artykuły

HTC One – test smartfona niemal perfekcyjnego

Jeden, by rządzić nimi wszystkimi

148
15 kwietnia 2013, 15:15 Mieszko Krzykowski

Łączność ze światem

HTC One został wyposażony we wszystkie najnowsze techniki związane z łącznością. Oprócz tak „oczywistych”, jak DC-HSPA+, GPS z GLONASS i Bluetooth 4.0, dodano tutaj NFC (co nie było łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę całkowicie metalowy tył), Wi-Fi w najnowszej wersji ac, która umożliwia znacznie szybsze transfery (do 300 Mb/sek.) i lepszy zasięg (choć nie mieliśmy okazji sprawdzić tego w praktyce), LTE i... port podczerwieni.

Zatrzymamy się na chwilę na tym ostatnim. Port podczerwieni w smartfonach ostatnio zyskuje na popularności i pozwala używać ich jako pilotów zdalnego sterowania do różnych urządzeń RTV. W HTC One zaimplementowano to w ciekawy sposób. Po uruchomieniu programu o nazwie TV (zaskakujące, prawda?) przechodzi się przez konfigurator, w którym trzeba wybrać swój kraj i dostawcę usług telewizyjnych (jest nawet polskie DVB-T). Później wybiera się ulubione stacje i programy, dzięki czemu system może przypomnieć użytkownikowi o tym, że na przykład zbliża się najnowszy odcinek Gry o Tron czy Kuby Wojewódzkiego. Później trzeba wybrać producenta swojego telewizora i voilà, smartfon staje się kanapowym centrum dowodzenia. Pomysł nie jest szczególnie nowatorski, ale sposób, w jaki go wdrożono, jest bardzo wygodny.

Na pochwałę zasługuje także jakość rozmów telefonicznych. Słuchawka jest bardzo głośna i nawet w bardzo hałaśliwym otoczeniu (na przykład w czasie jazdy metrem) nie ma problemu z prowadzeniem konwersacji, co jest również zasługą aktywnej redukcji szumów otoczenia. HTC One jest też jednym z niewielu smartfonów, w których faktycznie można wygodnie korzystać z funkcji zestawu głośnomówiącego, bo wbudowane głośniki i mikrofony mają odpowiednio dużą moc, dzięki czemu obie strony słyszą się nawzajem wyraźnie.

Multimedia

Odtwarzacz muzyki nie przeszedł zbyt dużych zmian w dziedzinie funkcjonalności w porównaniu z wcześniejszymi smartfonami HTC, ale w sumie nie było tu za bardzo czego zmieniać. Oprogramowanie obsługuje większość popularnych formatów, potrafi samo pobrać okładki zaimportowanych albumów i jest zintegrowane z obsługą DLNA, dzięki czemu można bardzo łatwo i szybko przekierować wybrany utwór na większe głośniki. Nie zabrakło też techniki Beats Audio, co tym razem... nawet ma sens. Wprawdzie przełącznik Beats Audio, znajdujący się w ustawieniach systemu, nadal jest czymś w rodzaju prostego korektora dźwięku, ale teraz użycie go nie robi z brzmienia mielonki nadmiarem basu i efekt może się podobać. Po raz pierwszy w telefonie HTC pozostawiliśmy Beats Audio włączone na dłużej. Świat się kończy...

A jakość brzmienia? Krótko mówiąc – fenomenalna. Widać, że zainwestowano w odpowiednie przetworniki i konwertery, dzięki czemu telefon bardzo dobrze wypełnia słuchawki czystym, rytmicznym brzmieniem. Ale nie tylko słuchawki, bo wbudowane głośniki są przynajmniej o klasę lepsze od jakichkolwiek spośród tych, z którymi do tej pory spotkaliśmy się w smartfonach. Dwa przetworniki stereo umieszczone na przodzie to jest strzał w dziesiątkę i zastanawiamy się, dlaczego dopiero teraz ktoś wpadł na ten pomysł. Przecież to o wiele bardziej naturalne, jeśli grają na froncie, a nie z tyłu albo gdzieś na spodzie. Są one bardzo głośne i prawie można przy nich zorganizować imprezę ;) Szczególnie przydaje się to w czasie oglądania filmów, a zastosowany ekran bardzo skutecznie do tego zachęca. Jest to kolejny dowód na to, że HTC One miał być sprzętem możliwie przemyślanym i dopracowanym, bo większość rywali zapomina zadbać o przyzwoitą jakość tego elementu.

4