Podsumowanie
Wątpliwości nie ma: WD ponownie podniósł poprzeczkę dla tradycyjnych nośników. Nowy VelociRaptor znów jest ogólnie szybszy od swojego starszego brata i daje popalić innym standardowym dyskom, np. popularnej Barracudzie serii 12 i rywalizującemu z nią HDD z serii F3 Samsunga. Aby to uzmysłowić, wystarczy przytoczyć trochę faktów i porównać nowy produkt WD z poprzednią generacją VelociRaptora, która już wcześniej robiła, co chciała, ze standardowymi talerzowcami. Transfery liniowe wzrosły o ponad jedną trzecią – i w końcu mamy szansę ujrzeć liczby rzędu 200 MB/s w komputerze niewyposażonym w SSD. Nie da się przejść obojętnie obok prawie dwukrotnego wzrostu szybkości operacji na małych plikach. Wielozadaniowość? W tej dziedzinie WD1000HTHZ też nie pozostawia złudzeń starszemu VelociRaptorowi: na typowe zadania potrzebuje niemal dwa razy mniej czasu. A przecież to ta sama technika... Jak widać, cały czas coś da się w niej ulepszyć. Pytanie, ile można jeszcze wycisnąć. Tego nie wiemy, ale WD VelociRaptor 1000 GB to na pewno kolejny argument w rękach SSD-sceptyków. Trzy punkty dla nich: sprawdzona technika... duża pojemność...
...cena?
No właśnie... cena. To chyba ostatni punkt, przy którym warto zatrzymać się na trochę dłużej, aby rozważyć różne opcje. A możliwości jest kilka, bo mówimy o kwocie prawie 1200 zł, a dokładniej: 1165 zł. Tyle właśnie kosztuje przyjemność posiadania najszybszego HDD na rynku. Dużo? I tak, i nie. Za nośnik WD z serii Black o dwa razy większej pojemności (który jednak jest znacznie wolniejszy) trzeba zapłacić ok. 850 zł, a więc ok. 300 zł mniej, ale dla niektórych różnica w wygodzie pracy będzie tego warta. Z drugiej strony w tej cenie bez najmniejszego problemu kupimy standardowy zestaw dla entuzjasty: 128-gigabajtowy SSD i wciąż dość szybki terabajtowy dysk twardy. I w zasadzie taka konfiguracja zadowalałaby wiele osób, gdyby nie to, że 128-gigabajtowy SSD to tak naprawdę minimum: trzeba zdecydować, które dane mają się znaleźć na nim, które zaś na dysku. Wiele osób w ogóle nie chce zaprzątać sobie głowy takimi decyzjami. Jedno jest pewne: ci, którzy chcą mieć jeden szybki nośnik o dużej pojemności, po prostu wybiorą nowego VelociRaptora. I wcale nie będzie to chybiony zakup.

- Najszybszy dysk twardy
- W niektórych zastosowaniach tak szybki jak SSD
- Świetne wyniki w testach wielozadaniowości
- Głośność pod obciążeniem
- Cena

HDD jeszcze pożyją..
SSD i HDD są to teraz dwie gałęzie technologii do magazynowania danych, ale z odrobinę innym przeznaczeniem.
jeśli ktoś potrzebuje prędkości oraz pojemności... to nie taki przeżytek.
bo 8xSSD128GB będzie na pewno 'trochę' drożej
jeśli ktoś potrzebuje prędkości oraz pojemności... to nie taki przeżytek.
bo 8xSSD128GB będzie na pewno 'trochę' drożej
Jak chcesz pojemności to kupujesz dysk 2TB 7200rpm za 450zł np.Seagate ST2000DM001 jest wolniejszy troszkę od velociraptora ale różnica jest zupełnie nieadekwatna do ceny. W cenie velociraptora masz wtedy 4TB przestrzeni.
Głupota a nie zabawa. Na magazyn wystarczy pierwszy lepszy dysk 5400 obr. Kupowanie takiego dysku na magazyn to marnowanie pieniędzy chyba, że ktoś ma specyficzne potrzeby.
Gdzie pomiary głośności i zużycia energii elektrycznej??
Gdzie pomiary głośności i zużycia energii elektrycznej??
Myślę, że to lepiej zostawić profesjonalnym portalom typu SPCR albo storagereview. Serio.