artykuły

Asus Eee Pad Transformer z Androidem 3.1 – udane połączenie tabletu i netbooka

Tabletobook

61
22 lipca 2011, 08:12 Mieszko Krzykowski

...i jego dok

Stacja dokująca Transformera pozwala mu się przemienić w 10-calowego netbooka.

Jest to możliwe dlatego, że w praktyce ta stacja to klawiatura i panel dotykowy z metalowym uchwytem mocującym tablet. Jest ona wykonana w tym samym stylu co tablet, czyli jej spód jest zbudowany z charakterystycznego plastiku, a obwódka jest metalowa. W środku znajduje się też dodatkowa bateria, która ładuje akumulator. Na spodzie znajdują się cztery małe, okrągłe, gumowe nóżki zabezpieczające urządzenie przed ślizganiem się po blacie. Po prostu wsuwamy tablet w odpowiednie miejsce doku, zatrzaskują się zatrzaski – i już wszystko jest gotowe do działania. Wystarczy przesunąć suwak – i tablet wyskakuje ze stacji dokującej. Łatwiej i lepiej chyba nie dało się tego zrobić. Uchwyt jest połączony z resztą stacji zawiasem, który obraca się z wyraźnym, choć nie za dużym oporem, dzięki czemu nie ma problemu z ustawieniem ekranu pod odpowiednim kątem i pozostaje on na swoim miejscu.

Klawiatura jest bardzo wygodna. Przyciski są wystarczająco duże, moment ich zadziałania jest bardzo wyraźny, a skok – bardzo przyjemny. Naprawdę nie mamy większych zastrzeżeń do jej działania. Widać, że Asus sporo się nauczył, projektując małe klawiatury w kolejnych wersjach Eee PC. Z pewnością jest też o niebo lepsza od nawet najlepszej klawiatury ekranowej, szczególnie gdy trzeba szybko napisać dużą ilość tekstu. Górny rząd to 17 przycisków specjalnych, pozwalających szybko włączyć podstawowe programy (na przykład przeglądarkę internetową) czy sterować odtwarzaczem muzyki. W lewym górnym rogu, czyli w miejscu, w którym spodziewalibyśmy się klawisza Escape, znajdujemy znany z Androida przycisk cofania. Wprawne oko wypatrzy też obecność prawego Alta, który... działa, więc można bezproblemowo wprowadzać polskie znaki narodowe. Działają też podstawowe skróty klawiaturowe znane z komputerów stacjonarnych (nawet przeglądarkowe Ctrl + F4 i Ctrl + T). Mówiliśmy już, że taka klawiatura jest o niebo lepsza od ekranowej? ;)

Pod klawiaturą znajduje się panel dotykowy. Gdy przesunie się po nim palcem, na ekranie pojawia się wskaźnik myszki. Początkowo może to wyglądać na bezczeszczenie Androida i tabletowego ducha, ale okazuje się, że bywa przydatne. Umieszczone pod nim dwa przyciski myszki działają tak, jak powinny, przy czym prawy działa jak przycisk cofania.

Ale funkcjonalność stacji dokującej nie kończy się na klawiaturze i panelu dotykowym. Oprócz tego wygospodarowano w niej miejsce na czytnik kart SD i dwa pełnoprawne porty USB. Czytnik SD bez problemu działa równolegle z czytnikiem micro-SD znajdującym się w tablecie, więc można używać dwóch kart naraz. Pozwala to naprawdę mocno rozbudować pamięć urządzenia stosunkowo niedużym kosztem. Po zaktualizowaniu Androida do najnowszej wersji (3.1) porty USB stały się bardzo przydatne. Teraz nie tylko można do nich włożyć pamięć USB i swobodnie kopiować z niej dane (było to możliwe już w Androidzie 3.0): w systemie zintegrowano sporo dodatkowych sterowników. Ponoć da się podłączyć... pad do Xboksa 360. Niestety, nie mieliśmy go pod ręką, ale sprawdziliśmy kilka innych urządzeń.

Na pierwszy ogień poszła zewnętrzna klawiatura. Czuliśmy, jak Transformer obraża się na nas z powodu naszej niewiary w jego możliwości, bo wszystko zadziałało od razu i bezproblemowo. Trochę trudniejszym wyzwaniem była myszka bezprzewodowa, z którą nie poradziła sobie Nokia E7, czyli Logitech MX Revolution. Zero problemów. Najtrudniejszym było podłączenie kablem USB aparatu Canon 550D. Myśleliśmy, że przy odrobinie szczęścia dostaniemy dostęp do zawartości jego karty pamięci. Tymczasem od razu otworzyła się aplikacja galerii, w której wyświetlił się nowy album zdjęć znajdujących się w aparacie, i dostaliśmy możliwość zsynchronizowania go z pamięcią urządzenia. Po tym wszystkim łatwo uwierzyć, że zapewnienia o działaniu xboksowego kontrolera są uzasadnione.

Stacja dokująca bardzo mocno zwiększa funkcjonalność Transformera i jest po prostu strzałem w dziesiątkę. Tablet działający samodzielnie świetnie spisuje się we wszystkim, do czego są stworzone urządzenia tego typu, czyli do ogólnie pojętej konsumpcji multimediów oraz informacji. Po złączeniu go ze stacją otrzymujemy urządzenie gotowe do efektywnej pracy dzięki klawiaturze i dodatkowym portom USB. Tablety zdążyły już dość mocno nadwątlić sprzedaż netbooków, a Transformer powoduje, że można się zastanawiać, czy te drugie w ogóle są jeszcze potrzebne, bo w wielu przypadkach rozwiązanie, które proponuje Asus, spokojnie zastąpi netbooka, a pod pewnymi względami będzie lepsze (choćby pod względem szybkości działania systemu czy wygody obsługi). Jest to świetny produkt typu dwa w jednym, który w praktyce spisuje się naprawdę bardzo dobrze i dostosowuje się do tego, co użytkownik właśnie chce zrobić. Jeśli mielibyśmy się do czegoś przyczepić, to do tego, że widywaliśmy netbooki, które są lżejsze i cieńsze od duetu Asusa.

2