Sposób użytkowania
Oyo wypada bardzo słabo pod względem cech użytkowych. Jest to jedyny czytnik w naszym teście z ekranem firmy Sipix, podczas gdy pozostałe mają wyświetlacze marki E Ink. Nie mieliśmy okazji bezpośrednio porównać czytników z e inkiem i sipiksem, ale niewątpliwie Oyo był ciemniejszy, przez co nie czytało się z niego zbyt przyjemnie. Trudno powiedzieć, czy jest to cecha tego modelu ekranu czy jego konstrukcji jako takiej. Warto jednak zaznaczyć, że o ile rozmiar wyświetlacza i jego rozdzielczość były identyczne w przypadku wszystkich testowanych czytników, czcionki w Oyo wydawały się najmniej poszarpane. (Piksele generowane w technice elektronicznego papieru nie są bowiem idealnie kwadratowe ani okrągłe, tylko właśnie poszarpane). To i 16 poziomów szarości (zamiast 8, jak w pozostałych czytnikach) sprawiało, że obraz w Oyo wyglądał najlepiej.
Niestety, dosyć ciemny wyświetlacz to niejedyny problem Oyo. Najbardziej irytująca, szczególnie dla osoby, która po raz pierwszy trzyma czytnik w ręku, jest szybkość działania. Oyo jest najwolniejszym z testowanych urządzeń, a ponadto w żaden sposób nie sygnalizuje, że przetwarza otrzymane polecenie. W konsekwencji początkujący użytkownik zdąży kilkukrotnie stuknąć palcem w ekran (za każdym razem z większą siłą), myśląc, że być może zrobił to za słabo, zanim urządzenie wykona pierwsze z serii poleceń. Bardziej doświadczony już nie będzie się tak szybko irytował, ale nawet po kilku dniach korzystania z czytnika trudno się do tego przyzwyczaić. O ile w trakcie czytania książki nie przeszkadza to zbytnio, to korzystanie z menu jest bardzo frustrujące. Jeśli nie dało się zastosować ramki pojawiającej się naokoło przycisku lub animowanego zegara, tak jak w pozostałych z testowanych czytników, to przynajmniej można było umieścić gdzieś w obudowie delikatnie świecącą, malutką diodę LED, której zapalenie, choćby na chwilę, informowałoby, że czytnik zareagował, a nie czeka na polecenie.
Mieliśmy też problem z wbudowanym żyroskopem. Domyślnie jest on używany do obracania ekranu w zależności od sposobu czytania. Już pomińmy to, że człowiek, czekając na obrót, zdąży kilka razy zmienić pozycję czytnika, więc gdy się zorientuje, że funkcja jednak działa, znów będzie musiał czekać. Otóż okazało się, że po pewnym czasie użytkowania Oyo w ogóle przestał reagować na obracanie, a nawet na polecenie obrotu wymuszone w opcjach.
