Gry i konsole
Artykuł
Kamil .qam Przybysz, Piątek, 23 września 2011, 10:30

Możliwości sieciowe

3DS komunikuje się ze światem za pomocą modułu Wi-Fi 802.11b/g. Zasięg sieci bezprzewodowej jest bardzo dobry, przebija nawet najbardziej zaawansowane smartfony, które akurat mieliśmy pod ręką. Niestety, Nintendo słabo wykorzystało ten atut, oferując w tej dziedzinie raczej skromne możliwości.

Przed wprowadzeniem urządzenia na rynek głośno było o funkcji StreetPass, pozwalającej na wymianę danych z innymi konsolami, które akurat znalazły się w zasięgu sieci, gdy np. użytkownik spaceruje z uśpionym trzydeesem. Awatary „poznanych” w ten sposób osób lądują w aplikacji Mii Plaza. Można w ten sposób zebrać całą drużynę, która pomoże w prostej grze pod tytułem StreetPass Quest. Niestety, nie zdołaliśmy przetestować tego mechanizmu, a powód był banalnie prosty: nie natknęliśmy się na żadnego innego posiadacza konsoli. Na szczęście osoby prowadzące skromne życie towarzysko-konsolowe mogą kupować postaci za monety. A te otrzymujemy za... chodzenie z trzydeesem. Urządzenie zlicza kroki i każde 100 wymienia na jeden drogocenny krążek. Zgromadzony w ten sposób bilon można wykorzystać również w grze Puzzle Swap (część Mii Plaza) oraz innych produkcjach. Niestety, na tym kończą się możliwości płacenia tą walutą.

Nintendo po macoszemu potraktowało obecne zamiłowanie internautów do sieci społecznościowych. Firma dotąd nie stworzyła żadnego systemu odpowiadającego temu, czym Microsoft (Xbox Live) oraz Sony (PlayStation Network) chwalą się już od dawna. Największym osiągnięciem Japończyków jest wprowadzenie jednego „friend-code'u” dla konsoli. Dla przypomnienia, wcześniej taki kod, pozwalający grać ze znajomymi, był generowany oddzielnie dla każdej gry. Oprócz skromnej listy przyjaciół 3DS nie zapewnia żadnej integracji z popularnymi sieciami społecznościowymi, przez co sprawia wrażenie urządzenia z 2008 roku.

Nie spodobał się nam również eShop. W dobie triumfów dystrybucji cyfrowej Nintendo przygotowało internetowy sklep, który nie dorasta do pięt konkurencji. Po pierwsze, aplikacja ma bardzo nieintuicyjny interfejs: trudno za jej pomocą znaleźć wybraną pozycję. Po drugie, po przebrnięciu przez kilka niewygodnych menu okazuje się, że asortyment eShopu jest bardzo mały. Kilkanaście gier z Virtual Console, DSiWare oraz przeznaczonych na 3DS-a to zdecydowanie za mało. Minęło już kilka miesięcy od czasu, gdy konsola pojawiła się w sklepach, a jej cyfrowy sklep dalej świeci pustkami. W dodatku te tytuły, które są dostępne, straszą horrendalnymi cenami. 16 zł za Pac-Mana z GameBoya lub 24 zł za Zeldę z GameBoya Color to zdecydowanie za dużo.

Niewiele dobrego możemy napisać o przeglądarce internetowej wbudowanej w urządzenie. Jest to kolejna aplikacja, która zabiera nas na nieprzyjemną wycieczkę w przeszłość. Oprogramowanie straszy wolnym działaniem i interfejsem, który przypomina zabawki edukacyjne produkowane przez Fisher Price. W erze szybkich smartfonów opartych na iOS, Androida i WP7 korzystanie z ekranu oporowego bez obsługi wielodotyku wydaje się archaiczne. Witryny wyświetlają się na obu ekranach i można je pomiędzy nimi „przesuwać”, jednak niezbędne jest ciągłe korzystanie z rysika. Należy też zapomnieć o efekcie 3D w przypadku górnego ekranu. Ogólnie rzecz biorąc, także tę kwestię Nintendo potraktowało po macoszemu. Przeglądarka może posłużyć do odwiedzenia kilku stron, ale dla każdego posiadacza dotykowego telefonu, nawet z niskiej półki, będzie to droga przez mękę i niepotrzebna strata czasu.

 

Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane