Smartfony
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Wtorek, 4 czerwca 2013, 15:29

Aparat i kamera

Dotychczasowe smartfony LG często wyróżniały się na tle swojej konkurencji aparatem fotograficznym. Negatywnie – i to na tyle mocno i regularnie, że się zastanawialiśmy, czy firma przypadkiem nie zatrudniła jakiegoś byłego pracownika HTC, który przyniósł ze sobą bagaż doświadczeń związanych z psuciem zdjęć ;) Na szczęście Swift G przynosi dużą poprawę w tej dziedzinie, choć i tak jeszcze trochę brakuje do ideału.

Interfejs nie zaskakuje niczym specjalnym, ani w wyglądzie, ani w funkcjonalności. Zaszyto w nim kilka podstawowych suwaków, efektów (takich jak zdjęcia czarno-białe), tryb seryjny, HDR i tryb panoramy. Nie ma tu niczego, czego byśmy nie widzieli gdzieś wcześniej. Właściwie jedyną rzeczą, o której warto wspomnieć, jest to, że wybór punktu autofokusu jest połączony z wyborem punktu pomiaru ekspozycji, co jest bardzo wygodne i co chcielibyśmy widzieć we wszystkich smartfonach, a co nadal trafia tylko do niektórych z nich. To proste rozwiązanie bardzo ułatwia i przyspiesza właściwe naświetlenie kadru.

A jak się spisuje w praktyce tych 13 mln pikseli? Całkiem nieźle. Aparat szybko reaguje na polecenia użytkownika, choć do czołówki szybkości jeszcze mu trochę brakuje. Zdjęcia mają naturalną kolorystykę, co znajdzie zarówno zwolenników, jak i przeciwników, którzy będą woleli lekko „podkręcone” barwy charakterystyczne dla smartfonów Apple czy Galaxy S4. Zakres tonalny jest mocno przeciętny, a szczegółowość – w miarę przyzwoita, choć te wszystkie piksele matrycy nie zostały zbyt dobrze wykorzystane. Jednak nie da się ukryć, że osoby odpowiedzialne za oprogramowanie aparatu mogłyby się postarać trochę bardziej, bo na fotkach wyraźnie widać ślady mocnego odszumiania i wyostrzania, czego efektem są charakterystyczne przekłamania obrazu. Dlatego w ostatecznym rozrachunku 8-megapikselowce Samsunga Galaxy S III, iPhone'a 5 czy też BlackBerry Z10 oceniamy lepiej niż 13-megapikselowiec Swifta G.

Zdjęcia HDR:

Trybowi HDR czasem udaje się zrekompensować słaby zakres tonalny matrycy, a czasem daje on bardzo dziwne rezultaty...

W sumie podobnie jest z funkcją nagrywania wideo, ale z trochę innego powodu. Niby wszystko jest tu na swoim miejscu, rozdzielczość i płynność są odpowiednie, ale w filmach jest spory problem z jasnymi częściami kadru, czyli na przykład z niebem, które często zostaje „wypalone” z powodu braków w zakresie tonalnym. Dlatego kamery Samsunga Galaxy S III, iPhone'a 5 czy BlackBerry Z10 oceniamy lepiej, choć różnica jest trochę mniejsza niż w przypadku aparatu.

 
Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane