Spis treści
Powrót na Ehb
Mamy sentyment do serii Dungeon Siege. Jest tak nie bez powodu. Dziewięć lat temu pierwsza gra opowiadająca o problemach królestwa Ehb wyglądała naprawdę dobrze, a grywalnością przyćmiewała większość ówczesnych rywali. Pamiętamy doskonale gigantyczne, jak na „tamte” czasy, wymagania sprzętowe oraz w pełni trójwymiarową grafikę, która wyprzedzała o całe lata świetlne tę znaną z Diablo 2 (3... 2... 1... i rzucili się zwolennicy tejże na recenzenta). Nie zawiodła nas także druga część serii. Świetnym pomysłem była możliwość ukończenia przygody tą samą postacią dowolną liczbę razy, co znacznie wydłużało czas gry, zwłaszcza w sieci.
Jak tylko dowiedzieliśmy się, że pałeczka została przekazana studiu Obsidian Entertainment, wiedzieliśmy, że może to wyjść kolejnej grze cyklu na zdrowie. Ci ludzie znają się na rzeczy i już kilka razy pozytywnie nas zaskoczyli, chociaż zdarzały im się też gnioty. Od 2008 roku wyczekiwaliśmy jak na szpilkach, aż coś się ruszy, pełni nadziei, że tytuł jednak sprosta naszym oczekiwaniom.
Akcja trzeciej części Dungeon Siege dzieje się w 150 lat po wydarzeniach z pierwszej gry serii i jak nietrudno się domyślić, po raz kolejny przenosi nas do królestwa Ehb. Fabuła skupia się na pozostałych przy życiu żołnierzach Dziesiątego Legionu. Owa frakcja przez wiele lat broniła krainy podczas Wojny Legionów. Gdy konflikt wygasł i zażegnano niebezpieczeństwo, jej pozycja była w dalszym ciągu bardzo mocna, dorównywała koronie królewskiej. Mimo że ta militarna organizacja nie była żądna władzy, zaczęto ją jako taką postrzegać, a szalę przechyliła śmierć głównego monarchy imperium, za co winą obarczono właśnie ją. Po upadku sławnego legionu pojawiła się niejaka Jeyne Kassender – młoda dziewczyna, która zlikwidowała jego niedobitki. Jedynie garstka uniknęła zagłady. Kassender wyciągnęła rękę po władzę nad większością królestwa i kościołem. Jednakże wizja jednego człowieka, znanego jako czcigodny Odo, postaci kluczowej w szeregach upadłego legionu, może odbudować reputację frakcji i scalić to, co zostało rozbite. Starzec wezwał wszystkich ocalałych żołnierzy – i tu do akcji wkracza gracz. W końcu świat Ehb sam się nie uratuje...



Polecam uTorrenta, ale nie zmienia to faktu, że nie warto go odpalać dla tej gry, tak samo jak nie było warto dla wiedźmina 2 i crysisa 2.
Wygląda trochę nieciekawie. Grałem jednak tylko w jedynkę, i nie przypominam sobie, żeby była skomplikowana. Czy to możliwe, żeby coś więcej uprościli?
Tym bardziej, że Violatorze zajmujesz się też recenzjami sprzętu grającego.
Co mam na myśli?
Filozoficzne rozważania na temat przetwarzania dźwięku w grach na PC czyli dlaczego idzie się załamać.