artykuły

Sony Ericsson Xperia ray, Xperia mini pro i Live – na przekór smartfonowej gigantomanii

Maluchy Sony Ericsson

26
17 listopada 2011, 06:00 Mieszko Krzykowski

Wyświetlacz

Wyświetlacz Xperii ray można określić jednym słowem: genialny. Rozdzielczość 854×480 to nic nowego i nie robi już takiego wrażenia, chyba że... te wszystkie piksele upakuje się w ekranie o przekątnej 3,3 cala. Daje to bardzo dużą gęstość punktów obrazu i przyjemny dla oka efekt: czcionki są bardzo ostre, a zdjęcia i filmy wyglądają lepiej niż zwykle. Ale nie samymi pikselami człowiek żyje, bo ważne są jeszcze inne parametry wyświetlacza. Ale również takie elementy, jak: kontrast, odwzorowanie kolorów, kąty widzenia, są na bardzo wysokim poziomie. Odwzorowanie czerni jest zaskakująco dobre, jak na ekran niebędący AMOLED-em, a kąty widzenia są lepsze niż w większym bracie raya, czyli Xperii Arc. W sumie mamy tylko jedną krytyczną uwagę: widać lekkie niebieskie zabarwienie kolorów, szczególnie bieli. Jest to dość typowy zabieg (często stosowany na przykład w telewizorach), ponieważ bardzo jasny niebieski przez wielu jest odbierany jako miła dla oka biel. Dopiero w bezpośrednim porównaniu „bieli” na dwóch różnych matrycach widać różnicę.

Po świetnym ekranie Xperii ray wyświetlacz Xperii mini pro nie robi zbyt dużego wrażenia. Nie wyróżnia się na tle innych urządzeń w tej cenie wyposażonych w ekran o podobnej przekątnej. Odwzorowanie kolorów jest dobre, kąty widzenia – poprawne, jak na matrycę tego typu, rozdzielczość również jest dość standardowa, a kontrast i odwzorowanie czerni są dużo gorsze niż w Xperii ray. Nie ma się za bardzo do czego przyczepić, bo trzeba pamiętać, że jest to trochę tańsze urządzenie, ale też nic nie zasługuje na szczególne pochwały. Można jeszcze wspomnieć, że wyświetlacz Xperii mini pro jest wspomagany przez technikę Sony Bravia Mobile Engine (tak samo jak Arc i ray), która poprawia obraz w czasie przeglądania zdjęć i oglądania filmów, ale w praktyce różnice nie są zbyt duże.

A jak wypada w tej dziedzinie Live? I tym razem nie ma się nad czym rozwodzić. Rozdzielczość, wymiary, paleta wyświetlanych kolorów i kąty widzenia są podobne do tego, co zapewniają inne smartfony w podobnej cenie, więc dostajemy dokładnie to, za co płacimy. W trakcie obcinania kosztów produkcji to właśnie matrycy dostaje się najmocniej, więc nie można liczyć na kontrast porównywalny ze smartfonową czołówką ani na perfekcyjne kąty widzenia (obraz bardzo szybko zielenieje i traci kontrast), ale w tym modelu jest ona na tyle przyzwoita, że da się przyjemnie korzystać z systemu i przeglądać multimedia.

Kąty widzenia
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, aby otworzyć zdjęcie)
ray mini pro Live

Akumulator

Smartfony Sony Ericsson już kilka razy pozytywnie nas zaskoczyły pod względem czasu działania, ale to, co zmierzyliśmy, testując te trzy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Wystarczy spojrzeć na poniższe wykresy:

Testy akumulatora
(Kliknij na nazwę testu w tabelce, aby otworzyć wykres)
Czas rozmowy 3G Czas surfowania przez Wi-Fi

Wyniki testów czasu rozmowy wyglądają dość standardowo, choć z jakiegoś powodu Xperia mini pro wypadła w nich dziwnie słabo. Spodziewaliśmy się wyniku zbliżonego do tego, który uzyskał Live (w końcu to ta sama platforma i pojemność akumulatora), dlatego powtórzyliśmy test, ale wynik był taki sam. Xperia ray zajęła drugie miejsce, ustępując jedynie Samsungowi Galaxy S II, który ma jednak sporo pojemniejszy akumulator. Wystarczy jednak przełączyć wykres i... My też nie wiemy do końca, co się stało. Test był powtarzany, bo początkowo myśleliśmy, że nastąpił jakiś błąd w konfiguracji albo skrypt testujący się pomylił... Przecież Live i Xperia mini pro mają akumulator o pojemności tylko 1200 mAh. To pokazuje potęgę optymalizacji. Nie wiemy, jakie czary odczynili programiści firmy ani kto podpisał cyrograf, ale widocznie ktoś tu perfekcyjnie zna platformę, na której są oparte te smartfony.

Praktyka potwierdza wyniki testów. Akumulator Xperii ray pozwala na bardzo dużo. Trzeba się naprawdę bardzo, ale to bardzo postarać, aby rozładować go w ciągu jednego dnia. Przeważnie po całodziennej synchronizacji poczty, korzystaniu w tym czasie z GPS-a, wielokrotnym użyciu przeglądarki internetowej, słuchaniu muzyki itp. – wieczorem wciąż był w nim spory zapas energii, a przy trochę mniej intensywnym użytkowaniu energii spokojnie starczało na jeszcze jeden taki dzień. Live i mini pro już tak nie zachwyciły pod tym względem, ale i tak ich czas działania może zawstydzić wiele dużo droższych smartfonów.

Rozmowy, łączność

Każdy z trzech nowych smartfonów został wyposażony we wszystko to, do czego przyzwyczaiły nas współczesne urządzenia tego typu. Nie zabrakło więc takich rzeczy, jak Wi-Fi, A-GPS oraz czujnik zbliżeniowy, który dba o to, aby ekran był wyłączony, gdy w czasie rozmowy telefon będzie przylegał do ucha. Poza tym w każdym z nich dodano... radio FM – moduł mocno zapomniany, ale nadal chętnie wykorzystywany przez niektórych. W żadnym nie natknęliśmy się na problemy z łącznością, np. gubieniem zasięgu, ani też z łapaniem sygnału GPS. Warto jednak na chwilę zatrzymać się przy jakości rozmów telefonicznych.

Xperia ray dostała w spadku po swoich większych kolegach mechanizm redukcji szumów otoczenia, który bardzo cenimy, bo dobrze wpływa na to, co słyszy rozmówca, gdy telefon działa w dość głośnym otoczeniu. Ogólną jakość rozmów oceniamy bardzo wysoko.

Xperia mini pro nie ma tego systemu, ale mimo to nie mieliśmy zbyt wielu powodów do narzekań: dźwięk płynący ze słuchawki jest wystarczająco głośny i czysty, aby nie było problemów ze zrozumieniem rozmówcy.

Niestety, nie zawsze można to powiedzieć o modelu Live. Dźwięk w słuchawce bywa lekko zniekształcony (szczególnie gdy ustawi się większą głośność połączeń), przez co w czasie niektórych rozmów mieliśmy problem ze zrozumieniem tego, co mówiła osoba po drugiej stronie linii.

5