Dźwięk
Artykuł
Dawid Grzyb, Sobota, 11 lutego 2012, 13:01
Rynek komputerowy nieustannie się zmienia, a wraz z nim, zależnie od potrzeb klientów, katalogi. Nikogo nie powinno zdziwić to, że tajwański Enermax, producent znany ze świetnych zasilaczy skierowanych do entuzjastów, postanowił spróbować swoich sił w segmencie audio. Zaczął dość niewinnie, bo model DreamBass Genie AP001 to wyjątkowo niepozorna, zewnętrzna karta dźwiękowa o niebanalnym wyglądzie, na którą postanowiliśmy rzucić okiem.

Budowa

Produkt jest pakowany w dość duże, kartonowe pudełko, przyozdobione wizerunkiem dania głównego, marketingowymi hasłami oraz danymi technicznymi. Co ciekawe, karta DreamBass Genie AP001 jest naprawdę mała, nie dołączono do niej żadnych dodatków (oprócz kątowej przejściówki z wtyku mini-USB na USB), a została „wydana” tak, jak gdyby w środku znajdował się co najmniej biurkowy DAC. 

Sprzęt już na pierwszy rzut oka przypomina lampę elektronową, taką jak stosowane we wzmacniaczach audio, jednak najnowsze dziecko firmy Enermax nie ma praktycznie nic wspólnego z próżniowymi bańkami.  

Karta jest wyjątkowo mała, a jej masa to zaledwie kilkanaście gramów. Produkt jest wykonany w całości z plastiku. Jego bryła to walec z widocznymi krągłościami, który nie jest przecięty żadną płaszczyzną. Sprzęt utrzymany jest w czerwonym kolorze, który jest wizytówką producenta, ale główna część obudowy jest przezroczysta, a pod jej górnym fragmentem zamontowano odblaskową półkulę. To m.in. dzięki temu dodatkowi urządzenie tak mocno przypomina lampę próżniową. 

Produkt jest wyjątkowo solidnie wykonany. Plastikowe części są grube i dobrze spasowane. Elektronika wewnątrz również jest porządnie zamontowana: nic się nie trzęsie i nie daje powodów do niepokoju. Na spód trafiło gniazdo mini-USB, co wymaga użycia przejściówki. Można użyć kątowej, którą dołączono do zestawu, ale też nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać stosowny kabel.

 

Na boku znalazły się dwa gniazda o średnicy 3,5 mm – słuchawkowe oraz mikrofonowe. Nie zastosowano analogowej ani cyfrowej regulacji głośności, co nie jest wadą, bo da się ją zmienić za pomocą funkcji systemu operacyjnego. Sterowników również brak, ale to zrozumiałe: sprzęt zalicza się do tzw. urządzeń plug & play.

Ocena artykułu:
Ocen: 7
Zaloguj się, by móc oceniać
Stanley (2012.02.11, 13:29)
Ocena: 3

0%
Na takiej a nie innej charakterystyce bazuje ten produkt, ktoś podepnie, poczuje mocniejsze basy i zapieje z zachwytu mimo że to samo uzyska na obecnej dzwiekówce..jaki jest sens takich popierdłułek zastępujących identyczne popierdółki zintegrowane na płycie nie mam pojęcia..moze mniejsza podatność na zakłucenia?
Master Husky (2012.02.11, 13:39)
Ocena: 7

0%
To jest do niczego, jak komuś nie zależy na dźwięku wystarczy mu zintegrowany układ a jak komuś zależy to na pewno nie kupi jakiegoś małego dziwoląga za 100zł mając za kilkadziesiąt złotych więcej sprawdzone produkty w tym testowane pod kątem synergii z różnymi słuchawkami.
HΛЯPΛGŌN (2012.02.11, 14:06)
Ocena: -3

0%
No co, dużo niskiego basu jak w tandetnych lampach. A to jest w dodatku imitacja tandetnej lampy. Ja nie wiem jak można wypuścić na rynek coś takiego.
SunTzu (2012.02.11, 14:13)
Ocena: 0

0%
Dobry test słaba karta... w czasach cyfrowych złącz po kij coś takiego... Nawet jeśli znaleźć zastosowanie to drogie... koszt produkcji to pewnie parę naście złotych.
mikilys (2012.02.11, 14:43)
Ocena: 3

0%
Hm... Bezsensowny zakup.
mett7 (2012.02.11, 15:12)
Ocena: 3

0%
Zamulona basem dzwiękówka fuj xd
scorpius3 (2012.02.11, 15:30)
Ocena: 7

0%
ja bym to to to raczej określił jako zniewaga dla prawdziwej lampy elektronowej...
świeci na niebiesko, jest plastikowe, i do tego czerwone na dole... jedynie górna cześć może się kojarzyć z lampami...
t.luk (2012.02.11, 15:47)
Ocena: -3

0%
A słuchał/widział już ktoś na żywo Snab Vibe? :)

http://www.snab.pl/produkt/vibe/
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane