą szybkość działania systemu. Szczególnie widać to w przeglądarce Safari, która działa błyskawicznie; żadna konkurencja z systemu Google nie ma szans załadować dużej witryny internetowej równie sprawnie, pomimo teoretycznie większej mocy obliczeniowej.

Ale nie wszystko poszło tak, jak byśmy chcieli. Trochę zaskoczył nas... nie zawsze idealnie płynny interfejs. Nowa wersja iOS ma sporo ładnych animacji i niektóre z nich często są wyświetlane w tempie około 20 kl./sek., szczególnie podczas przełączania się między uruchomionymi programami. Mamy nadzieję, że zostanie to naprawione jakąś aktualizacją, bo choć zupełnie nie przeszkadza, to psuje nienaganny wizerunek iPadów ;)

Poza tym przydałaby się większa ilość pamięci operacyjnej. Jest jej tyle samo co w dwóch ostatnich poprzednikach, czyli 1 GB, ale 64-bitowe narzędzia są trochę bardziej zasobożerne, przez co w praktyce pozostaje mniej miejsca na wielozadaniowość. Z tego powodu programy są szybciej „zamrażane”, co szczególnie widać, gdy się ponownie otwiera zminimalizowaną przeglądarkę, bo strony często muszą się załadować na nowo. To też nie jest duży problem, ale jednak w gadżecie za ponad 2000 zł trafiającym do sprzedaży pod koniec 2013 roku chciałoby się zobaczyć przynajmniej 2 GB pamięci, co umożliwiłoby sprawniejszą i wygodniejszą wielozadaniowość.

4