Gry i konsole
Artykuł
Dawid Grzyb, Piątek, 23 sierpnia 2013, 15:00

Sam Fisher to prawdopodobnie najsłynniejszy cichy likwidator w komputerowym świecie. W ciągu dekady jego metody się nie zmieniły, ale są niezmiennie skuteczne. Przepis na sukces jest prosty: służba ojczyźnie przede wszystkim, a ponieważ ta jest nieustannie zagrożona, rynek pracy o Fisherze nie zapomni. Swoją robotę facet najwyraźniej lubi, bo doczekaliśmy się siódmej już części jego przygód. Po średnio udanej Conviction najnowsza, Blacklist, ma być powrotem do korzeni, czyli gra ma polegać przede wszystkim na cichym eksterminowaniu wrogów stanu, oczywiście w pojedynkę, jak to wirtualni wymiatacze mają w zwyczaju. 

Tytułem wstępu

Sam Fisher to postać kultowa, ikona dla miłośników skradankowych gier akcji. Od ponad dekady jest bohaterem popularnej serii Splinter Cell. To klasyczny przykład faceta z jajami, cichego wymiatacza, świetnie wyszkolonego żołnierza i agenta służb specjalnych w jednym, który zawsze jest gotów służyć ojczyźnie. Na moje oko jakoś specjalnie się on nie wyróżnia na tle innych podobnych postaci, głównie ze względu na oklepaną warstwę fabularną gier z jego udziałem, oscylującą dookoła walki z terrorystami, rządowych afer i innych takich. Ale nawet pomimo tego fanów mu nie brakuje, chociaż przyznaję uczciwie, że sam do nich nie należę. Oczywiście, na przestrzeni lat działy się z Fisherem najróżniejsze rzeczy, a pobyt w więzieniu, śmierć córki, zdrada czy rola wroga stanu numer jeden to wierzchołek góry lodowej. Jednakże są to zabiegi jak najbardziej standardowe, w końcu serię przedłużyć jakoś trzeba, a wplecenie osobistych problemów w charakterze motywacji do walki z terrorystami to pomysł wyjątkowo skuteczny. Riddick tego nie potrzebuje, Fisher też pewnie mógłby się bez tych pierwiastków obejść, ale nic to – jest, jak jest.

W Splinter Cell: Blacklist porzucono motyw osobistych przejść głównego bohatera na rzecz walki z – a jakże – terrorystami. Akcja gry dzieje się w sześć miesięcy po wydarzeniach kończących poprzednią część serii, Conviction. Fisher działa na własne konto, sam wybiera zlecenia. Nic dziwnego, rząd go trochę przez ostatnie lata wyeksploatował. Sam przebywa na terenie bazy sił powietrznych Anderson na wyspie Guam wraz ze swoim współpracownikiem z prywatnej firmy najemniczej. Pech chciał, że miejsce to staje się celem ataku terrorystycznego. Fisherowi udaje się ujść z życiem tylko dlatego, że jego kompan zasłania go własnym ciałem i przyjmuje na siebie falę uderzeniową z granatu. Za zamachem stoi jednostka znana jako Inżynierowie, składająca się z kilkunastu prężnie działających ludzi. Okazuje się, że atak na wyspie Guam to dopiero początek. Następne z tytułowej czarnej listy mają następować co kilka dni, aż rząd Stanów Zjednoczonych spełni żądania grupy. Te są, oczywiście, mocno wygórowane, stąd pomysł powołania do życia jednostki o nazwie Czwarty Eszelon, na której przywódcę pani prezydent wybiera, a jakże, Fishera. Łatwo się domyślić, co się dzieje dalej. Czas przywdziać zielone gogle oraz obcisły kombinezon i wziąć się do roboty.

Ocena artykułu:
Ocen: 4
Zaloguj się, by móc oceniać
MatiEx (2013.08.23, 15:22)
Ocena: 0

0%
Grałem w każdą część serii Splinter Cell i niestety stwierdzam że 3 no może 4 pierwsze części były rewelacyjne. Niestety nie mogę tego powiedzieć o Conviction Niby także w to grałem ale to już nie jest to samo co wcześniej ;)
Najlepsze to 3 pierwsze części czyli Splinter Cell , SP Pandora Tomorrow i Chaos Theory. Double Agent też b.dobra część ale przynajmniej ja za nią nie przepadam ponieważ miałem z nią straszne problemy z działaniem, bardzo często miałem crashe co było bardzo irytujące, jednak pomijając to SP Double Agent to także moim zdaniem ostatnia udana część. Może swoje zdanie zmienię jak zagram w SP Blacklist bo z tego co widzę jest lepiej dużo lepiej :)
wuzetkowiec (2013.08.23, 15:31)
Ocena: 4

0%
Dawkopolo @ 2013.08.23 15:04  Post: 681059
Nigdy nie przemawiała do mnie seria Splinter Cell..

Nie pisz takich życzy, bo jak to w Polsce, uznają cię za hejtra ;)
wojtzuch (2013.08.23, 15:36)

0%
Ja wiązałem swego czasu duże nadzieje z Jedynką, ale szybko dałem sobie spokój, chyba po misji w Langley. Co to za idiotyzm, idealny mrok w korytarzu między oddalonymi od siebie o kilka metrów lampami? Dla mnie na dłuższą metę niestrawne. No ale się domyślam, że gdyby trzeba było naprawdę koordynować swoje działania z działaniem postaci niezależnych, toby nikt nie chciał w to grać, bo byłoby za trudno. Chociaż... Może umysł idealizuje wspomnienia, ale zdaje się, że w pierwszym Deus Ex żaden sztuczny mrok nie pomagał i czasem naprawdę trzeba się było kryć, aby pozostać niezauważonym (niezależnie od tego, jak ogólnie beznadziejna była tam sztuczna inteligencja). Nawet przeszedłem w ten sposób, bez wywoływania jakiegokolwiek alarmu (nawet chwilowej reakcji kamery) i zabijania kogokolwiek z wyjątkiem Anny (ale podobno nawet ją można oszczędzić), zdecydowaną większość gry (zatrzymałem się gdzieś na Vandenbergu, ale nie próbowałem do końca). Co ciekawe, udało mi się ocalić Lebiediewa (tego gościa w samolocie), czego jednak nie zdołałem powtórzyć.
TedwA (2013.08.23, 16:03)
Ocena: 5

0%
Ja zawsze uważałem Metal Gear Solid za niedościgniony wzór. Oczywiście nigdy nie odrzucałem Splinter Cell (jako gracz pecetowy jestem na niego skazany) ale nigdy mnie tak nie urzekł jak MGS.
Paulon (2013.08.23, 16:39)
Ocena: 0

0%
Widzicie w ogóle różnice pomięcy AO a HBAO+ bo wątpię, chyba tylko na porównaniach nvidii na białych pomieszczeniach cośtam widać jedynie,w grze na HBAO+ jest trochę ciemniejszy obraz, najwydajniejsze jest HBAO na stronie nvidii jest tabelka wydajności i sprawdzałem tak właśnie jest.
Pierwsza plansza ma dobrą grafikę praktycznie jak Battlefield 3 kolejne plansze już słabszą, ale opłaca się włączyć Textury na Ultra, Tesselacje i przynajmniej FXAA :)
Lukas_16 (2013.08.23, 17:30)
Ocena: 3

0%
Nie wiem chyba jestem ślepy, ale jak oglądam screeny i gameplay'e z tej gry to nie widzę tego sporego skoku jakościowego jesli idzie o grafike.. IMO co najwyżej jest troszkę lepsza i tyle
cyriak (2013.08.23, 17:56)
Ocena: 3

0%
może jestem jakiś koślawy ale jak na to co jest na screenach to gra ma raczej wysokie wymagania odnośnie karty graficznej... :(
focus (2013.08.23, 17:58)

0%
cyriak @ 2013.08.23 17:56  Post: 681143
może jestem jakiś koślawy ale jak na to co jest na screenach to gra ma raczej wysokie wymagania odnośnie karty graficznej... :(

Tutaj masz test kart graficznych w Splinter Cell Blacklist
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane