artykuły

Nvidia Tegra 2 – znajomy gracz w nowym środowisku

Zielona rewolucja?

29
10 maja 2011, 13:36 Mieszko Krzykowski

TegraZone, czyli prawie jak TWIMTBP

The Way It's Meant to Be Played to znany program Nvidii mający na celu wspieranie twórców gier oraz „przy okazji” promowanie marki GeForce wśród graczy. Trzeba przyznać, że od lat (pomimo różnych kontrowersji) okazuje się on całkiem udany i zapewne przyniósł firmie wiele korzyści, o czym świadczy to, że wraz z Tegrą chce ona powołać do życia coś podobnego, a nawet pójść o krok dalej. Tegra Zone to inicjatywa mająca pomagać twórcom gier na urządzenia przenośne, tak aby działały jak najlepiej na sprzęcie z tegrą 2. W zamian za pomoc w tworzeniu i promowaniu gry jej producent umieszcza w grze logo Nvidii oraz jest zobowiązany do dodania czegoś „ekstra”, co będzie działało tylko w modelach z tegrą.

Na pierwszy rzut oka przypomina to trochę promowanie PhysX-a, ale jest tu jeszcze jeden niuans, który może mieć daleko idący wpływ na rozwój androidowych gier. Otóż Tegra Zone to także aplikacja, która zbiera do jednego worka wszystkie gry działające na tegrowych „sterydach”, dzięki czemu dużo łatwiej jest je znaleźć w dżungli zwanej Android Market. Coś takiego jak reklama gier przenośnych prawie nie istnieje, więc nowym tytułom trudno się przebić do świadomości potencjalnych klientów. Tegra Zone ma to ułatwić, bo wszystkie promowane pozycje znajdują się w jednym miejscu. Na dodatek Nvidia ma w ten sposób dbać o informowanie o nadchodzących nowościach na tym rynku.

Widzimy więc, że zielony gigant chce stworzyć całą otoczkę, dzięki której twórcom będzie łatwiej dotrzeć do klientów, a graczom – znaleźć w gąszczu nijakości interesujące ich gry. A przy okazji Nvidia dba o swoje interesy, w tym o to, aby kojarzono ją z najlepszą jakością. Wystarczy się nad tym chwilę zastanowić, aby dostrzec, na co ma chętkę producent Tegry.

Otóż Android w tym momencie mocno przegrywa z urządzeniami Apple'a pod względem liczby i jakości gier. Na razie posiadacze tabletów i smartfonów z systemem Google'a mogą jedynie ślinić się na myśl o grach pokroju Rage, Infinity Blade czy Dead Space. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale zapewne po części „winna” jest mnogość rodzajów sprzętu (np. procesorów i kart graficznych) w androidowym ekosystemie. Producent gry nie wie, na czym będą ją uruchamiać ci, którzy ją kupią, i jeśli chce trafić do jak największej liczby odbiorców, musi tak dostosować wymagania systemowe, aby dało się w miarę komfortowo grać na przeciętnym sprzęcie.

Tegra Zone rozwiązuje ten problem. Twórca dokładnie wie, czego może się spodziewać i na co może sobie pozwolić, pisząc kod, tak jak w przypadku urządzeń Apple'a. Na dodatek dobrzy wujkowie programiści podpowiedzą, jak to wszystko zoptymalizować, i pomogą przetestować produkt na wszystkich dostępnych urządzeniach z tegrą na pokładzie. Dzięki temu wersje gier dostosowane do nowego układu mogą mieć dodatkowe opcje lub mogą ładniej wyglądać, bo producent ma pewność, że wszystko będzie działać i że ktoś, kto kupi jego program, nie wystawi jednej gwiazdki, bo coś mu nie działa albo ma pokaz slajdów zamiast płynnej gry na swoim dwuletnim sprzęcie.

To wszystko brzmi bardzo zachęcająco i może przyciągnąć do Androida więcej poważnych twórców gier przenośnych. Może się też pojawić pewien skutek uboczny, który jest dobrze znany posiadaczom stacjonarnych konsol, czyli tak zwane ekskluziwy. Na razie wszystkie gry w Tegra Zone to podrasowane wersje tytułów dostępnych w wariancie przeznaczonym na wszystkie urządzenia, ale kto wie, czy kiedyś Nvidia nie dogada się z kimś co do wydania gry, która będzie działała tylko na urządzeniach z tegrą. Jeśli będą one stanowiły wystarczająco duży procent wszystkich tabletów i smartfonów, to ta wizja wcale nie jest taka nieprawdopodobna...

Jest jeszcze jeden element strategii Nvidii, który może być jej asem w rękawie. Zapewne sporo osób słyszało już o Xperia Play, czyli skrzyżowaniu przenośnej konsoli ze smartfonem, dla której Sony ma wydawać na zasadach wyłączności gry rodem z PlayStation i PlayStation 2. Okazuje się, że Nvidia i Sony dogadały się, aby wszystkie te gry były w przyszłości dostępne także dla posiadaczy urządzeń z tegrą. Na dodatek przyszłe tablety Sony-Ericsson mają mieć na pokładzie coś od „zielonych”. Jeśli pomysł z Tegra Zone wypali i gry przenośne spod znaku Sony będą naprawdę dobre, to może się okazać, że Nvidia będzie dla wielu synonimem wysokiej jakości platformy do grania w tramwaju. A wtedy Texas Instruments i Qualcomm mogą mieć twardy orzech do zgryzienia, próbując przekonać ludzi, że ich sprzęt nie jest gorszy.

Mogliśmy przyjrzeć się bliżej trzem grom spośród kilku obecnie dostępnych w Tegra Zone. Pierwsza to podrasowana wersja znanego i lubianego Fruit Ninja, czyli radosne ciachanie palcem wystrzeliwanych w powietrze owoców. Wersja THD (od Tegra HD, bo przecież HD musi znaleźć się wszędzie ;)) wygląda sporo lepiej od oryginału. Widać to chociażby po owocach, które teraz są o wiele bardziej okrągłe oraz ładniej oteksturowane i ocieniowane. Na dodatek wszystkie efekty graficzne wyglądają dużo nowocześniej. Rezultat jest taki, że o ile to nadal ta sama stara, dobra gra, to na tablecie z tegrą arbuzy rozcina się jakoś przyjemniej.

Druga to korzystająca z silnika Unreal Engine Dungeon Deffenders. Jest znana z ładnej grafiki i z tego, że jest pierwszą grą na Androida, która wymaga 512 MB RAM-u. Na sprzęcie z tegrą działa wyraźnie płynniej niż na przykład na galaxy S Samsunga. Na dodatek wersja Deluxe (czyli „Tegra Special” ;)) ma całkiem sporo dodatkowej zawartości: dwa razy więcej map (12 zamiast 6) i ekwipunku. Oprócz tego postaci i sceny składają się ze znacznie większej liczby wielokątów i widać mniej agresywne mechanizmy LoD (ang. Level of Detail), dzięki czemu otoczenie zachowuje więcej szczegółów, gdy patrzymy na nie z oddali.

Ostatnia z trójki to Samurai 2: Vengeance. Trzeba przyznać, że działa niesamowicie płynnie – nie ma mowy o żadnych spowolnieniach animacji. A przy tym wersja przeznaczona dla Tegry 2 charakteryzuje się czterokrotnie wyższą rozdzielczością tekstur, dodatkowymi efektami graficznymi oraz większą złożonością modeli postaci. W praktyce robi to naprawdę niezłe wrażenie.

5