artykuły

Xigmatek Gigas – krótki test olbrzyma pełnego gracji

Spora kostka do grania

30
7 kwietnia 2012, 20:06 Kacper Szymczak

Pojemny wewnątrz

Klikaj numerki, żeby obejrzeć pozostałe rzuty

 

Zazwyczaj w obudowach SFF lub typu wieżowego producent umożliwia zdjęcie przynajmniej dwóch bocznych ścian, co ułatwia montaż podzespołów i dostęp do wnętrza. W związku z tym, że w Gigasie zastosowano jedną dużą blachę zamiast trzech mniejszych, do środka można dostać się tylko od góry. Klapa przykręcona jest zwykłymi śrubkami z plastikowymi podkładkami chroniącymi aluminium przed porysowaniem. Bardzo szkoda, że zabrakło tzw. szybkośrubek. Za to bardzo dobrze, że wsporniki pod zdejmowanym panelem są wyłożone gumą, co sprawia, że ściana nie rysuje się od wewnątrz ani – niedokręcona – nie wpada w rezonans.

Nie każdy od razu zwróci uwagę na to, że wszystkie krawędzie w Gigasie zostały oszlifowane i wygładzone, a w przypadku koszyków – wygięte do wewnątrz. Szukaliśmy naprawdę długo i dociekliwe, ale nie udało nam się znaleźć niczego, czym dałoby się skaleczyć. Duży plus dla Xigmateka, bo po zamontowaniu wszystkich podzespołów we wnętrzu Gigasa da się operować tylko po omacku, a wtedy zawadzić o elementy konstrukcji nietrudno.

Sam montaż podzespołów nie jest bowiem rzeczą łatwą, a w dużym stopniu przypomina – jak to określił jeden z wortali – operację chirurgiczną. Trudno się z tym nie zgodzić. Osoba zatapiająca ręce we wnętrzu Gigasa rzeczywiście z boku przypomina wtedy chirurga w trakcie skomplikowanego zabiegu.

Klikaj numerki, żeby zobaczyć etapy demontażu

 

By móc zainstalować płytę główną, dla której przeznaczono podłogę obudowy, trzeba zdjąć wszystkie komponenty znajdujące się wyżej: koszyki na dyski oraz szynę biegnącą przez środek. Schładzacze najlepiej zamontować przed włożeniem płyty do środka, ponieważ w Gigasie nie ma możliwości przytrzymania czegoś od spodu, w przeciwieństwie do większości współczesnych „wież”, w których pod platformą znajduje się otwór i które pozwalają zdjąć boczną ścianę za nią. Za to ogromną zaletą jest ilość miejsca na radiator (do 160 mm wysokości!) oraz na karty graficzne: swobodnie zmieszczą się nawet dwie, nawet takie o długości dochodzącej do 320 mm. W tej klasie obudów jest to rzecz bardzo rzadka, ale trzeba przy tym zaznaczyć, że tu cudów nie ma i cała konstrukcja nie jest tak mała, jak mogłoby się wydawać na zdjęciach.

 

Koszyki na dyski twarde są dwa. Łącznie pomieszczą do sześciu nośników 3,5 cala, a do tego na jednej z ich zewnętrznych ścianek można zamontować po jednym nośniku 2,5 cala, np. SSD. W zestawie są podkładki antywibracyjne, od razu włożone w otwory koszyka. W trakcie montażu należy je ściągnąć, przełożyć przez nie śrubkę i dokręcić. Działają naprawdę nieźle, o ile dysk nie jest zbyt rozedrgany.

Na marginesie: jeden z koszyków, ten bezpośrednio pod napędem optycznym, kusi położeniem w pobliżu przedniej ściany obudowy. Niemal woła, by zrobić z niego przynajmniej jedną zewnętrzną zatokę 3,5 cala. Dla tych, którym mało portów USB na froncie – jak znalazł, a nie trzeba byłoby się martwić utratą jednej z tych większych zatok 5,25 cala.

Zasilacz montowany jest w górnym rogu obudowy, w pozycji bocznej, z wentylatorem skierowanym w stronę otworu. Choć niektórym może tu brakować gumowych podkładek, takie konstrukcje zazwyczaj są na tyle masywne, że trudno byłoby wprowadzić je w znaczące drgania stosunkowo lekkiemu przecież wentylatorowi, jedynej ruchomej części.

Sporym minusem są możliwości porządkowania kabli. Owszem, w zestawie z obudową otrzymujemy kilka pasków zaciskowych, ale od produktu tej klasy można wymagać więcej. Przykładowo wszystkie przewody idące z panelu wejścia-wyjścia do płyty głównej można by umieścić w jednym czarnym rękawie. Zmniejszyłoby to ich objętość oraz wyglądało znacznie ładniej. Trzeba też pamiętać, że w środku mieści się niemal standardowych rozmiarów komputer i do wszystkiego trzeba podłączyć kabelki. Poprowadzenie przewodów pod płytą główną pewnie nie miałoby większego sensu, zwłaszcza że zasilacz jest umieszczony bezpośrednio nad płaszczyzną laminatu, ale niewątpliwie przydałyby się przynajmniej dwa miejsca, w których dałoby się te wiązki, niekiedy przecież dość grube i sztywne, upchnąć i powiązać. 

Niektórym może brakować otworów na węże instalacji wodnej, ale raczej tylko tym, którzy mają chłodnice niemieszczące się w obudowach. Ten olbrzym zapewnia naprawdę dużo miejsca w swoim wnętrzu, a do tego zawsze można wyjąć dolny koszyk na dyski twarde. Wtedy przestrzeni jest co niemiara!

2