Technologie i wydarzenia
Artykuł
Marcin Karbowniczek, Czwartek, 26 stycznia 2012, 04:00

Nie zasada, tylko kwas

Na co dzień spotykamy jeszcze jeden rodzaj ogniw galwanicznych, zupełnie inny niż dotąd opisane. Są to ogniwa kwasowo-ołowiowe, zbudowane z ołowianych płytek zanurzonych w kwasie siarkowym (H2SO4). Są wykorzystywane przede wszystkim w motoryzacji jako podstawowe akumulatory samochodowe. W nieco innej postaci montuje się je w systemach zasilania bezprzerwowego, takich jak popularne UPS-y. Te obszary zastosowań wynikają przede wszystkim z tego, że takie ogniwa pozwalają zapewnić dosyć duże impulsy prądu, czyli charakteryzują się dużą gęstością mocy. Niestety, okazują się bardzo ciężkie, jak na zgromadzoną w nich energię: jej gęstość wynosi 30-40 Wh/kg. Nominalne napięcie pojedynczego ogniwa to ok. 2,1 V.

 

Samochodowy akumulator kwasowo-ołowiowy (źródło: Varta)

W przypadku tradycyjnych akumulatorów tego typu zaletą może być otwarta konstrukcja, która pozwala łatwo uzupełnić elektrolit przez dolanie wody destylowanej.

Jednakże coraz częściej – nie tylko na potrzeby UPS-ów, ale i pojazdów – wykonywane są w postaci żelowej, zamkniętej, w której elektrolit zmieszany jest z krzemionką. Pozwala to zwiększyć odporność akumulatora na uszkodzenia mechaniczne oraz usprawnia proces ładowania, ale uniemożliwia uzupełnianie go wodą.

 

Akumulator kwasowo-ołowiowy żelowy (źródło: HPG)

Poza gęstością energii ich wadą jest np. podatność na kruszenie się elektrod, które może nawet spowodować zwarcie wewnątrz ogniwa. Co więcej, są wrażliwe na długoterminowe rozładowanie, ale też dosyć proste w ładowaniu.

Warto również wspomnieć, że na rynku działa dużo firm, które z powodzeniem regenerują akumulatory kwasowo-ołowiowe, i to nie tylko przez dolewanie wody, ale też odsiarczając elektrody lub zupełnie wymieniając pojedyncze ogniwa.

Ocena artykułu:
Ocen: 32
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane