Laptopy
Artykuł
Robert Graczyk, Poniedziałek, 5 listopada 2012, 17:45

Ekran dotykowy w laptopie – funkcjonalny dodatek czy zbędny gadżet?

Windows 8 buduje pomost pomiędzy laptopami a tabletami. Dzięki interfejsowi przystosowanemu zarówno do obsługi za pomocą dotyku, jak i w tradycyjny sposób nowy system Microsoftu idealnie sprawdza się w obydwu rodzajach urządzeń. Skąd w takim razie ekran dotykowy tam, gdzie spokojnie wystarczy zwykła płytka? Można by sądzić, że to wkład producentów sprzętu w proces łączenia dwóch światów – niestety, niezbyt udany. O ile bowiem hybrydy pozwalające odłączać ekran od klawiatury oraz konstrukcje umożliwiające ustawienia go w takiej pozycji, aby można było z niego korzystać jak z tabletu, mogą się sprawdzić, o tyle tego typu wyświetlacz w zwykłym laptopie jest po prostu mało funkcjonalny.

Przede wszystkim ekran zawsze jest oddalony o długość jednostki centralnej, co oznacza, że gdy korzysta się z laptopa położonego na biurku, łokieć ma co prawda oparcie, ale ręka przeważnie skierowana jest w górę. Gdy komputer trafia na kolana, trudno nawet o to pierwsze, a tym samym rękę trzeba trzymać w powietrzu. Dłuższe korzystanie z ekranu dotykowego w laptopie jest po prostu męczące. Co więcej, wątpimy, czy na dłuższą metę można się w ten sposób poruszać szybciej po systemie. Tak, jest to możliwe, jeżeli ręka znajduje się w ciągłej gotowości w pobliżu ekranu, ale sądzimy, że podobnie jak my większość ludzi dąży do tego, aby zapewnić sobie jak największą wygodę. Tymczasem przeglądanie stron internetowych na laptopie przy użyciu dotyku to istny koszmar, bo wymaga ustawienia ręki w bardzo niewygodnej pozycji lub ciągłego sięgania w kierunku matrycy. W porównaniu z tradycyjnym sposobem, gdy dłonie spoczywają na podpórce pod nadgarstki, czyli w miejscu do tego przeznaczonym i pomyślanym tak, żeby było z niego po drodze zarówno do klawiatury, jak i płytki dotykowej – nowe podejście wydaje się sporym krokiem wstecz. Szczególnie że poruszanie się wśród kafelków interfejsu Modern UI bez użycia ekranu dotykowego jest dziecinnie proste i równie przyjemne.

A jednak… pomimo niewygody i świadomości, że daną czynność można wykonać szybciej za pomocą klawiatury lub płytki dotykowej, w dodatku nie narażając się na ból mięśni, dłoń kierowana intuicją sama lgnęła do ekranu. To pokazuje, jak naturalnym rozwiązaniem są interfejsy dotykowe. Niestety, po pewnym czasie intuicja zaczyna przegrywać z instynktem samozachowawczym, który nakazywał korzystać z wygodniejszych, tradycyjnych rozwiązań.

Innym problemem jest to, że w typowym laptopie ekran jest częścią ruchomą. Acer poświęcił tej kwestii trochę czasu i opracował zawiasy, które do połowy otwierają się lekko, tak aby nie trzeba było wkładać wysiłku w podnoszenie klapy, a potem chodzą na tyle ciężko, że nawet energiczne ruchy palca nie zmieniają jej położenia. Niestety, to rozwiązanie zarezerwowano dla dużo droższego ultrabooka, Aspire S7, a w tańszych laptopach zastosowano zwykłe zawiasy. Efekt? Nawet jeśli ekran się nie odchylał, bo opór zawiasów okazał się wystarczający, mała sztywność matrycy sprawiła, że ta przy każdym dotyku delikatnie sprężynowała. Do tego doszły odciski palców...

Ocena artykułu:
Ocen: 8
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane