artykuły

LG Swift L3 E400 – krótki test jednego z najtańszych smartfonów

Nierozładowywalny maluch

38 12 czerwca 2012, 12:52 Mieszko Krzykowski

Ekran

W przypadku tak tanich smartfonów jednego można być pewnym: ekran zawsze mniej lub bardziej rozczarowuje. Tak jest i tym razem. Rozdzielczość 320 × 240 upakowana na powierzchni prostokąta o przekątnej 3,2 cala już na nikim nie robi wrażenia. Do tego dochodzi bardzo ograniczona paleta kolorów (256 tys.), kiepskie kąty widzenia, „wycieki” podświetlenia i wszystkie inne możliwe problemy wynikające z cięcia kosztów. Jedyne, co jest tutaj na w miarę przyzwoitym poziomie, to maksymalna jasność, 400 nt. Zapewnia to względnie poprawną widoczność w słoneczną pogodę, nawet pomimo braku jakichkolwiek warstw antyodblaskowych czy filtrów polaryzacyjnych. Ale i tutaj jest pewien haczyk, bo smartfon ten nie został wyposażony w automatyczną regulację jasności, więc samemu trzeba o to zadbać po wyjściu z domu, co wymaga przedzierania się przez kilka warstw ustawień systemu lub dodania odpowiedniego widgetu na ekran domowy. Na otarcie łez wspomnimy, że w tym przedziale cenowym żaden smartfon nie ma lepszego wyświetlacza, bo... wszystkie są tak samo słabe. Ale chyba lepsze takie pocieszenie niż żadne ;)

Na szczęście nie ucierpiała czułość i precyzja warstwy dotykowej ekranu. Pojemnościowy wyświetlacz LG L3 ma w miarę krótki czas odpowiedzi i wyczuwa nawet muśnięcia, co oszczędza wielu frustracji. Niestety, jest on chroniony zwykłą plastikową „szybką”, która zapewne szybko pokryje się rysami, więc przyda się odpowiednia folia ochronna. Ponadto plastik nie jest tak gładki jak szkło pokryte warstwami ochronnymi i oleofobowymi, przez co można odczuć, że palec jest „hamowany”.

Akumulator

Kiepski Energooszczędny wyświetlacz ma jednak pewną zaletę: przeważnie potrzebuje niewiele prądu. W połączeniu z pojemnym akumulatorem może to zgotować niespodziankę, i tak właśnie było tym razem. Ten smartfon potrafi w typowo smartfonowych zastosowaniach działać naprawdę długo; w naszych testach osiągnął wyniki lepsze niż większość rywali, często dużo droższych. Oczywiście, cudów nie ma: ktoś, kto chciałby korzystać z tego smartfona jak... ze smartfona, i tak najprawdopodobniej będzie musiał używać ładowarki codziennie albo co drugi dzień, ale raczej nikomu nie powinno zabraknąć energii w czasie nawet bardzo intensywnego dnia pracy. L3 pozwala na wiele godzin rozmów telefonicznych, sprawdzania poczty, słuchania muzyki i surfowania po internecie bez nerwowego spoglądania na skracający się pasek ilustrujący poziom naładowania sprzętu. Osoby, które przyzwyczaiły się do zwykłych telefonów lub „featurephone'ów”, raczej nie powinny się czuć zawiedzione.

Testy akumulatora
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, aby otworzyć wykres)
Czas rozmowy 3G Czas surfowania przez Wi-Fi

Wydajność

Jednak długi czas działania nie jest zasługą jedynie pojemnego akumulatora i kiepskiego, choć energooszczędnego wyświetlacza. Cichym bohaterem jest tutaj procesor. Na pierwszy rzut oka jego oznaczenie wygląda prawie identycznie jak oznaczenie układu zamontowanego w HTC Wildfire S czy Samsungu Galaxy Ace (MSM7225A zamiast MSM7227). Jednak różnica jest w praktyce spora. Po pierwsze, jest on wykonany w nowszym i bardziej energooszczędnym wymiarze technologicznym (45 nm zamiast 65 nm). Układ ten nauczył się też kilku dodatkowych sztuczek związanych z lepszym zarządzaniem energią w stanie spoczynku. Do tego dochodzi standardowa dla Qualcomma integracja modemu 3G.

GLBenchmark 2.1
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, aby otworzyć wykres)
Test Egipt Standard Test Pro Standard
Testy przeglądarkowe
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, aby otworzyć wykres)
Sunspider Google V8

Jednak to nie koniec zmian, które przynosi literka A na końcu. Układ graficzny, mimo że jest to nadal Adreno 200, przeszedł modernizację (choć nie wiemy, czy przypadkiem ta cała modernizacja nie polegała tylko na przyspieszeniu zegara), dzięki czemu jest wyraźnie wydajniejszy. Procesor zaś jest teraz zgodny z zestawem instrukcji ARMv7 zamiast ARMv6, co przekłada się na lepszą kompatybilność z grami i bardziej zaawansowanym oprogramowaniem (choć Google Earth nadal nie działa na LG L3). Jedną z bardziej wymiernych korzyści tej zmiany jest pełna obsługa Flasha (choć trzeba się liczyć z tym, że płynność działania przeglądarki obciążonej dużą liczbą animacji nie zawsze będzie zadowalająca).

W końcu doczekaliśmy się tego, że smartfony z najniższej półki mają procesor i układ graficzny, które naprawdę działają i umożliwiają sprawną obsługę systemu i granie w bardziej zaawansowane gry. Najsłabszy dostępny obecnie układ Qualcomma jest po prostu „wystarczający”. Zainstalowany w tym urządzeniu Android 2.3 działa bardzo przyjemnie. Co prawda w momencie, gdy chce się robić kilka rzeczy naraz, zaczyna brakować mu wydajności i wszystko wyraźnie zwalnia (w dużej mierze jest to wina stosunkowo małej ilości pamięci operacyjnej), ale w większości sytuacji wszystko działa jak należy.

2