Funkcje
Niestety, gdy testowaliśmy Oyo, nie mieliśmy jeszcze w planach uzupełnienia recenzji o porównanie z innymi czytnikami. Pełny zestaw testów odczytywania różnych formatów plików określiliśmy dopiero wtedy, gdy musieliśmy oddać sprzęt Empikowi. W Oyo sprawdziliśmy tylko poprawność odczytu plików określanych przez producenta jako obsługiwane. Nie mieliśmy zastrzeżeń co do sposobu wyświetlania plików: EPUB, TXT i tekstowych HTML, ale już sposób prezentacji PDF-ów nie spodobał się nam. Niektóre z nich wyświetlały się z niepoprawnie umieszczonymi obrazkami.
Oyo jest ubogi w funkcje. Widać to już po ekranie startowym, na którym dostępnych jest praktycznie tylko pięć przycisków. Dwa z nich prowadzą do biblioteki z książkami, jeden – do ustawień, jeden – do internetu, a przycisk Dodatki służy jedynie do przeglądania obrazów zapisanych w czytniku lub odtwarzania plików dźwiękowych.
Rozbawił nas nieco przycisk Empik.com, który pozwala wykorzystać wbudowaną przeglądarkę internetową. Urządzenie sprawnie łączy się z siecią przez Wi-Fi, ale przeglądarka została, niestety, tak skonfigurowana, by wyświetlać jedynie strony Empiku. Co więcej, chyba nie różnią się one praktycznie niczym od normalnych stron firmy, tyle że są czarno-białe. W konsekwencji napisy i przyciski wyświetlane na małym, czarno-białym ekranie są mało czytelne, a trafienie palcem w malutkie odnośniki bywa prawie niemożliwe. Jeszcze bardziej niż Empik.com rozbawił nas przycisk Darmowy fragment, który był tak mały, że po kilkukrotnej próbie trafienia w niego przyszło nam do głowy, że już lepiej kupić pełną wersję książki (większy przycisk), niż męczyć się z tą miniaturką.
