artykuły

Test 14 ekranów domowych dla Androida

Homescreen, sweet homescreen

31
16 stycznia 2012, 06:00 Robert Multan

91 Pandahome Pro (Panda Home) (bezpłatny)

Istnieją ekrany proste, które spełniają wszystkie założenia androidowego interfejsu, ale nie dodają zbyt wiele od siebie, istnieją też takie, w których liczbę dodatkowych funkcji można uznać za w pełni zadowalającą. Czasem czegoś brakuje, ale generalnie większość użytkowników nie będzie narzekała na jakiekolwiek ubytki funkcjonalności. Jest też trzecia grupa, nafaszerowane dodatkowymi opcjami niczym amerykański indyk na Święto Dziękczynienia. I właśnie do niej należy Panda Home (pełna nazwa to 91 Pandahome Pro), zapewniający rozwiązania, o których nawet nie śniło się twórcom oryginalnych ekranów domowych na Androida.

Dock pozornie jest dość typowy. Na jego środku znajduje się umieszczony na stałe przycisk otwierający drawer, a po jego obu stronach – po dwa miejsca na umieszczenie dowolnych skrótów, które wystarczy tam przeciągnąć i upuścić. Przeciągając palcem w prawo i w lewo, uzyskuje się dostęp do dwóch dodatkowych docków. Różnica w stosunku do konkurencyjnych rozwiązań polega na tym, że nie można zmieniać ich zawartości. Zawsze są tam skróty do ustawień systemowych, takich jak zarządzanie zainstalowanymi aplikacjami, głośnością dzwonka czy jasnością podświetlenia.

Podczas gdy w innych programach do obsługi ekranu domowego lista aplikacji to tylko przewijana lista ikon na czarnym tle, w Panda Home na górze znajdują się cztery zakładki zmieniające sposób wyświetlania, a pod nimi – trzy opcje zmieniające metodę sortowania (według nazwy, liczby uruchomień oraz czasu zainstalowania). Standardowo lista jest przewijana w poziomie z podziałem na strony, ale w opcjach można znaleźć ustawienia kierunku. Co interesujące, mimo że strony z aplikacjami ułożone są wtedy w pionie, wskaźnik bieżącej strony pozostaje poziomy.

Listę można przeglądać podzieloną na kategorie, których nazwy i liczbę da się dowolnie zmieniać. Pozycje są wstępnie dzielone pomiędzy takie grupy jak: narzędzia systemowe, gry i rozrywka, zakupy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podzielić je według własnych potrzeb.

Ten ekran ma również pewną specyficzną właściwość. Otóż lista zainstalowanych narzędzi wczytywana jest przy pierwszym uruchomieniu, a później jedynie uaktualniana w razie potrzeby. Takie podejście pozwala szybciej zapełnić menu ikonami, ponieważ nie jest konieczne ładowanie listy zainstalowanych programów przy każdym uruchomieniu Panda Home i otwarciu menu. Problem w tym, że jeżeli na przykład pierwszy raz uruchomi się ekran z ustawieniem języka „polski”, a następnie ustawi się angielski, wszystkie nazwy aplikacji systemowych, które podlegają tłumaczeniu, pozostaną takie jak przed zmianą języka. W takiej sytuacji pomaga usunięcie przechowywanych przez Panda Home danych.

Funkcją dostępną jedynie w Panda Home jest możliwość włączenia do siedmiu dockbarów. Są to tak jakby dodatkowe paski docka, na których można umieszczać dodatkowe skróty. Da się ich włączyć maksymalnie sześć, po trzy na każdą boczną krawędź ekranu plus jedną na dole. Otwiera się je, przeciągając palcem po okrągłej ikonie ze strzałką, znajdującej się przy samym brzegu ekranu, a skróty wstawia się do nich metodą „przeciągnij i upuść”. W opcjach można znaleźć ustawienia ich szerokości, koloru i liczby.

Elementami pulpitu również zarządza się nietypowo. W konkurencyjnych interfejsach, gdy przypadkowo przytrzymaną palcem ikonkę umieści się nad zajętym obszarem powierzchni roboczej i uniesie palec, zostanie ona umieszczona w najbliższej wolnej przestrzeni. W Panda Home, jeśli użytkownik nie znajdzie wolnego miejsca na element czekający na przeniesienie, pozostanie on w trybie edycji, niejako w oczekiwaniu, aż dostanie własny kawałek pulpitu. 

Osobom przyzwyczajonym do tradycyjnego menu Androida, składającego się z przewijanej w pionie listy dostępnych opcji, po otwarciu konfiguracji może zakręcić się w głowie od atakujących ze wszystkich stron jaskrawych, wielokolorowych ikonek. Początkowo naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać, tym bardziej że liczba pozycji jest naprawdę ogromna. Można przykładowo zmienić kolor tła, rozmiar, a nawet czcionkę etykietki znajdującej się pod każdą ikonką. Jakby tego było mało, każdemu skrótowi na pulpicie można wymienić ikonkę na dowolną inną, a także ustawić globalnie rodzaj tła pod skrótami. Jednak część opcji jest bardzo nietypowa i aż trudno uwierzyć, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł, aby je udostępnić. Można przykładowo dodać efekt bąbelków gazu ulatniających się po przyłożeniu palca do powierzchni ekranu. 

Użytkownicy przyzwyczajeni do prostoty iOS mogą się najzwyczajniej pogubić w interfejsie Panda Home, zawierającym masę przeróżnych szufladek, półek, przełączników i średnio przydatnych funkcji, których część na szczęście można wyłączyć. Androidowców zaskoczyć może menu konfiguracyjne zrobione całkowicie na przekór systemowemu interfejsowi. Trzon pozostał w zasadzie niezmieniony i zgodny z androidowym standardem, ale liczba dodatków, funkcji i wajch do przełożenia może przytłoczyć nawet doświadczonych „dłubaczy”.

91 Pandahome Pro wygląda jak szwajcarski scyzoryk z przystawką do czesania kota przy funkcjonalności zbliżonej do noża kuchennego konkurencji. Chodzi o to, że tych wszystkich bajerów momentami jest po prostu za dużo i dla własnego dobra lepiej część z nich zawczasu powyłączać. Nie żeby coś było z nimi nie tak, ale jak to mawiają, co za dużo, to niezdrowo.

91 Pandahome Pro (Panda Home)
Zalety
  • Mnóstwo opcji konfiguracyjnych
  • Masa ciekawych funkcji (jeśliby dobrze poszukać, pewnie by się okazało, że parzy kawę)
  • Bezpłatny
Wady
  • Bardzo nietypowe i niezbyt funkcjonalne menu ustawień
Cena w dniu publikacji (z VAT):bezpłatny
Zobacz bieżące oferty:
Sephora.pl
159 zł
eMAG.pl
145 zł
* cena przybliżona, według aktualnego kursu euro

 

2