Tablety
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Czwartek, 25 kwietnia 2013, 08:08

Teraz prawie każdy może stworzyć własną markę tabletów. Wystarczy się wybrać na CeBit, zahaczyć o halę ze stoiskami chińskich fabryk elektroniki, wybrać coś z katalogu i powiedzieć, jakie logo ma się znaleźć na obudowie. Po pewnym czasie pod wskazany adres zostaje dostarczony kontener kartonów. Prawda, że proste? Niektóre firmy są jednak trochę bardziej ambitne i starają się lekko modyfikować i nadzorować konstrukcję swoich urządzeń, a jeszcze ambitniejsze – zbudować od zera coś własnego. To według tej drugiej receptury powstał GoClever Hybrid, który można nazwać polskim odpowiednikiem Asusa Transformera.

Projektowanie od zera zwykłego taniego tabletu pod jakąś mniej rozpoznawalną marką nie ma sensu, bo zwiększa to koszt produkcji, a w sprzęcie tego typu liczy się każda złotówka. Z tego powodu tak często można spotkać „klony”, różniące się jedynie logo na obudowie. Dlatego logicznym krokiem zdaje się stworzenie czegoś, co jeszcze nie ma „masowej” konkurencji, a jest już sprawdzonym rozwiązaniem.

Tabletowa część GoClevera wygląda bardzo niepozornie, standardowo. Całkowity brak zainteresowania przechodniów gwarantuje wszechobecna szarość, matowość i gładkość, przez które urządzenie wydaje się trochę nudne. Jednak ta matowość i gładkość to spore zalety z punktu widzenia ergonomii, bo gumowana powierzchnia tyłu nie wyślizguje się z rąk i nie brudzi, a na dodatek jest miła w dotyku. Jest to o tyle ważne, że sprzęt nie należy do najlżejszych i najcieńszych, więc pewny chwyt jest tu ważniejszy niż u bardziej filigranowej konkurencji. Spasowanie elementów i jakość wykonania nie pozostawiają wiele do życzenia i choć wykorzystane materiały nie są zbyt ekskluzywne, to są praktyczne i sprawiają wrażenie solidnych. Ogólnie nie jest to tablet, który przyciągnie wzrok na półce sklepowej albo spowoduje, że znajomi będą pękać z zazdrości, ale osoby szukające czegoś, co ma przede wszystkim działać, a niekoniecznie wyglądać, powinny być zadowolone.

BudowaWyposażenie
Wymiary 265 mm × 194 mm × 28 mm
(tablet + dok)
Modem 3G USB
Masa 1370 g (tablet + dok) GPS Nie
Ekran 10,1 cala, 1280 × 800 Bluetooth Tak (4.0)
SoC
(CPU + GPU)
Rockchip RK3066
2 × 1,6 GHz Cortex-A9
Mali 400-MP4
HDMI Tak
RAM 1 GB (877 MB dla aplikacji) Host USB Tak
Pamięć wbudowana

1,97 GB na aplikacje
12,29 GB na dane
możliwość rozszerzenia kartą SD

Aparat tył: 3 MP
przód: 2 MP
Pojemność akumulatora tablet: 6500 mAh
dok: 8000 mAh
Dodatki ładowarka, kabel USB, opcjonalny modem 3G USB

Zestaw złączy i przycisków nie wybiega poza tabletowy standard, więc na lewym brzegu obudowy można skorzystać ze slotu na kartę pamięci, wyjścia HDMI, regulacji głośności i wyjścia słuchawkowego. To ostatnie jest trochę kłopotliwe, bo znajduje się w miejscu, które jest ciągle zasłonięte nadgarstkiem, ale z drugiej strony taki wybór ma sporo sensu, gdy z Hybrida korzysta się w połączeniu ze stacją dokującą, więc nie da się jednoznacznie określić, czy to zaleta czy wada. Port mikro-USB jest osamotniony na prawym boku. Na obu stronach tylnej ścianki można znaleźć dziurkowane paski, sugerujące, że pod nimi ukryto głośniki stereo. Okazuje się jednak, że dźwięk się wydobywa tylko z jednej strony, a drugi zestaw otworów pełni wyłącznie funkcję ozdobną. Trochę szkoda, bo porządne przetworniki stereo to coś, co bardzo sobie cenimy w tabletach, które z definicji mają służyć do konsumpcji multimediów.

Bez wątpienia najważniejszym elementem tego urządzenia jest „transformerowata” stacja dokująca, która umożliwia korzystanie z płytki dotykowej i klawiatury, dorzuca dwa pełne porty USB (co ciekawe, można przez nie naładować na przykład telefon) i wydłuża czas działania. Jest ona wykonana z takich samych materiałów jak główna część tabletu i tak samo nie można się przyczepić do sztywności konstrukcji i spasowania elementów, ale pewne rzeczy można by poprawić.

Zawias, w który wpina się tablet, wygląda tak samo jak jego odpowiednik z Transformerów Asusa, choć zamiast całkowicie metalowej konstrukcji mamy do czynienia z połączeniem metalu z tworzywem sztucznym. Od solidności tego elementu zależy bardzo wiele i byłoby dobrze, gdyby była to ostatnia rzecz, która mogłaby się popsuć. Niestety, nie mamy pewności, czy tak faktycznie będzie, bo choć stawia on spory opór i wygląda na mocny, to po pewnym czasie coś zaczęło w nim pukać przy otwieraniu i zamykaniu, tylko nie wiemy, czy coś się działo w samym zawiasie, czy może trzaski dochodziły z plastikowej części doku, który niezbyt dobrze znosi powstające naprężenia. Innym problemem jest to, że ten element nie jest „aktywny”, przez co zamknięcie „klapy” nie usypia automatycznie systemu, tak jak w Transformerze czy standardowym notebooku. Na domiar złego ekran czasem z jakiegoś powodu się wybudza i dotykająca go klawiatura i obudowa doku potrafią same włączyć jakiś program, a nawet... wysłać wiadomość, ale to zapewne da się rozwiązać jakąś aktualizacją oprogramowania.

Również klawiatura nie jest idealna. Jej podstawową bolączką jest to, że się ugina pod naciskiem, a klawisze nie są najsolidniejsze i raczej nie wytrzymają tyle co ich odpowiedniki z Transformera (co jednak raczej nie powinno zaskoczyć nikogo, kto poznał już cenę sprzętu). Mimo to korzysta się z niej wygodnie i pisze o wiele szybciej i przyjemniej niż na ekranowej, szczególnie gdy tablet jest ustawiony na kolanach. Trzeba się tylko przyzwyczaić do tego, że oprogramowanie systemowe ma pewne dziwne ograniczenie: otóż nie da się wstawić kilku polskich znaków (na przykład napisać słowa żółć), trzymając cały czas prawy klawisz Alt, bo po wstawieniu każdej litery trzeba go puścić i wcisnąć jeszcze raz, w przeciwnym razie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Płytka dotykowa nie przekonała nas do siebie precyzją i czułością, ale jest niezłym uzupełnieniem digitizera, bo dotyk i tak jest tu głównym sposobem obsługi interfejsu. Trochę brakuje również jakiegoś wskaźnika naładowania akumulatora w stacji dokującej. W nowych produktach Asusa system wyświetla status naładowania obu zestawów ogniw, a tutaj po podłączeniu stacji nadal widzi się tylko pasek energii tabletu. Niby o pełnym naładowaniu i całkowitym rozładowaniu informuje mała dioda ukryta w doku, ale to za mało.

Powyższe akapity mogą sprawiać wrażenie mocno krytycznych, ale mają na celu ukazanie jednej odwiecznej zależności: za mniejsze pieniądze nie da się otrzymać tego samego, co dostaje się za większe. Tak więc GoClever Hybrid nie jest po prostu tańszym Transformerem. Jednak nie oznacza to, że jest to nieudany produkt. Mimo wszystko użytkowało się go przyjemnie i swoją funkcjonalnością bije on zwykłe tablety na głowę. Po prostu brakuje mu dopracowania charakterystycznego dla urządzeń, na których wzorowali się jego projektanci, ale do tych wszystkich niedoskonałości i foszków można się przyzwyczaić.

Ocena artykułu:
Ocen: 2
Zaloguj się, by móc oceniać
mk2boro (2013.04.25, 08:38)
Ocena: 4

0%
Fajnie, że i nasi coś robią w tym temacie :)
bourne2008 (2013.04.25, 08:59)
Ocena: 11

0%
W tym tablecie jedyne co polskie to napisy na pudełku.
vhp (2013.04.25, 09:00)
Ocena: 5

0%
Android to zabawka. Za taką kasę wolę 10-calowego netbooka na x86.
bad-wolf (2013.04.25, 09:03)
Ocena: 7

0%
vhp @ 2013.04.25 09:00  Post: 652171
Android to zabawka. Za taką kasę wolę 10-calowego netbooka na x86.

Nie wszyscy potrzebują małego komputera do pracy. Większość używa tego do zabawy. 10calowy netbook na x86 w tej cenie nie będzie miał ekranu dotykowego, nie będzie tak długo działał na baterii. Dla mnie tego typu sprzęt jest fajny. Być może dopłaciłbym do Transformera, ale ten GoClever bardzo mi się podoba:)
Telvas (2013.04.25, 10:22)
Ocena: 5

0%
element nie jest „aktywny”, przez co zamknięcie „klapy” nie usypia automatycznie systemu, tak jak w Transformerze czy standardowym notebooku.

Przecież to jest jedna z najbardziej wkurzających rzeczy podczas korzystania z nowego/nie swojego laptopa! Jak mnie to wpienia, jak mi się coś samo dzieje, bez mojej wiedzy! Jak chcę uśpić komputer, to wciskam sleep. A nie że nie mogę spokojnie zamknąć klapy, bo mi się komp wyłącza... Chyba każdy normalny user laptopa to wyłącza zaraz po pierwszym przypadkowym użyciu.

Co więcej większość sytuacji z przypadkowym noszeniem w plecaku włączonego laptopa jest spowodowana właśnie wyłączaniem 'na klapę'. Zamykasz ekran, myślisz sobie 'zamknąłem, więc się uśpi' a tu dupa. Windows strzeli focha i sobie dalej działa, gotując się w plecaku. A jak usypiasz 'umyślnie', to widać na ekranie, co się dzieje.
miekrzy (2013.04.25, 10:23)

0%
bourne2008 @ 2013.04.25 08:59  Post: 652170
W tym tablecie jedyne co polskie to napisy na pudełku.

Jest w nim tyle samo polskości, co amerykańskości w produktach Apple.
Telvas (2013.04.25, 10:25)
Ocena: 8

0%
bourne2008 @ 2013.04.25 08:59  Post: 652170
W tym tablecie jedyne co polskie to napisy na pudełku.

Firma (i zapewne kapitał) polskie, więc o co ci chodzi?
A że robione w Chinach...
Jeśli by na to tak patrzeć, to w tobie też 'polskości' za wiele nie ma, bo jesz żarcie zwożone z połowy świata.
Andree (2013.04.25, 10:31)
Ocena: 3

0%
Co tam klapa, ta wada klawisza Alt, że trzeba go puszczać po wpisaniu każdej polskiej litery jest dyskwalifikująca, jeśli chodzi o pisanie tekstów na tym tablecie.
A brak głośnika za kratką w obudowie przypomina mi mój kalkulator na baterie słoneczne, zrobione z... kawałka odpowiednio zabarwionej folii.
Jak ktoś ogląda ten tablet w sklepie to myśli - świetnie, dwa otwory głośnikowe więc będę miał stereo. A tu lipa.
lolek.olo (2013.04.25, 11:20)
Ocena: 2

0%
Mi brakuje GPS. Poza tym to w tej cenie naprawdę OK.
Alart (2013.04.25, 11:28)
Ocena: 3

0%
Czas działania bardzo godny. Gdyby takie urządzenia, w takiej cenie, powstawały na win 8 to nie byłoby takiej tragedii Microsoftu.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane