Grafika i dźwięk
Grafika w Guild Wars 2 jest, mówiąc najoględniej, jak tylko się da, bardzo dobra. Żaden inny znany mi świat MMORPG nie jest aż tak szczegółowy. Udostępnione przez twórców fragmenty rozgrywki od jakiegoś czasu krążą po sieci i choć niezłe, nie wybijają się specjalnie ponad przeciętność, ale to, co ujrzałem przez weekend, to kawał znakomitej roboty. Koncepcja artystyczna zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, ale skupię się na stronie technicznej, bo to ona wielu z Was interesuje najbardziej.
Przepis na dobrą grafikę jest z technicznego punktu widzenia relatywnie prosty. Wystarczą tekstury w odpowiednio wysokiej rozdzielczości, kilka popularnych efektów, przyzwoita liczba wielokątów przypadających na poszczególne obiekty, płynna animacja oraz w miarę dobra optymalizacja wykorzystania zasobów sprzętowych. Niewiele jest gier, które radzą sobie na tych wszystkich polach, a Guild Wars 2 – owszem, a to przecież MMORPG, co samo w sobie narzuca bardzo duże ograniczenia. Dla mnie to jak dotąd najładniejszy, najbardziej spójny wizualnie tytuł tego roku.
Tekstury są znakomite. Nie szczędzono im rozdzielczości, dlatego nawet w dużym zbliżeniu obiekty i postacie nie wywołują grymasu na twarzy. Nie ujrzycie szaroburej plamy w miejsce drewnianego puklerza. Woda to mistrzostwo świata. Płynność ruchów graczy i przeciwników jest zachowana, przy czym takie widoki jak poruszające się podczas biegu ubrania to standard. Efekty pogodowe są świetne. Co prawda przydałby się do tego wszystkiego deszcz i pochmurne niebo, ale może się ich jeszcze doczekam. Ponadto Guild Wars 2 obok Metro 2033 zapewniają najładniejszą głębię ostrości spośród gier, w które kiedykolwiek grałem. Mógłbym jeszcze dużo pisać na temat wizualnych smaczków, które na Was czekają, ale warto się samemu przekonać o powodach tego zachwytu.
Płynność gry jest nie najgorsza. Spodziewałem się, że mojej platformie testowej zdarzy się tu i ówdzie dostać zadyszki. W maksymalnych ustawieniach graficznych najczęstszym widokiem było około 45 klatek na sekundę, chociaż nie brakowało momentów, w których było ich ponad 80. Jedynie najbardziej zaawansowane próbkowanie, tak zwane superpróbkowanie (ang. supersampling), powodowało spadek płynności o mniej więcej 20, 25 procent. Oprawa dźwiękowa również zasługuje na pochwałę. Utwory w tle całkiem nieźle wpasowują się w wydarzenia na ekranie, zdecydowanie przydają grze atmosfery. Dialogi również są ciekawe i mocno zróżnicowane, a mnogość dźwięków dookoła tylko sprzyja poczuciu wiarygodności świata Tyrii.



