Oprogramowanie
Artykuł
Robert Multan, Środa, 5 października 2011, 18:00
Linux nie nadaje się dla graczy – z tym trudno polemizować. Mała liczba użytkowników systemu sprawia, że jedynie marginalny odsetek gier jest przystosowywany do uruchamiania w tym środowisku. Nie znaczy to jednak, że korzystając z Linuksa, można całkowicie zapomnieć o tej formie rozrywki. „Pingwinowych” pozycji jest całkiem sporo i choć w dzisiejszych czasach większość nie zdoła zachwycić nawet najbardziej wygłodniałych miłośników łamania klawiatury, część z nich potrafi zapewnić sporo frajdy i wyrwać z życiorysu wiele godzin.

Gry na Linuksa – co, jak i dlaczego?

Z Linuksa korzysta wielu ludzi: inżynierowie dla jego elastyczności, programiści ze względu na dostęp do wygodnych narzędzi, użytkownicy domowi poszukujący darmowego systemu spełniającego ich potrzeby. Wśród tych osób raczej nie ma zapalonych graczy (i ze względu na ich zdrowie psychiczne raczej powinno tak zostać). 

Często mówi się, że na Linuksa nie ma gier. W tej tezie, chociaż nie do końca słusznej, jest znacznie więcej prawdy niż kłamstwa. Nie czarujmy się: odsetek gier przystosowanych przez twórców do uruchamiania w tym środowisku nie przekracza nawet jednego procenta. Wśród producentów dbających o graczy wiernych „pingwinowi” od samego początku przoduje studio id Software, którego gry w większości (wszystkie części Quake'a, Return to Castle Wolfenstein, Enemy Territory, Doom 3) są dostępne jednocześnie w wersji dla Windows i Linuksa. Przez pewien czas to samo można było powiedzieć o Epic Games i serii Unreal Tournament, ale po dwuletniej, zakończonej niepowodzeniem próbie „przeportowania” Unreal Tournament 3 przyszłość serii w oczach linuksiarzy nie wygląda różowo. 

W wersji linuksowej dostępnych jest kilkadziesiąt „dużych” tytułów, które pierwotnie zostały stworzone dla Windows. Problem w tym, że z reguły mija dużo czasu, zanim stają się dostępne dla użytkowników Linuksa, a wtedy – delikatnie rzecz ujmując – już nie budzą szczególnych emocji. Enemy Territory: Quake Wars zajęło to kilka tygodni, Return to Castle Wolfenstein – kilka miesięcy, Prey – dwa lata, a Jagged Alliance 2 – osiem.

Spragniony gier „pingwiniarz” ma w zasadzie cztery opcje do wyboru. Każda z nich ma swoje wady i zalety, a żadna z nich nie zadowoli wszystkich:

  • Ograniczyć się do pozycji uruchamianych bezpośrednio w środowisku Linuksa. To najbardziej bezproblemowe rozwiązanie, ale liczba takich gier jest bardzo ograniczona, a ich jakość bywa bardzo różna. U osób przyzwyczajonych do jakości windowsowych bądź konsolowych (a szczególnie ich oprawy graficznej) rzut oka na większość produkcji wywoła jedynie uśmieszek politowania.
  • Spróbować uruchomić ulubioną grę w środowisku Wine (implementacji interfejsu programistycznego Windows w systemach uniksowych), ale efekt bywa trudny do przewidzenia. Przy odrobinie szczęście grę uda się bez problemów zainstalować i uruchomić, ale wydajność prawie na pewno będzie gorsza niż w naturalnym środowisku. Chociaż Wine nie jest emulatorem, to tłumaczenie wywołań windowsowych na Linuksa (w szczególności tłumaczenie Direct3D na OpenGL) w zasadzie zawsze wiąże się z pewnym „narzutem”.
  • Skorzystać z maszyny wirtualnej (na przykład darmowej Oracle VM VirtualBox) z zainstalowanym wewnątrz niej systemem Windows. To opcja wygodna dla tych, którzy nie chcą rozstawać się ze swoim ulubionym systemem, a jednocześnie z jakiegoś powodu nie mogą skorzystać z Wine. Rozwiązanie eliminuje problemy z kompatybilnością w przypadku starszych produkcji, powstałych przed erą akceleratorów graficznych. Z nowszymi już nie jest tak różowo: wirtualne sterowniki karty graficznej nie tylko zapewniają niewielką wydajność, ale też mogą powodować problemy z kompatybilnością. Naturalnym minusem jest również to, że trzeba mieć licencję na system Microsoft Windows oraz sporo wolnej przestrzeni na dysku (choć przy obecnych cenach terabajtowych dysków jest to niewielki problem).
  • Zainstalować Windows obok Linuksa. To eliminuje wszystkie wcześniejsze niedogodności. Nie ma żadnych problemów z kompatybilnością, wydajność zawsze jest najlepsza. Minusem dla niektórych użytkowników może być konieczność opuszczenia środowiska Linuksa (jeśli przykładowo hostują na nim domowy serwer WWW, poczty itp.), koszt licencji i wymagania co do wolnej przestrzeni na dysku.

Różne są także metody dystrybucji gier. Odwiedzając tradycyjne sklepy z grami, będziecie mieli szczęście, jeżeli wśród setek różnych tytułów znajdziecie choć dwa działające pod Linuksem. A jeśli nawet coś się znajdzie, to instalator najpewniej będzie trzeba samodzielnie pobrać. Dlaczego? Dużo gier jest „portowanych” po długim czasie od pojawienia się wersji dla Windows; skupienie się na jednej platformie potrafi wydatnie skrócić czas pomiędzy rozpoczęciem prac a osiągnięciem statusu „gold”, który oznacza gotowość do tłoczenia nośników. Dzięki wykorzystaniu wspólnego nośnika gracz przywiązany do Linuksa płaci za grę tyle samo co użytkownik Windows, bo instalator można pobrać całkowicie za darmo. Czasem zapewnia go producent gry (przykładem Doom 3, Enemy Territory, Quake Wars, Neverwinter Nights, Unreal Tournament 2003/2004), czasem zewnętrzna firma (choćby Loki Software, która stoi za Heroes of Might and Magic 3, Heavy Gear 2 i Soldier of Fortune), a czasem – po „otwarciu” kodu gry – społeczność (przykładem Freespace 2 i Jagged Alliance 2).

W większości przypadków jedyną formą ich rozprowadzania jest internet. Gry dostępne bez opłat najczęściej można znaleźć w repozytoriach większości dystrybucji, ewentualnie na stronie internetowej ich producenta. Tam też należy zwykle szukać płatnych produkcji. Zwykle, bo część z nich można przykładowo kupić, korzystając z Software Center, wbudowanego w Ubuntu, najpopularniejszą dystrybucję biurkową.

Dyskusyjną kwestią jest również jakość. Gracze przyzwyczajeni do takich tytułów, jak: Crysis, Metro 2033, Dirt3, przeglądając zrzuty ekranowe z przetestowanych gier, prawdopodobnie poczują się, jakby cofnęli się w czasie o dekadę. Faktycznie – próżno szukać przeznaczonych na Linuksa gier, których głównym atutem jest oprawa graficzna. Zamiast tego twórcy najczęściej kładą nacisk na oryginalność czy grywalność, choć nie wszystkim będzie chciało się przebić przez szary płaszcz powierzchowności i przyjrzeć się bliżej temu, co gra ma do zaoferowania. 

W tym artykule staraliśmy się przedstawić przekrój gier dostępnych na Linuksa. Dobierając przykłady, postawiliśmy na gry nowsze, ewentualnie starsze, ale wciąż aktywnie rozwijane, oraz na różnorodność: są produkcje płatne i dostępne całkowicie za darmo, a w tej drugiej kategorii znalazły się pozycje zarówno o otwartym kodzie, jak i zamkniętym. Staraliśmy się również uwzględnić mniej znane bądź te, o których niewielu wie, że można je uruchomić w Linuksie. Znalazło się również miejsce na gry, o których słyszał każdy szanujący się linuksiarz. Krótko mówiąc: dla każdego coś miłego.

Ocena artykułu:
Ocen: 7
Zaloguj się, by móc oceniać
Telvas (2011.10.05, 18:06)
Ocena: 9

0%
Nie czarujmy się, ale Linux nie jest platformą dobrą dla zapalonego gracza. Linux do wielu rzeczy nadaje się zdecydowanie lepiej niż Windows, ale na pewno nie do nowoczesnych gier.

Aaa, sory, zapomniałem o Minecrafcie! :D
bagienny (2011.10.05, 18:16)
Ocena: 21

0%
Nie oszukujmy się - nadawać się nadaje, ale jest dla twórców kompletnie nieopłacalny.
bic44 (2011.10.05, 18:19)
Ocena: 5

0%
0 AD wygląda smakowicie, kiedyś zagrywałem się w tego typu produkcje,

teraz jednak wolę modyfikacje serii total war.

Reszta z przedstawionych pozycji mnie nie zainteresowała, tak więc ogólnie chyba raczej bez rewelacji.
barylka1986 (2011.10.05, 18:19)
Ocena: 2

0%
Telvas (2011.10.05, 18:20)
Ocena: 4

0%
bagienny @ 2011.10.05 18:16  Post: 508149
Nie oszukujmy się - nadawać się nadaje, ale jest dla twórców kompletnie nieopłacalny.

Technicznie oczywiście, że się nadaje. Ale w praktyce żadne nowości na niego nie wychodzą. Wszyscy wiemy o UT 98/2004 czy OpenTTD. No i o Minecrafcie ;p Ale na tym się świat gier nie kończy. Pograłbym np. w nowego Deus Exa, albo w Skyrima jak wyjdzie. Ale niestety muszę do tego restartować kompa i odpalać Windowsa.

Gdyby nie gry, to mógłbym Windowsa tygodniami nie odpalać. Uwielbiam Linuksa (Debiana konkretnie) i najchętniej bym go cały czas używał - no ale czasem człowiek ma ochotę w coś zagrać ;)
szmon (2011.10.05, 18:28)
Ocena: 4

0%
Dzięki za ten artykuł! pclab ftw! Do listy dorzucilbym jeszcze dosc znane strzelanki (nexuiz / tremulous) i gre 'wyscigowa' supertuxkart i mamy calkiem przyjemna liste. Z dosc znanych i lubianych gier wartych polecenia jest jeszcze neverball no i na http://www.lgdb.org/ zawsze mozna znalezc cos ciekawego (--:
michal13225 (2011.10.05, 18:42)
Ocena: -1

0%
A przecież niby Call of Duty (bodajże druga część), wspierała linuksa, to samo z Half-Life/Counter-Strike, jest sporo gier które natywnie wspierają linuksa :)
*Konto usunięte* (2011.10.05, 18:57)
Ocena: 0
zlaoze sie ze gdyby valve sie zainteresowalo i wypuscilo steama w wersji na linuksa (+porty swoich gier na linuksa), to od razu wszystko by ruszylo.
pare lat temu byly plotki, ze bedzie steam na linuksa, ale cos ucichlo, a szkoda.
niby ma byc desura, ale nie spodziewam sie po niej zbyt wiele.

gdyby byla jakas sensowana platforma typu steam pod linuksa, to juz dawno wywalilbym windowsa w 3 dupy. Nawet jesliby nie bylo takiego wyboru gier jak pod windows.
revcorey (2011.10.05, 19:02)
Ocena: 3

0%
A gdzie Spring,Warzone,mobwars,simutrans itd. Symulator lotu i to dość zaawansowany też jest. Ale prawdą jest że i tak większość userów linuksa co najwyżej gra sporadycznie. Moim zdaniem art mógłby być na zupełnie inny temat, ja wiem do kogo jest skierowany pclab ale to o grach wiadomo od dawna.

Co do wine nie koniecznie musi być spadek wydajności a nawet wręcz przeciwnie.
http://appdb.winehq.org/
niestety niektóre rezultaty są stare.
bagienny (2011.10.05, 19:08)
Ocena: 3

0%
revcorey @ 2011.10.05 19:02  Post: 508166
A gdzie Spring,Warzone,mobwars,simutrans itd. Symulator lotu i to dość zaawansowany też jest.
Tak można wymieniać w nieskończoność, pytając dlaczego nie ma tego, albo tamtego.
Co do wine nie koniecznie musi być spadek wydajności a nawet wręcz przeciwnie.
http://appdb.winehq.org/ niestety niektóre rezultaty są stare.
Lepiej zakładać, że wydajność będzie niższa - większe prawdopodobieństwo, że to będzie prawda. Generalnie ilość aplikacji w których wydajność jest niższa jest długa. Tych, które lepiej działają pod Wine - króciutka.
Zaloguj się, by móc komentować
Facebook
Ostatnio komentowane