artykuły

Internet, nowe rozwiązania techniczne, nowe możliwości. Dziś mamy to na dłoni

20 lat temu wpadliśmy w sieć

57 19 stycznia 2013, 22:36 Piotr Gontarczyk

Pierwsza dekada XXI wieku w internecie to przede wszystkim nowe źródła dochodów. Pomału rozwija się handel za pośrednictwem sieci, w tym serwisy aukcyjne. W szybkim tempie przybywa natomiast blogów; na początku były tworami indywidualnymi, ale z czasem powstały serwisy oferujące możliwość założenia bloga z gotowymi szablonami. Fenomen blogów został zauważony już pod koniec ubiegłego wieku, kiedy to zaczęły ujawniać się pierwsze elementy przyszłych witryn społecznościowych. Początkowo tego typu usługi opierały się na wymianie samych danych o użytkownikach, ale później zaczęły się rozbudowywać. Jednym z pierwszych serwisów społecznościowych w formie znanej nam do dziś był uruchomiony w 2002 roku Friendster. Dzięki niemu można się było kontaktować z innymi użytkownikami, zarządzać kontaktami, a także dzielić się różnymi treściami internetowymi oraz udostępniać zdjęcia i filmy.

Strona domowa testowej wersji Friendstera

23 października 2001 roku dokończono to, co cztery lata wcześniej rozpoczęto wraz z udostępnieniem pierwszej wersji odtwarzacza WinAMP. Tego dnia firma Apple oficjalnie zaprezentowała odtwarzacz iPod. Po raz pierwszy w tak małym urządzeniu mieliśmy do dyspozycji aż 5 GB przestrzeni na swoje pliki. iPod nie tylko wyznaczył drogę rozwoju rynku przenośnych odtwarzaczy muzycznych, ale także całkowicie zmienił system dystrybucji muzyki: przeniósł ją z płyt kompaktowych, po które trzeba było chodzić do sklepu, na grunt internetu. iTunes, sklep z utworami muzycznymi, okazał się strzałem w dziesiątkę: konsumenci po prostu go pokochali. Koniec z wychodzeniem z domu i noszeniem ze sobą dużego odtwarzacza CD oraz kilku płyt! Teraz co najmniej kilkaset utworów można było mieć w jednym małym iPodzie. Wystarczyło kilka kliknięć – i utwór lub cały album muzyczny był nasz.

Apple iPod pierwszej generacji

25 października 2001 roku Microsoft oficjalnie wprowadził na rynek system operacyjny Windows XP. To był kolejny, po Windows 95, odważny projekt, pierwszy konsumencki Windows oparty na jądrze NT, które wcześniej było podstawą systemów przeznaczonych do zastosowań profesjonalnych. Pierwszym podejściem był Windows 2000, który trafił do sprzedaży dwa lata przed XP. Był to system „NT”, w którym pojawiła się między innymi obsługa interfejsu programowania DirectX (obok wcześniej obsługiwanego OpenGL), a także nowoczesny, wzorowany na wyglądzie stron internetowych interfejs użytkownika. Ten system jednak, pomimo „multimedialnych elementów”, nie był rozwiązaniem dla przeciętnego użytkownika. Był nim natomiast Windows XP.

„Ikspek” zainteresowanie wzbudził przede wszystkim interfejsem Luna, w którego skład wchodziło odmienione, unowocześnione menu Start. Microsoft zdawał sobie sprawę z tego, że kwestie związane z internetem są bardzo ważne, i dlatego się starał, aby w XP korzystanie z zasobów sieci było możliwie łatwe. W systemie zintegrowano komunikator Windows Messenger, wprowadzono nowe narzędzia i kreatory ułatwiające konfigurowanie połączeń sieciowych. Pojawił się też między innymi Internet Explorer 6. Ta przeglądarka miała być gwoździem programu, ale szybko się okazało, że miała raczej zadatki na gwóźdź do trumny. Tu Microsoft popełnił poważny błąd, gdyż Internet Explorer 6, pomimo sporych zmian względem poprzedniej wersji, pod wieloma względami pozostawał w tyle za konkurencją. To wydanie sprawiało też mnóstwo problemów, jeśli chodzi o stabilność, bezpieczeństwo czy wreszcie zgodność ze standardami.

Internet Explorer 6

W latach 2002–2003 śmielej na rynku swoją obecność zaczęły zaznaczać nowe formaty obudów komputerowych. Nowe konstrukcje były znacznie mniejsze i najczęściej wyglądały jak duże kostki. Format SFF (ang. Small-form Factor) dla płyt głównych microATX nie zyskał jednak powszechnego uznania. Nowoczesny wygląd i niewielkie rozmiary skutecznie zostały przysłonione przez bardzo wysokie ceny. Małe płyty też z reguły były zauważalnie droższe od większych sióstr spod znaku ATX. W tamtym czasie na marginesie pozostawały smartfony i tablety, małe obudowy komputerowe również się nie przyjęły. Wydawało się, że dążymy do zwiększania możliwości urządzeń elektronicznych i ciągłej miniaturyzacji, bez przerwy jednak pojawiały się jakieś przeszkody.

Obudowa Acorp Access prezentowana na targach Computex 2003

W pierwszej połowie ubiegłej dekady coraz częściej można było się spotkać ze skrótem HDTV. Pojawiał się na coraz to nowych urządzeniach: kartach graficznych, płytach głównych, telewizorach, odtwarzaczach DVD. Na rynek trafiały nowoczesne telewizory z ekranami LCD. Oczywiście, były piekielnie drogie, ale i tak przyciągały do sklepów, choćby miało skończyć się na oglądaniu. Telewizory kineskopowe były w pospiesznym odwrocie, bo zastępowały je nowoczesne konstrukcje, mające zapewniać lepszej jakości obraz, przede wszystkim dzięki większej liczbie pikseli. Mimo że materiałów wideo w rozdzielczości HD było jeszcze jak na lekarstwo, to wielu konsumentów już na zapas przygotowywało się na nadejście „ery HD". Dopiero w 2006 roku zaczęły się pojawiać pierwsze odtwarzacze płyt typu Blu-ray i HD DVD, a także pierwsze filmy w rozdzielczości HD.

Internet na „erę HD” przygotowywał się już wcześniej. W 2005 roku uruchomiono serwis YouTube, który błyskawicznie stał się jednym z najpopularniejszych na świecie. Szybko rosnąca baza przeróżnych filmów przyciągała internautów. Każdy chciał, chociażby z ciekawości, coś obejrzeć. Ważne w tym wszystkim było to, że ową bazę tworzyli sami internauci. YouTube stał się medium dla anonimowych ludzi, wśród których wielu chciało się pokazać całemu światu. Fenomen YouTube'a szybko dostrzegła firma Google, która przejęła go niecałe dwa lata później.

W 2004 roku wybuchła inna, bardzo silna bomba internetowa. Otóż 4 lutego Mark Zuckerberg uruchomił swój własny serwis społecznościowy, Facebook, który szybko zagroził pozycjom wszelkiej ówczesnej konkurencji. Być może połowa poprzedniej dekady miała w sobie coś, co sprawiało, że właśnie wtedy powstały dwa gigantyczne projekty internetowe, które miały za zadanie ułatwiać komunikację między ludźmi, a także zapewnić im środek masowego przekazu – najpierw Facebook, a potem YouTube. Wielu internautów nagle zaczęło dzielić się sobą z całym światem. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku starsze pokolenia obawiały się, że młodzież za sprawą internetu stanie się zamknięta w sobie, gdyż sieć sprawi, że zanikną bezpośrednie kontakty międzyludzkie, zastąpione przez internetowe komunikatory, fora dyskusyjne, czaty itd., a w końcu wszyscy pochowają się w swoich domach i będą anonimowymi bytami wirtualnymi. Rzeczywistość okazała się zgoła niepodobna.

Pomimo pojawienia się Facebooka i innych serwisów społecznościowych, takich jak – również popularny – MySpace, nowych komunikatorów internetowych (w Polsce Gadu-Gadu, Tlen.pl, WPKontakt itp., na świecie chociażby Skype), gier sieciowych i wielu innych rozwiązań ułatwiających pośrednią komunikację ludzie wciąż spotykali się ze sobą i nic nie wskazywało na to, aby nasze nawyki miały się zmienić. Oczywiście, dało się zauważyć nowe, na przykład rolę kartek pocztowych przejęły SMS-y. „Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, góry pieniędzy i innych takich!” niechętnie pisaliśmy długopisami, coraz częściej służył do tego znacznie wygodniejszy, jak się okazało, telefon komórkowy.

5