artykuły

Crysis 2 – kontynuacja najładniejszej gry FPS wszech czasów

Kryzys w betonowej dżungli

162
27 marca 2011, 20:24 Dawid Grzyb

Grafika, dźwięk i lokalizacja

Grafika w Crysis 2 jest ładna, to zdecydowanie mocna strona. Ale nie jest aż tak zjawiskowa jak w pierwszej części. Już po kilku chwilach widać, że mamy do czynienia ze znajomym, bardzo wymagającym dla sprzętu silnikiem. Tym, co od razu rzuca w oczy, jest liczba wielokątów, z których są zbudowane poszczególne postacie. Patrząc na krągłości ich twarzy, można by pomyśleć, że w Crysis 2 jednak zaimplementowano obsługę API DirectX 11 i że widzi się efekt bardzo udanej teselacji. Nic bardziej mylnego: ubrania marines są odrobinę kanciaste – ale naprawdę nieznacznie. Obrazu dopełniają tekstury w wysokiej rozdzielczości, przynajmniej na postaciach. Jednak modele przeciwników ludzkiego pochodzenia mocno się pod tym względem różnią od przedstawicieli rasy Ceph – ci drudzy wyglądają zauważalnie gorzej. Ale płynność, z jaką wszyscy się poruszają, jest naprawdę dobra.

Widać też, że nie dało się uniknąć zmniejszenia rozdzielczości tekstur w niektórych miejscach. Ale większym problemem jest budowa poziomów: często można się natknąć na graficzne wpadki, takie jak odrobinę za bardzo wyrośnięte drzewo czy lewitująca sterta gruzu. Te najbardziej rażące w oczy pojawiły się wtedy, gdy podczas misji na wysokości zdarzyło nam się niechcący spaść. Często przed śmiercią można było podziwiać niedokończone budynki, puste przestrzenie i mgłę, która z góry wyglądała jak wolumetryczny twór, a nie dwuwymiarowy, kilkuwarstwowy obrazek.

Jasne, często osoby odpowiedzialne za tworzenie map muszą „oszukiwać” wzrok gracza i optymalizować liczbę wielokątów poszczególnych poziomów tak, aby nie „zarżnąć” platform, na które gra jest przeznaczona. Ale w Crysis 2 natknęliśmy się na tyle wpadek, że w pewnym momencie zaczęło nas to irytować.

Efekty graficzne są odrobinę lepsze od tych, które przez tyle lat podziwialiśmy w pierwszej części. Nie zabrakło HDR-u, głębi ostrości, wolumetrycznego dymu tam, gdzie był potrzebny, czy promieni słońca, chociaż te ostatnie mogłyby być bardziej namacalne, gdy słońce świeci z boku.

Oprawa dźwiękowa jest naprawdę dobra. Muzyka trąci epickim rozmachem i słuchając jej, da się odczuć, że główny bohater ratuje świat i tylko on może to zrobić. A skoro fabuła jest przerysowana, epicka muzyka pasuje jak ulał. Grunt, że wpada w ucho i odpowiednio nastraja do walki. Zresztą nazwisko Hansa Zimmera pozwalało się tego spodziewać. Poszczególne odgłosy – zarówno postaci, jak i otoczenia – nie budzą żadnych wątpliwości.

Płyta, która trafiła w nasze ręce, zawierała grę przetłumaczoną na język polski. Głosy aktorów są na tyle dobre, że uznaliśmy je za zaletę. Tester chyba pierwszy raz naprawdę był zadowolony z tego, co usłyszał. Ale rodziców nieletnich uprzedzamy: świat w Crysis 2 nie jest różowy, a popularne wulgaryzmy mają charakter przecinków, kropek, myślników itp. Może nie rzuca się tu mięsem w sposób tak malowniczy i kreatywny, jak robili to bohaterowie Bulletstorm, ale nowa gra studia CryTek z łatwością może nauczyć młodego człowieka tego, czego umieć nie powinien.

Optymalizacja gry jest przyzwoita. Doświadczenia sprzed czterech lat kazały nam spodziewać się czegoś gorszego. Na naszej platformie testowej, w rozdzielczości 1680×1050 i najwyższych możliwych ustawieniach, liczba klatek na sekundę wahała się od 42 do 90, w zależności od miejsca. Chwilowo pomińmy kwestię mikroprzycięć, które były bardzo odczuwalne, i najnowszego, niedziałającego profilu dla Radeona HD 5970, który nie działał tak, jak powinien. Karta najprawdopodobniej nie skalowała się jak należy, dlatego szybko została zmieniona przez poczciwego geforce'a GTX 280. Przy tych samych ustawieniach obrazu liczba klatek na sekundę najczęściej wynosiła niespełna 40.

Tak więc pod względem wydajności naprawdę nie jest źle. Różnice w wyglądzie gry w poszczególnych ustawieniach obrazu są niewielkie.  Nie tracimy dużo, ustawiając opcje graficzne na poziom „wysoki”, a nie ten „ekstremalny”. Szkoda tylko, że nie ma możliwości samodzielnego dostosowania poszczególnych opcji w taki sposób jak w przypadku pierwszej części. Trzy gotowe profile to stanowczo za mało i jest to wada wersji przeznaczonej na pecety. Nie wszyscy użytkownicy mają dostateczną wiedzę, żeby na własną rękę grzebać w konsoli lub pliku konfiguracyjnym gry.    

6