artykuły

PS Vita – następczyni PlayStation Portable

Ostatnia nadzieja mobilnych graczy

110
21 kwietnia 2012, 08:59 Kamil .qam Przybysz

Wygląd oraz użytkowanie

Przyznamy szczerze, że zaskoczyła nas kolorystyka oraz format pudełka, w którym sprzedawana jest konsola. Błękitna grafika oraz „spłaszczony” karton odstają od tego, do czego przyzwyczaiła nas konkurencja oraz PSP. Możemy jednak uznać, że takie zabiegi ułatwią Sony eksponowanie produktu na zapchanych półkach marketów z elektroniką. W środku znajduje się niewyobrażalna wręcz ilość makulatury: ulotka „Szybki start”, książeczka gwarancyjna, przewodnik bezpieczeństwa, kilka wersji papierowej instrukcji dotyczącej kontroli rodzicielskiej, koperta z kodem i kartami AR oraz dwie ulotki opisujące Vitę i PlayStation Network. Brakuje pełnej instrukcji obsługi, którą można przeglądać, również w języku polskim, za pomocą konsoli (wymagane jest połączenie z internetem). Oprócz samego urządzenia pudełko skrywa również kabel USB, kabel zasilający oraz zasilacz z gniazdem USB.

 

 

 

 

PSV jest duża, ma 182 mm × 83,5 mm × 18,6 mm (szerokość, wysokość, głębokość). Przy pierwszym spojrzeniu uwagę przykuwa, oczywiście, 5-calowy wyświetlacz, pod którym znajduje się lśniące logo urządzenia. Po jego obu stronach zostały umieszczone gałki analogowe oraz d-pad i cztery przyciski ze znajomymi figurami geometrycznymi. W ich pobliżu znalazło się miejsce na przyciski funkcyjne: z logo PlayStation („PS Button”), „Start” oraz „Select”, a także obiektyw przedniej kamery. Boki konsoli wykończone są srebrną, plastikową ramką. Na górze umieszczono wyłącznik, port na karty z grami, port rozszerzeń, regulację głośności oraz dwa spusty. Na dole znajdziecie złącze wielofunkcyjne (m.in. dla kabla USB), gniazdo jack o średnicy 3,5 mm, a poniżej – port na karty pamięci. Na tył trafił, wypuszczony poza obręb zaokrąglonych krawędzi, obiektyw drugiej kamery.

Miłą niespodzianką jest ciężar urządzenia. Testowana przez nas wersja Wi-Fi (pozbawiona modułu 3G) waży jedynie 260 g. Dzięki temu ta dość duża konsola bardzo dobrze leży w dłoniach i nie męczy ich nawet podczas długiego grania. Zastrzeżenia można mieć natomiast co do jakości zastosowanych materiałów. Vita świetnie wygląda na zdjęciach, gorzej w rzeczywistości. W dobie powszechnie stosowanego szkła oraz aluminium obudowa z plastiku, któremu w dodatku zdarza się nieprzyjemnie zatrzeszczeć, wywołuje pewne rozczarowanie. Być może to tylko wrażenie, ale wydaje nam się, że gładka i lśniąca powierzchnia pokrywająca przód konsoli dziwnym sposobem zbiera mniej tłustych śladów niż wykonana w podobny sposób pierwsza PSP. Niestety, ten sam efektowny plastik nie sprawdza się z tyłu: szybko pojawiają się na nim nieestetyczne drobne ryski, nawet przy ostrożnym użytkowaniu.

 

 

 

 

Wróćmy do tego, co dla gracza najważniejsze. Gałki spisują się znakomicie. Mimo niewielkiego rozmiaru i braku możliwości wciskania wnoszą zupełnie nową jakość do przenośnego grania. Żaden „płaski analog”, znany chociażby z 3DS-a, nie zapewnia takiej wygody i precyzji. Zastrzeżeń nie można mieć także do przycisków kierunkowych oraz akcji. Względem oryginalnej PSP poprawiono spusty: teraz reagują dobrze na nacisk zarówno z góry, jak i boku. Przyczepimy się jedynie do guzików „Start” oraz „Select”: są małe i nie wystają poza obudowę konsoli, przez co wciska się je bardzo niewygodnie. Wątpliwości budzi także rozmieszczenie głośników. Miło, że grają w stronę gracza (a nie w dół lub na boki), jednak ze względu na lokalizację zaraz przy gałkach łatwo je zasłonić kciukami łaknącymi odpoczynku.

Zanim konsola trafiła do sklepów, sporo kontrowersji wywołał czas działania: wszyscy obawiali się, że PSV pozwoli bawić się jeszcze krócej niż najnowszy handheld Nintendo. Ale okazało się, że strach wielkie miał wyłącznie oczy. Obciążona Vita (włączone Wi-Fi, Bluetooth, duża jasność ekranu, średnia głośność) potrafi wytrzymać ok. czterech godzin grania. Dalej nie jest to wynik dostateczny, ale urządzenie Sony nadrabia czasem czuwania. Byliśmy mocno skonsternowani, gdy wracając do pracy po świętach, bez problemu wybudziliśmy konsolę leżącą kilka dni i w sekundę wróciliśmy do zatrzymanej rozgrywki w Uncharted. 3DS ma jednak tę przewagę, pozwala samemu wymienić akumulator. W Vicie umieszczony jest on na stałe. Co prawda na horyzoncie widać już dodatkowe ogniwa, jednak dokładanie balastu do i tak dużego sprzętu wydaje się nam zupełnie bezsensowne. 

2