Końcowe przemyślenia
Podsumowując dzisiejsze starcie, trzeba przyznać, że w domowych warunkach każda z przedstawionych płyt pozwoli wycisnąć dosłownie wszystko z procesorów Ivy Bridge oraz Sandy Bridge. Pewne różnice mogą się pojawić dopiero przy chłodzeniu ekstremalnym, czyli azotem. Wszystkie należą do klubu 7 GHz+, czyli na każdej z nich ktoś osiągnął taktowanie procesora na poziomie 7 GHz, przynajmniej w jednym rdzeniu. Trudno też brać pod uwagę możliwości podkręcania z wykorzystaniem niekonwencjonalnego układu chłodzenia, bo nie jest to dyscyplina popularna w naszym kraju. Inaczej jest w Stanach Zjednoczonych czy Skandynawii, gdzie sporo śmiałków próbuje swoich sił, samodzielnie kupując azot i odpowiedni sprzęt.
Rzuca się w oczy jeszcze jeden podział. Otóż o ile płyty MSI Z77 MPOWER oraz ASRock Z77 OC Formula kosztują w granicach zdrowego rozsądku, to ceny czołowych modeli Gigabyte'a i Asusa – już niekoniecznie. Tym bardziej że chodzi o platformę LGA1155, dla której nie ma żadnych procesorów sześciordzeniowych. Tak naprawdę Gigabyte Z77XP-UP7 i Asus Maximus V Formula rywalizują już ze swoimi odpowiednikami z gniazdem LGA2011. A przecież jest czterordzeniowy, względnie tani procesor Core i7 3820, który nawet ma więcej pamięci podręcznej niż Core i7 3770K.
Jednak z punktu widzenia kogoś, kto jest zdecydowany na płytę bezkompromisową, dzisiejsze starcie zdecydowanie wygrywa Asus Maximus V Extreme. Jest lepiej przystosowany do chłodzenia ekstremalnego (wbudowany termometr), zapewnia OC Key, który może być w takich sytuacjach przydatny, a ponadto w jego BIOS-ie dodano wiele profili z gotowymi ustawieniami dla wyrafinowanych modułów pamięci. Jest to płyta absolutnie bezkompromisowa i jedyną jej wadą jest cena (choć jest częściowo usprawiedliwiona, chociażby obecnością kontrolera Thunderbolt). Model Gigabyte'a mimo świetnej sekcji zasilania sprawia wrażenie płyty, która miała być demonstracją siły. I chociaż też jest na swój sposób ciekawa, to Asus Maximus V Extreme ma w sobie znacznie więcej duszy podkręcacza, nie mając przy tym wad rywala. Tym samym przyznajemy mu nagrodę „Power”.

dla płyty Asus Maximus V Extreme
Spośród płyt łatwiej dostępnych dla typowego użytkownika duże wrażenie zrobiła na nas konstrukcja MSI. MSI Z77 MPOWER jest oferowana w bardzo ciekawej cenie, a w warunkach domowego podkręcania zapewni to samo co znacznie droższe płyty. Napięcia procesora oraz pamięci były podczas testu idealnie stabilne, udało nam się osiągnąć to samo co na Maximusie V Extreme. Płyta nie zawiodła nas jakością zintegrowanego układu audio i była bogato wyposażona (moduł Bluetooth 3.0 oraz karta Wi-Fi 802.11n z zewnętrzną antenką). Tym samym postanowiliśmy przyznać jej rekomendację.

dla płyty MSI Z77 MPOWER
Nieco zawiódł nas model ASRocka. Mimo że jest to dobry produkt, to jednak nie potrafił się wpasować w żaden segment, bo mając tylko trzy sloty dla kart grafiki, jest nieco za droga w stosunku do wyposażenia. Zdecydowanie zabrakło dodatków obecnych w tańszej o 200 zł konstrukcji MSI. Jak na płytę z tego segmentu cenowego, razi także mały plastikowy wentylator, który prawdopodobnie nie wytrzyma dłużej niż rok. Dlatego sądzimy, że warto byłoby obniżyć cenę właśnie o jakieś 200 zł lub dodać równie ciekawe gadżety jak te, które firmy Gigabyte i Asus zapewniły w swoich bezkompromisowych modelach, i dopiero wtedy sprzedawać płytę drożej.

Przepraszam, a Epox to pies ?
Przepraszam, a Epox to pies ?
Epox, Abit, Biostar - można by tak wymieniać dalej. Ale to jednak LanParty było taką rozpoznawalną marką
Przepraszam, a Epox to pies ?
Epox istnieje nadal, tzn ludzie którzy kiedyś pracowali w Epoxie założyli firmę Supox (http://www_epox_cn/). Niestety do tej pory ich płyty są niedostępne w Polsce.
Nie mówię że nie, Epoxy na s939 były bardzo udane. Ale dalej śmiem twierdzić że DFI LanParty (może nawet niesłusznie) pozostało ikoną