Konstrukcja – montaż podzespołów
Po otwarciu obudowy ilość miejsca jest taka, jakiej można by się spodziewać po rozmiarach i na podstawie nazwy. Krótko: zmieści się tu wszystko. Powierzchnie pokryto naturalnie czarnym lakierem, a konstrukcja nośna jest bardzo sztywna. Od razu rzuca się w oczy podział wnętrza na dwie komory: dolną dla zasilacza i sześciu dysków i górną dla reszty sprzętu. Takie rozwiązanie to domena dużych obudów najwyższej klasy i pozwala osiągnąć niezłe rezultaty.
Najedź wskaźnikiem myszy, żeby otworzyć dolną klatkę na dyski
Płyta główna
Podzespoły montuje się standardowo: na dołączonych do zestawu kołkach dystansowych i za pomocą śrubek. Na samej tacce znajduje się pomoc dla nieco mniej doświadczonych osób: informacja, w które otwory należy wkręcać kołki w przypadku kilku różnych rozmiarów płyt głównych. Jak przystało na tak wielką obudowę, również tu jest mnóstwo miejsca i przykręcenie płyty problemów nikomu nie sprawi. W górnej części tacki umieszczono pozbawione gumowych przepustów otwory, przez które można przełożyć np. wtyczkę EPS z zasilacza lub kable wentylatorów, a po bokach – otwory z przepustami. W tacce wycięto bardzo duży otwór ułatwiający wymianę schładzacza bez demontowania wszystkich podzespołów.
Karty rozszerzeń
Karty rozszerzeń mocujemy za pomocą szybkośrubek i montaż jest tak pewny, jak mocno uda się je dokręcić. My jesteśmy zdania, że zanim komputer będzie przenoszony, lepiej je dokręcić wkrętakiem. Maksymalna długość kart przekracza wymiary każdego produktu na rynku.
Dyski twarde
Nośniki montuje się, oczywiście, poprzecznie, a przy tym dość standardowo: służą do tego plastikowe sanki z niewielkimi gumkami, tłumiącymi drgania w stopniu równie niewielkim, wsuwane na wcisk do stalowych koszyków. W tej klasie oczekiwaliśmy czegoś lepszego. Koszyk w górnej części można zdemontować, by nie blokował przepływu powietrza. Sześć zatok w dolnej komorze wydaje się liczbą całkowicie wystarczającą w większości przypadków.
Napędy 5,25-calowe
Cosmos II ma trzy miejsca na napędy 5,25-calowe. Mogłoby się wydawać, że to dość niewiele, ale naszym zdaniem to liczba wystarczająca w dzisiejszych czasach, gdy zatoki te są coraz rzadziej obsadzane. Aby coś w nich zamontować, należy wyjąć przednią zaślepkę, wsunąć napęd, a następnie zablokować go zatrzaskiem. Czy jeszcze jedno całkiem standardowe rozwiązanie, choć trzeba przyznać, że skuteczne. I tym razem liczyliśmy na coś więcej niż plastikowe zatrzaski.
Zasilacz
Zasilacz można umieścić jak we wszystkich tego typu obudowach: wentylatorem do dołu lub do góry. Miejsca jest na tyle dużo, że w żadnej z tych pozycji nie powinno mu zabraknąć powietrza, choć zapewne będzie korzystniej, gdy ustawi się go w tradycyjnej. Ponadto wtedy kable będą miały krótszą drogę pod tackę płyty głównej. Sprzęt można zamontować na dwa sposoby:
- wykręcić ramkę, przymocować do niej zasilacz i wsunąć go potem od tyłu razem z ramką;
- wsunąć zasilacz od środka i przykręcić do ramki.
To drugie rozwiązanie sprawdza się w przypadku krótkich zasilaczy, takich jak nasz testowy Corsair TX750. W przeciwnym razie pracy będzie więcej, bo trzeba będzie zdemontować na samym początku ramkę. Dobrze jednak, że producent wziął taką sytuację pod uwagę.
