artykuły

HTC One – test smartfona niemal perfekcyjnego

Jeden, by rządzić nimi wszystkimi

148
15 kwietnia 2013, 15:15 Mieszko Krzykowski

Aparat fotograficzny na przekór trendom

Elementem HTC One, który wzbudza najwięcej kontrowersji i ciekawości, jest aparat. Jak to możliwe, że smartfon z najlepszej półki, który trafia do sprzedaży w 2013 roku, ma tylko 4-megapikselową matrycę? Dokładniej omawialiśmy to jakiś czas temu, ale krótko mówiąc, ma to więcej sensu, niżby się mogło wydawać. HTC po prostu postawiło na jakość, a nie liczbę pikseli. Większe punkty generują mniejsze szumy i pozwalają uzyskać lepszy zakres tonalny, a na obu tych polach najnowsze kilkunastomegapikselowe matryce mają coraz większe problemy. Do tego dorzucono optyczną stabilizację obrazu, podobną do tej z Lumii 920, i bardzo jasną optykę. Poza tym 4 MP to i tak więcej, niż potrzeba, aby wyświetlić zdjęcie na ekranie telewizora albo wysłać na portal społecznościowy. Tyle teorii, a jak jest w praktyce?

Bardzo dobrze. Już oprogramowanie zachęca do wykonywania zdjęć. Aparat uruchamia się błyskawicznie i jest od razu gotowy do działania. Interfejs jest prosty, ostrość jest łapana natychmiastowo, automatyka sprawnie radzi sobie z ustawianiem parametrów, a lekkie korekty ekspozycji można wykonywać, dotykając ekranu w miejscach, które chce się mieć dobrze naświetlone. Nie zabrakło też takich popularnych i przydatnych funkcji, jak szybki tryb seryjny, tryb HDR i kilka programów tematycznych do wyboru. Po wykonaniu zdjęcia można je łatwo zretuszować, przyciąć i wyprostować. Czyli jest tu wszystko czego dusza zapragnie i każdy powinien się poczuć usatysfakcjonowany: zarówno wielbiciele iPhone'owej prostoty, bo automatyka HTC One po prostu działa bez żadnych ingerencji w ustawienia, jak i fotografowie, którzy chcą mieć trochę większą kontrolę nad aparatem i wyglądem zdjęć.

Jakość obrazu podzielimy na dzienną i nocną. Za dnia HTC One jest trochę w tyle za konkurencją. Nie ma się co oszukiwać: dobra matryca 8- lub 13-megapikselowa zapewni ostrzejszy obraz i więcej szczegółów, niż 4-megapikselowa. Zdjęcia bez powiększania i przyglądania się drobiazgom wyglądają bardzo dobrze, ale im bardziej się powiększa jakiś element, tym bardziej widać mniejszą liczbę pikseli. Za to dostajemy trochę lepszy zakres tonalny i więcej szczegółów w cieniach. Jednak – tak jak wspominaliśmy – jeśli fotki wyświetlane są na telewizorze albo trafiają na portal społecznościowy, to różnicy w rozdzielczości i tak nie widać.

Lewa kolumna: HTC One X+, środkowa: HTC One, prawa: BlackBerry Z10

Sytuacja się zmienia wraz ze spadkiem ilości światła. Wtedy do gry wchodzą optyczna stabilizacja i mniej szumiące piksele. Nie dość, że automatyka może ustawić dłuższe czasy naświetlania niż w innych smartfonach bez ryzyka, że zdjęcie wyjdzie rozmazane, to na dodatek przy tej samej czułości matrycy obraz jest znacznie czystszy. Poza tym zdjęcia nocne i wieczorne często wychodzą dużo jaśniejsze niż u konkurencji, bo matryca może zarejestrować sporo więcej światła. Rezultat jest bardzo dobry i bez problemu można się pokusić o upamiętnianie podświetlanych nocą budynków czy ciemnych wnętrz pomieszczeń.

Lewa kolumna: HTC One X+, prawa: HTC One

W ostatecznym rozrachunku pomysł HTC i jego wykonanie uważamy za bardzo dobre. To prawda, że dodatkowe megapiksele czasem bywają przydatne, ale w smartfonie wolimy aparat działający zawsze, który pozwala wykonać ostre zdjęcie w każdej sytuacji, niż taki, który pozwala wycinać z kadru drobne kawałki, by oglądać je pod lupą. Przy tym HTC ustrzegło się wpadki, która stała się udziałem Lumii 920, i optyka jest bardzo wysokiej jakości, dzięki czemu nawet za dnia zdjęcia wychodzą dobrze, choć faktycznie nie są aż tak szczegółowe jak w wykonaniu wysokomegapikselowej konkurencji. Pójście na przekór trendom w tej dziedzinie to bardzo ryzykowny krok i wielu potencjalnych klientów może nie rozumieć, dlaczego Samsung Galaxy S 4 zapewnia ponad trzy razy większą rozdzielczość fotografii niż leżący obok niego HTC One, ale naprawdę liczby to nie wszystko. Za tym szalonym pomysłem tajwańskich inżynierów kryje się bardzo przemyślane i dopracowane rozwiązanie, które... po prostu działa, i dzięki temu aż się nam chciało wyjmować One z kieszeni i pstrykać, bo cały czas mieliśmy pewność, że efekt będzie zadowalający niezależnie od warunków oświetleniowych.

Przykładowe zdjęcia dzienne

Przykładowe zdjęcia nocne

 

Również funkcja nagrywania filmów działa dokładnie tak, jak chcemy. Jakość obrazu jest bardzo dobra, płynność obrazu – wzorcowa, a szumy są utrzymywane w ryzach nawet w bardzo słabym oświetleniu. W połączeniu z optyczną stabilizacją i sprawnym ciągłym autofokusem (który można wyłączyć) daje to mieszankę wybuchową. Do tego dochodzą bardzo dobre mikrofony stereo, które są zdolne rejestrować bez zniekształceń i zakłóceń dźwięki o bardzo dużym natężeniu, więc jeśli któryś z Czytelników lubi nagrywać nocne koncerty i imprezy, niech wie, że HTC One radzi sobie z tym zadaniem podobnie dobrze jak Nokia 808 PureView czy Lumia 920.

2