Podsumowanie
Mio Spirit 687 to urządzenie dziwne. Z jednej strony uznana marka, duży wyświetlacz, bogaty zestaw map oraz sporo funkcji dodatkowych. Jednak na każdym z tych pól można by się do czegoś przyczepić. Denerwują m.in. wyblakły ekran o niskiej czułości i nie najlepszy głos lektora, którego w dodatku nie można zmienić na inny. W samym module nawigacji brakuje funkcji wyświetlania konturów budynków oraz ich numerów. Zawodzi też tryb pieszy, który dodano chyba na siłę, bo nie różni się w zasadzie niczym od samochodowego.
Nie oznacza to, że 687 całkowicie rozczarowuje. Za 799 zł otrzymuje się urządzenie z mapami aż 44 krajów Europy oraz dwuletnimi bezpłatnymi aktualizacjami, które spełni wymagania mniej zaawansowanych kierowców. Nie dostrzegą oni bowiem braków, jakie znajdą bardziej świadomi użytkownicy.
Czasy, gdy nawigacja GPS była dobrem luksusowym, dawno odeszły w niepamięć. Na najtańsze i wcale nie najgorsze modele może pozwolić sobie właściwie każdy. A Mio Spirit 687 nie jest wart niespełna 800 zł, bo za tę kwotę można albo kupić urządzenie z większym ekranem, albo zaoszczędzić sporo gotówki i wybrać coś tańszego o zbliżonej funkcjonalności, jak choćby Mio Spirit 487, który różni się tylko o cal mniejszym ekranem, za to kosztuje 250 zł mniej.

- Atrakcyjny wygląd
- Bogaty zestaw dołączonych map...
- ... oraz ich bezpłatna aktualizacja przez dwa lata
- Mapy 2D i 3D
- Bogata baza POI
- Przewodniki po miastach
- Odtwarzanie filmów i muzyki
- „Wyblakły” i mało czuły ekran o niskiej rozdzielczości
- Nieprzemyślane umiejscowienie suwaka resetowania
- Niewyświetlanie na mapie konturów i numerów budynków
- Lektor przypominający syntezator mowy, w dodatku tylko jeden dostępny głos
- Brak kabla USB w zestawie
- Jak na możliwości – zbyt drogi

Co racja to racja. Od kiedy bawię się smartfonami to normalna nawigacja poszła w odstawkę. Po prostu mam to samo i wiele więcej na telefonie. A ostatnimi czasy nawet moduły nawigacji w komórkach są podobne jakościowo do takiego Mio, a może nawet i lepsze (dużo szybciej łapią sygnał).
Jeśli ktoś nie używa nawigacji zawodowo, to telefon w 100% wystarczy.
Jeżdżę czasami paskiem ojca z navi RNS 510 i bardzo dobrze się sprawuje. I w aucie jakoś tak schludniej bez gps-a przymocowanego do szyby
Bo to w zasadzie ich jedyny jedyny plus.
A jakim autem jeździsz? Moje doświadczenia są jak najgorsze, jeśli chodzi o nawigacje samochodowe. Płaci się jak za zboże za słabo dopracowane, kiepsko działające nawigacje. Zamiast tej wbudowanej wolę wybrać zewnętrzną za 500 zł. Oszczędzić można niekiedy kilka kafelków, a jest spore prawdopodobieństwo, że będzie lepsza.
Jeżdżę czasami paskiem ojca z navi RNS 510 i bardzo dobrze się sprawuje. I w aucie jakoś tak schludniej bez gps-a przymocowanego do szyby
A jakim autem jeździsz? Moje doświadczenia są jak najgorsze, jeśli chodzi o nawigacje samochodowe. Płaci się jak za zboże za słabo dopracowane, kiepsko działające nawigacje. Zamiast tej wbudowanej wolę wybrać zewnętrzną za 500 zł. Oszczędzić można niekiedy kilka kafelków, a jest spore prawdopodobieństwo, że będzie lepsza.
Dodatkowo dość łatwo zmienia się w nich oprogramowanie. Jeśli kupi się navi zewnętrzną, która ma Windowsa Ce to można wgrywać co się chce.
A jakim autem jeździsz? Moje doświadczenia są jak najgorsze, jeśli chodzi o nawigacje samochodowe. Płaci się jak za zboże za słabo dopracowane, kiepsko działające nawigacje. Zamiast tej wbudowanej wolę wybrać zewnętrzną za 500 zł. Oszczędzić można niekiedy kilka kafelków, a jest spore prawdopodobieństwo, że będzie lepsza.
Inho dobry smartfon i nie muszę mieć navi w aucie.
Kiedy test wypalarek blu ray, dyskow?