Podsumowanie
Odtwarzacz HDI Dune HD Lite 53D to dosyć atrakcyjna propozycja dla tych, którzy szukają ciekawie wyglądającego, cichego, energooszczędnego i wygodnego urządzenia do oglądania multimediów. Jego cena nie jest wygórowana, a niezgorsze wyniki testów i brak problemów z obsługą sprawiają, że może przypaść do gustu całkiem wielu osobom. Uwidocznione w artykule zalety urządzenia wynikają m.in. z zastosowania układu Sigma Designs 8653, nie zaś jednego z najbardziej popularnych układów marki Realtek. Ponadto sprzęt jest wyposażony w 256 MB RAM-u i 128 MB pamięci Flash.
Niestety, nie możemy powiedzieć, żeby nas zachwycił. Właściwie nie przynosi żadnych rewolucyjnych ani zaskakujących funkcji. Brakowało nam w nim przede wszystkim biblioteki multimediów i obsługi serwisów internetowych, jak choćby YouTube. Naszym zdaniem wzbudziłby większe zainteresowanie, gdyby programiści skoncentrowali się na wzbogaceniu jego zestawu funkcji, a nie tworzeniu dodatkowych ekranów do wprowadzania drobnych ustawień interfejsu. Oczywiście, możliwość tak dokładnej regulacji należy pochwalić, ale nie spodziewamy się, by użytkownicy interesowali się takimi szczegółami. Osoby, które czują potrzebę „pomajsterkowania”, np. chciałyby dostosować sposób ponownego otwierania wcześniej odtwarzanych plików, wybrać rodzaj kodowania i języki poszczególnych plików albo tło interfejsu, raczej nie szukają gotowych odtwarzaczy multimedialnych, tylko starają się dostosować komputer PC lub laptop, tak by zapewniał wszystkie potrzebne im funkcje. Być może jednak producent chciał dotrzeć właśnie do takich osób i stąd aż tak rozbudowane opcje.
HDI Dune HD Lite 53D to w miarę dobry odtwarzacz, nawet pomimo pewnych niedoróbek, takich jak braki w tłumaczeniu, które da się zauważyć na zaprezentowanych zrzutach ekranu. Wbudowany interfejs Wi-Fi, bezgłośne działanie, wygodny pilot, brak dysku twardego i nieco inny niż w przypadku większości odtwarzaczy multimedialnych interfejs pozwala nam porównać go do modelu LG DP1W, który jednak kosztował nieco mniej. Obecnie można go dostać już za około 400 zł, co oznacza, że w praktyce Dune HD Lite jest mniej więcej półtora raza droższy. Otrzymujemy jednak urządzenie w znacznie porządniejszej, metalowej obudowie i chyba nieco bardziej rozbudowane, które na dodatek można doposażyć w wewnętrzny dysk. Szkoda tylko, że nie udało nam się odebrać żadnego kanału telewizyjnego za pomocą tunera, który także dostaliśmy do przetestowania.
Czy warto kupić HDI Dune HD Lite 53D? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, biorąc pod uwagę nie tylko funkcje, ale i własny gust.

- Sprawne, bezproblemowe działanie
- Świetny pilot
- Bezgłośny
- Wbudowany interfejs Wi-Fi
- Solidna obudowa
- Możliwość instalacji wewnętrznego dysku twardego
- Atrakcyjny wygląd
- Obsługa zewnętrznego tunera DTV na USB
- Brak obsługi popularnych serwisów internetowych
- Nieco droższy od porównywalnych konkurencyjnych produktów
- Niepełne spolszczenie interfejsu

Poza takimi drobiazgami jak energooszczędność, cisza, wygoda obsługi, czas potrzebny na odpalenie urządzonka i cena, to rzeczywiście nie ma.
To jest odtwarzacz multimedialny, a nie HTPC. Jeżdżenie myszką po kanapie jest wygodniejsze do odpalania filmu niż pilot? :O Rzeczywiście dość osobliwe masz podejscie
Jasne, szczególnie w tej cenie i z systemem operacyjnym.
Ten pobiera 3 razy mniej i to pod maksymalnym obciążeniem.
Ja nie pamiętam też żadnego porządnego, pasywnego (sic!) i w podobnych rozmiarach HTPC na Brazosie wraz z systemem, peryfieriami itp, który kosztowałby 2 stówki... ani takiego, który kosztowałby 700 zł... ani takiego, który kosztowałby 1200 zł.
Sandy bridge też bierze ok 30W przy odtwarzaniu materiału HD, a wydajnośc takiego intelowego HTPC nie rózni się od wydajności desktopa. Ale wiadomo, kosztuje takie coś więcej niż brazos czy recenzowany odtwarzacz. Ale dla każdego coś miłego, jeden chce składać samemu HTPC a inny woli pójść na łatwiznę albo po prostu nie chce nic więcej ponad odtwarzanie filmów i kupuje odtwarzacz. Nie ma co nikogo na siłę przekonywać co lepsze.
Można odmieniać albo nie, byle konsekwentnie, czyli jeśli radia, to raczej także radiów.
http://so.pwn.pl/lista.php?co=radio
Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN-u określa formę radiów jako rzadko spotykaną, ale w pozostałych przypadkach jako rzadszy określa właśnie wariant nieodmienny. Przy czym w kontekście: Iść do radia wariant do radio określa jako błędny (właściwie to zastanawiam się dlaczego, skoro powiemy Pracować w radiu albo w radio). Owszem, wątpliwości może wzbudzać uwaga zwykle blm przy znaczeniu 'rozgłośnia', ale zwykle to zwykle: oznacza to jedynie, że okazji do użycia takiej formy nie ma wiele. Właściwie to nawet blm zdaniem autorów tych słowników w istocie oznacza 'zwykle bez liczby mnogiej' (przykładem architektury procesorów).
Brazos mam na myśli też stress, i to taki 'syntetyczny'. Nie pamiętam ile w idle watomierz pokazywał, ale zdaje się że było to kilkanaście W. Także sorry, jeśli mówimy o takich oszczędnościach prądu, to rozumiem że - w ramach ekologii, a jakże - pracujesz na 19-calowym LEDziaku z jasnością na minimum?
Ja po prostu uwielbiam 'wszystkomożność' - a w jakimś gotowym sprzęcie tego nie obsługuje, tamto nie działa, tego nie można...panie, a idź pan.
Też wolałbym sam złożyć małego komputerka, który byłby bezgłośny.