artykuły

Nowy iPad – nie mylić z iPadem 3

Wciąż najlepszy?

76
14 kwietnia 2012, 19:11 Mieszko Krzykowski

Aparat

No dobrze, może jednak nie wszystko, co nowe w iPadzie, kręci się wokół wyświetlacza? Nowość przynosi pewną zmianę, która nie ma nic wspólnego z ekranem. Chodzi o aparat. Pierwszy iPad nie miał go w ogóle. Drugi udawał, że go miał, ale nie nadawał się on do robienia zdjęć, a jedynie do nagrywania filmów. Nowy iPad w końcu dostał optykę i matrycę z prawdziwego zdarzenia: pierwszą odziedziczył po iPhonie 4S, drugą – po iPhonie 4. Efekt jest bardzo przyzwoity, jakości zdjęć nie można niczego zarzucić: szczegółowość, jak na 5 megapikseli, jest niezła, szumy są kontrolowane bardzo dobrze, a kolorystyka jest przyjemna dla oka. Na dodatek autofokus działa bardzo sprawnie, a ogólna szybkość oprogramowania jest zadowalająca. Poza tym interfejs w końcu nauczył się tego, że spust „migawki” umieszczony nad środkiem dolnej krawędzi ekranu to nie jest zbyt mądry pomysł, i teraz odpowiedni przycisk znajduje się zawsze nad środkiem prawej krawędzi, dzięki czemu można go bez problemu dosięgnąć kciukiem.

A jak wygląda lista dodatkowych ustawień i funkcji aparatu? Nie wygląda, bo jej nie ma. Użytkownik nie ma żadnego wpływu na to, jak będą wyglądały zdjęcia, i wszystko oddaje w ręce automatyki. Znikła nawet funkcja HDR, która była tak mocno reklamowana w przypadku aktualizacji systemu iPhone'a 4. Rozumiemy, że większość posiadaczy iPada nie wie, co to jest kompensacja ekspozycji, i raczej nigdy nie skorzystałaby z takiej funkcji, ale brak jakichkolwiek ustawień to chyba lekka przesada...

Test aparatu – iPad (2012)
Oświetlenie „studyjne” Żarówka Wzorzec

Funkcja rejestrowania filmów jest równie „bogata” w funkcje jak aparat fotograficzny. Nie można nawet zmienić rozdzielczości nagrań, która jest na stałe ustawiona na 1920 × 1080 pikseli przy 30 kl./s. Teoretycznie nie ma problemu, bo przecież to normalne, że użytkownik chciałby mieć zawsze jak najlepszą jakość obrazu, ale w połączeniu z całkiem wysoką przepływnością strumienia (20 Mb/s) powoduje to, że w przypadku urządzenia z 16 GB pamięci (czyli takiego jak to, które mieliśmy w testach) kolejne gigabajty znikają bardzo szybko i może się okazać, że komuś, kto lubi trzymać muzykę i zdjęcia w swoim tablecie, miejsca nie wystarczy na więcej niż kilkanaście minut wideo. Trzeba jednak przyznać, że nowy iPad radzi sobie z filmowaniem bardzo dobrze: obraz jest ostry i nie widać spadków płynności, nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Nie zastosowano mechanizmu ciągłego autofokusu, ale w razie czego można w każdym momencie dotknąć ekranu w miejscu, które ma być wyraźne, a wtedy automatyka zajmie się ustawieniem ostrości.

Ogólnie mówiąc, nowy aparat i kamera iPada spisują się w praktyce bardzo dobrze i w pełni zastępują namiastkę aparatu w poprzedniku. Szkoda tylko, że wciąż trudno o bardziej niewygodny sprzęt do robienia zdjęć i rejestrowania wideo niż tablet, i nie zmieni tego żadna zmiana optyki ani matrycy.

„iTunesmedia”

Pod względem właściwości multimedialnych nie zmieniło się zbyt wiele. Największą zmianą jest to, że iPad doczekał się oficjalnej obsługi filmów 1080p, i w końcu iTunes pozwala kopiować je do pamięci urządzenia. Oczywiście, o ile plik jest w jednym dozwolonych formatów (w praktyce w grę wchodzą tylko pliki .mp4) i ma odpowiednio ustawione opcje kodowania (mieszczące się w standardowych ustawieniach profili H.264).

No właśnie, iTunes... Jedni go kochają, inni zaś nie cierpią (autor tych słów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy). Niewątpliwie wymaga on przyzwyczajenia, ale na świecie jest tylu użytkowników iPhone'ów i iPadów, że najwyraźniej nie jest to takie trudne. I podobno faktycznie nie jest. Choć jeśli ktoś ma dużo zdjęć w swojej kolekcji, to musi regularnie kasować tajemniczy katalog iPod Photo Cache, który pojawia się na dysku komputera po każdej synchronizacji fotografii i potrafi zająć więcej miejsca niż kopiowane do pamięci urządzenia obrazy. Na szczęście w AppStore jest całkiem sporo różnych odtwarzaczy multimediów, które radzą sobie z innymi formatami i kontenerami wideo oraz pozwalają ominąć restrykcje iTunes (chociaż samego iTunes bez modyfikowania systemu ominąć się nie da). W międzyczasie duet iPad plus iTunes nauczył się nowej sztuczki, która pozwala na bezprzewodową automatyczną synchronizację multimediów między komputerem a tabletem, o ile są one podłączone do tej samej sieci, a iPad jest w trakcie ładowania. To bardzo dobre rozwiązanie; podobne jest dostępne od pewnego czasu w Windows Phone 7.

Jeśli chodzi o samo odtwarzanie muzyki, zmian nie ma, ale też nie bardzo było co poprawiać. Smartfony i tablety Apple są znane ze świetnej jakości wyjścia audio, które praktycznie od samego początku istnienia iPhone'ów jest wzorcem dla innych urządzeń tego typu. Nowy iPad zapewnia tak samo czysty, „muzykalny” i dynamiczny dźwięk jak poprzednik. A komuś nie odpowiada standardowe brzmienie, ten może skorzystać z jednego z przygotowanych ustawień korektora dźwięku.

5