Podsumowanie
Testowane urządzenie ma znacznie więcej funkcji niż typowy czytnik książek elektronicznych, dlatego może przypaść do gustu wszystkim tym, którzy nie lubią mieć oddzielnych urządzeń do różnych zastosowań.
Niestety, różnica pomiędzy ekranem LCD a elektronicznym papierem jest naprawdę bardzo duża. Trochę czasu z larkiem w ręku zniechęca do dalszego czytania książek. Fabuła mniej wciąga, bo wzrok się męczy nieporównanie szybciej. Ponadto zaledwie trzy stopnie powiększenia tekstu w PDF-ach sprawiają, że dla osób starszych w wielu przypadkach będzie on wciąż zbyt mały.
Pomimo multimedialnych funkcji Freebook raczej nie spodoba się miłośnikom gadżetów i nowoczesności, bo wygląda tak, że trudno się nim chwalić wśród znajomych. Ponadto rozdzielczość ekranu i niewielkie kąty widzenia sprawiają, że robi wrażenie sprzętu sprzed kilku lat.
Mimo to na Larku całkiem dobrze ogląda się filmy – np. w podróży. Dla nas jest on alternatywą dla przenośnych odtwarzaczy DVD, z których wiele można znaleźć w podobnym zakresie cenowym. Może być dobrym wyborem dla osób, które dysponują niewielkim budżetem, a chciałyby mieć przenośne urządzenie do oglądania filmów i okazjonalnego czytania książek, ewentualnie pokazywania zdjęć znajomym. Pozostałe funkcje, takie jak: kalendarz (ze względu na małą funkcjonalność), radio i odtwarzacz muzyki (ze względu na rozmiary sprzętu), można uznać tylko za dodatki, które nie będą decydowały o zakupie.
Oczywiście, wrażenia z oglądania wideo będą znacznie gorsze niż w przypadku porządnego tabletu za przynajmniej 1200 zł, ale trzeba pamiętać, że Freebook kosztuje tylko 300 zł i z założenia nie jest tabletem – nie ma nawet dostępu do internetu.

- Możliwość odtwarzania filmów
- Kolorowy wyświetlacz
- Niska cena
- Niskiej jakości materiał obudowy
- Bardzo słabe kąty widzenia w poziomie (w orientacji pionowej)
- Wyświetlacz LCD słabo się sprawdza podczas czytania książek, bo męczy wzrok


Dziwnym jest, że Kindle nadal jest niedoścignionym wzorem w kwestii cena/jakość
Słabe kąty widzenia i męczenie oczu? Przecież to ma służyć (przynajmniej tak mi się wydaje) do czytania. Jak będę chciał obejrzeć film albo posłuchać muzyki mogę równie dobrze posłużyć się telefonem. Miałem okazję pobawić się jednym urządzeniem e-papierowym i przyznam, że gdyby cena (1000zł) spadła o 50% to brałbym w ciemno
Eh... ludzie uważają, że jak coś ma wyświetlacz, a nie odtwarza filmów i muzyki to jest do niczego.
Żartujesz sobie? Naładowany Kindle przy czytaniu po pare godzin dziennie starcza na 2 miesiące i to w przypadku gdy bardzo dużo kartkujemy bo po prostu czytajac bateria nie jest w ogóle używana bo prąd jest potrzebny tylko w momencie zmiany strony, do tego brak czegoś takiego jak 'kąty widzenia' - przecież porównywanie LCD z e-ink-iem to jakieś nieporozumienie, e-readerów z lcd powinni prawnie zakazać żeby nie naciągać ludzi na badziewie
Mnie takie zamawianie nie kręci, wolałbym kupić w polskim sklepie i w razie czego mieć szybką możliwość skorzystania z gwarancji.
PS. Ale i tak dzięki za info